Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 października 2018
w Esensji w Esensjopedii

‹Seminarium Literackie 2018: Skafander i melonik. Relacje międzygatunkowe›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Organizator ŚKF
CyklSeminarium Literackie ŚKF-u
MiejsceChorzów
Od15 czerwca 2018
Do17 czerwca 2018

O elfach i inteligentnych prezerwatywach

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 »
Seminarium Literackie Śląskiego Klubu Fantastyki to konwent, gdzie cały program mieści się na odwrocie identyfikatora (choć trzeba zauważyć, że identyfikatory są formatu pocztówki). Jest tylko jedna nitka programowa, w dodatku z przerwą obiadową w południe, co pozostawia dużo czasu na interakcje towarzyskie. Udział bynajmniej nie jest ograniczony do członków ŚKF-u, więc osoby nielubiące tłumów mogą się tam poczuć komfortowo.

Agnieszka ‘Achika’ Szady

O elfach i inteligentnych prezerwatywach

Seminarium Literackie Śląskiego Klubu Fantastyki to konwent, gdzie cały program mieści się na odwrocie identyfikatora (choć trzeba zauważyć, że identyfikatory są formatu pocztówki). Jest tylko jedna nitka programowa, w dodatku z przerwą obiadową w południe, co pozostawia dużo czasu na interakcje towarzyskie. Udział bynajmniej nie jest ograniczony do członków ŚKF-u, więc osoby nielubiące tłumów mogą się tam poczuć komfortowo.

‹Seminarium Literackie 2018: Skafander i melonik. Relacje międzygatunkowe›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Organizator ŚKF
CyklSeminarium Literackie ŚKF-u
MiejsceChorzów
Od15 czerwca 2018
Do17 czerwca 2018
Po skasowaniu przez PKP bezpośredniego połączenia Lublin – Katowice musiałam się tłuc z przesiadką przez Warszawę (co prawda przedtem też często jeździłam z przesiadką przez Warszawę, bo paradoksalnie bywało szybciej, jednak brak wyboru wzbudził we mnie oburzenie). W Katowicach na dworcu odwiedziłam sklepik z pamiątkami. Wśród różnych artefaktów znajdowało się coś, co wyglądało jak ozdobnie zapakowane bryłki węgla. Myślałam, że to jakaś designerska czekolada, ale to były… bryłki węgla.
Wraz z koleżanką z Łodzi dotarłyśmy na ognisko tuż przed zmierzchem, na skutek czego ominęły nas występy taneczne dwóch grup związanych z klubem. Pozostało zatem pieczenie kiełbasek oraz intensywne rozmowy, w szczególności na temat „Hana Solo” (czy to film, czy fanfik? dlaczego Maul przeżył? Kto uwielbia uśmiech Lando Calrissiana?) oraz „Infinity War” (jaki jest tajny plan Strange’a? kto zginie w kolejnej części? i dlaczego, u licha, StarLord zachował się jak ostatni głupek?). Mimo wszystko wiek daje się części członków we znaki – nie tylko my poszłyśmy spać przed północą. I gdzież te czasy, kiedy na konwentach żyło się według nieśmiertelnych słów Jo’Asi Słupek: „No coś ty?! Chcesz iść spać tego samego dnia, co wstałeś???”.
• • •
Sobotni program rozpoczął się prelekcją Krysi Chodorowskiej „Ruda dziewczyna z bagien: obcy w irlandzkim folklorze i jak się z nimi żyło”. Prelegentka na początek opowiedziała dramatyczną historię niejakiej Bridget Cleary, żywcem spalonej przez własnego męża, przekonanego, że po przekroczeniu tzw. elfiego kręgu (prawdopodobnie resztki umocnień wczesnośredniowiecznych) została podmieniona na inną osobę.
W hrabstwie Kilkenny znajdują się bliźniacze wzgórza, których wygląd może się kojarzyć z dość płaskim biustem. Jakiś neolityczny Patryk (zgodnie ustaliliśmy, że po pijanemu) usypał na szczytach stosiki kamieni udające sutki. Kamienie trzymają się od kilku tysięcy lat bez zaprawy (Krysia z lekką pretensją skomentowała: „A ogródek skalny mojej mamy po dwóch latach się rozleciał!”). Dananianie – mityczny lud przybyły do Irlandii około 1900 lat p.n.e. zostali pokonani przez Milezjan, potomków herosa Milesa zwanego „żołnierzem z Hiszpanii”. Zgodzili się na podział wyspy na pół, po czym wódz Milezjan zastosował sprytny kruczek prawny i oznajmił, że bierze tę połowę, która znajduje się nad ziemią. Dananianie zeszli pod ziemię i są znani jako seidhe, czyli „lud pagórków”.
Prelekcja zawiera lokowanie produktu<br/>fot. Ola Graczyk
Prelekcja zawiera lokowanie produktu
fot. Ola Graczyk
Patricia Monaghan, amerykańska antropolożka, pojechała do Europy odkrywać swoje dziedzictwo. „A jak tam już dojechała, to zaczęła robić to, co się zwykle robi w takich przypadkach, czyli chodzić i truć dupę randomowym przechodniom”, skomentowała Krysia. W końcu ktoś opowiedział badaczce legendę związaną z bagniskiem Old Bog Road. Kiedy w którejś pobliskiej miejscowości są tańce, przychodzi od strony bagna dziewczyna w zielonej chustce na włosach i tańczy po irlandzku, ale w stary sposób, to znaczy używając również rąk (czego zakazał Kościół twierdząc, że prowadzi to do grzesznych myśli). Uwodzi jakiegoś chłopaka i prowadzi go do swojego domku na skraju bagien, a rankiem po domku nie ma ani śladu. Po chłopaku też. Dziewczyna ma rude włosy i jasną cerę, a w Irlandii połączenie białego z rudym/czerwonym (np., łaciaty koń, pies, kot) jest magiczne.

(ktoś z publiczności: A, to dlatego nas tam tak lubią?).

Trochę dziwne, bo wydaje mi się, że gdzie jak gdzie, ale w Irlandii bladych i rudych dziewcząt powinno być całkiem sporo… no ale mniejsza z tym.
Metody obrony przed elfami (zapamiętać!): nosić ze sobą igłę lub nóż z czarną rękojeścią (żelazo, jak wiadomo, jest tym istotom skrajnie niemiłe), gałązkę jarzębiny lub coś wyrzeźbionego z jej drewna. Spotkanemu elfowi można sypnąć w twarz ziemią, co ma tę zaletę, że działa również na ludzi. Z kolei kurtka założona na lewą stronę dezorientuje elfa, bo nie wie on, w którą stronę idziemy. Było mi nieco chłodno i przez chwilę rozważałam pójście do pokoju i powrót w kurtce nałożonej na lewą stronę…
Dlaczego elfy porywały ludzi? Z nudów. W elfiej krainie jest pełno wszystkiego, ale zarazem ciągle czegoś brakuje: jedzeniem nie można się najeść, piwem nie można się napić. Elfy porywają ludzi, bo fascynuje ich nasza intensywność przeżywania, ale szybko się nudzą i wyrzucają ich. Oczywiście w naszym świecie może być już sto lub więcej lat później. Krysia przedstawiła kilka legend o herosach wracających z elfiego świata, ale nie będę ich streszczać, bo sprawozdanie byłoby zbyt długie,
• • •
Na zachętę prelekcja Katarzyny Rupiewicz „Skafander w meloniku – najdziwniejsze pomysły na wykorzystanie nowoczesnych technologii” była oznaczona jako 18+, choć nic zdrożnego na niej nie pokazywano. Wszelako mowa była o inteligentnej prezerwatywie (tak naprawdę to pierścień, ale za to wielorazowego użytku). Pierścień rejestruje spalanie kalorii, temperaturę, liczbę pchnięć, długość stosunku itp.; można zrobić z tego wykres i wrzucić na fejsa, jeśli ktoś odczuwa taką palącą potrzebę. Z kolei w Hiszpanii reklamowano materace do sprawdzania zdrady małżeńskiej, które odróżniają seks od zwykłego skakania po łóżku np. przez dzieci lub psa, i informują właściciela za pomocą odpowiedniej aplikacji, że jego materac jest właśnie używany. Z drugiej strony, prawdopodobnie jest to tylko reklama firmy produkującej zwykłe materace.
Jacyś tytani intelektu stworzyli inteligentny sedes: za pomocą aplikacji można sterować podnoszeniem klapy, spuszczaniem wody, funkcją bidetu. Niestety, appka nie ma zabezpieczenia i ktoś może się podłączyć stojąc za ścianą i np. walić nieszczęśnika klapą w plecy… Pozostając w temacie można wspomnieć, że aplikacja wodociągów z Jaworzna „Gdzie jest moja kupa” śledzi przebieg kanalizacji, lecz niestety działa tylko w Jaworznie.
Prelekcja o wydawnictwach<br/>fot. Ola Graczyk
Prelekcja o wydawnictwach
fot. Ola Graczyk
Żadne jednak sedesy ani prezerwatywy nie wzbudziły takiego zainteresowania słuchaczy, jak skarpetki, które potrafią sparować się po praniu! Mają też licznik, ile razy były prane, aplikacja może badać poziom czerni i informować, że czas już kupić następną parę. Jeżeli jedna skarpetka się podrze, można skonfigurować do pary inną. Ludzie źli i niewierni twierdzą co prawda, że wystarczy w tym celu kupować identyczne czarne skarpetki bez żadnych inteligentnych dodatków, jednak przyznajmy, że takie podejście wkłada kij w szprychy postępu i jest wodą na młyn wiadomych pralek.
Mnie szczególnie rozbawiła solniczka (wielkości hantli), która świeci różnymi kolorami, puszcza muzyczkę ze smartfona oraz… SOLI! Można wydać głosową komendę, żeby odmierzyła np. łyżeczkę albo szczyptę soli, trzymać ją nad talerzem i trząść smartfonem, żeby posolić.
• • •
Agnieszka Zapart wygłosiła prelekcję „W co grają ludzie”. Dowiedzieliśmy się, że jednostką wymiany między ludźmi są głaski (może to być choćby sam fakt zauważenia drugiej osoby), stany osobowości to rodzic, dorosły, dziecko (nie mają nic wspólnego z realnym wiekiem „właściciela”), a transakcje dzielimy na proste (podaj mi sól) i ukryte (przyjdziesz do mnie pooglądać znaczki?). Transakcja jest podstawowym rodzajem relacji międzyludzkich i w tym kontekście nie oznacza handlu, ale wszelkie wzajemne wypowiedzi lub zachowania. Z kolei gra jest formą manipulacji nastawioną na osiągnięcie pewnej korzyści społecznej lub uniknięcie własnych lęków. Można się angażować w grę żeby nie musieć konfrontować swoich przekonań z realnym światem. Na przykład mężczyzna przekonany, że wszystkie kobiety to harpie, wybierze sobie żonę dominującą, którą będzie prosić o pozwolenie wyjścia na piwo z kumplami. Żona odmawia i on podświadomie jest zaspokojony, ponieważ utwierdza się w swojej wizji świata. Wyjściem z gry jest w tym wypadku pozwolenie, co może spowodować przestrach osoby proszącej, która tak naprawdę wcale nie chce wychodzić, bo np. boi się interakcji towarzyskich. Nie chce się skonfrontować ze swoimi lękami. Agnieszka wymieniła jeszcze parę innych gier, na przykład takich jak „oziębła żona”.
„Intertekstualność w utworach Andrzeja Sapkowskiego” była tematem prelekcji Eryka Goldmana. Może nie dowiedzieliśmy się niczego nowego, ale zawsze miło powspominać ulubione opowiadania, no a młody w kameralnej i bezpiecznej atmosferze zdobył pierwsze szlify w występowaniu na konwentach.
Prelekcjo-dyskusja o wydawnictwach self i vanity dotyczyła głównie krwawych anegdot z nimi związanych (jakiś wydawca puścił do druku wersję bez wyłączenia zaznaczania zmian w tekście) oraz debatowania, jak zwiększyć w społeczeństwie świadomość, że autor dopłacający do druku swojej książki to bynajmniej nie jest „najnormalniejsza sytuacja na rynku wydawniczym”.
1 2 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Reklamy Muzeum występują w mniejszej i większej formie<br/>fot. Wojciech Gołąbowski

Miejsca, które warto odwiedzić: Wielka historia i jeszcze większa nie-historia
Wojciech Gołąbowski

23 IX 2018

Tego lata w Wiśle nie sposób było przeoczyć wielkoformatowych banerów zachęcających do zwiedzenia Ochorowiczówki – Muzeum Magicznego Realizmu.

więcej »
Makieta Akropolu.<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski

Miejsca, które warto odwiedzić: Palisada nad Olzą
Wojciech Gołąbowski

25 VIII 2018

Jeśli nie zabraknie funduszy i woli rozwoju, za kilka lat Archeopark Chotěbuz-Podobora (oddział Muzeum Těšínska) będzie przyciągać tłumy turystów. Niemniej warto tam zajrzeć już teraz, na godzinę-dwie odrywając się od nieco młodszego, acz bardzo obfitego w zabytki Cieszyna.

więcej »
Małysz Galeria zaprasza<br/>fot. Wojciech Gołąbowski

Miejsca, które warto odwiedzić: Małysz w drewnie i czekoladzie
Wojciech Gołąbowski

4 VIII 2018

Jeśli zastanawialiście się kiedyś, co się dzieje z tymi wszystkimi nagrodami zdobywani przez wielkich sportowców, przykładową odpowiedź możecie znaleźć w beskidzkiej Wiśle.

więcej »

Polecamy

Wielka historia i jeszcze większa nie-historia

Miejsca, które warto odwiedzić:

Wielka historia i jeszcze większa nie-historia
— Wojciech Gołąbowski

Palisada nad Olzą
— Wojciech Gołąbowski

Małysz w drewnie i czekoladzie
— Wojciech Gołąbowski

Jurajskie Betlejemowo
— Wojciech Gołąbowski

Co dwa młyny to nie jeden
— Wojciech Gołąbowski

Dziewczyna z końskim ogonem w garści
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Skrawek Japonii na ziemi oświęcimskiej
— Wojciech Gołąbowski

Osiemset lat w 4½ godziny
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Fauna i flora morska na Podbeskidziu
— Wojciech Gołąbowski

Tajemnice wschodniej strony Wisły
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zobacz też

Tegoż autora

Młodsza siostra scenarzysty
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Łabędziem w przestworza… w duchu Miyazakiego?
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Modelka zombie czy ta, która ubiera się po ciemku?
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Ściga nas uzbrojona rysowniczka komiksów!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

20 najlepszych książeczek Tytusa, Romka i A’Tomka
— M. Fitzner, Wojciech Gołąbowski, Adam Kordaś, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Wielkie kłopoty małej świnki
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Fajerbolem w tyłek go!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pozwól Wookieemu wygrać
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Skutki braku snu
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Czekając na deus ex machina
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

W trakcie

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.