Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 października 2018
w Esensji w Esensjopedii

Miejsca, które warto odwiedzić: Wielka historia i jeszcze większa nie-historia

Esensja.pl
Esensja.pl
Tego lata w Wiśle nie sposób było przeoczyć wielkoformatowych banerów zachęcających do zwiedzenia Ochorowiczówki – Muzeum Magicznego Realizmu.

Wojciech Gołąbowski

Miejsca, które warto odwiedzić: Wielka historia i jeszcze większa nie-historia

Tego lata w Wiśle nie sposób było przeoczyć wielkoformatowych banerów zachęcających do zwiedzenia Ochorowiczówki – Muzeum Magicznego Realizmu.
Reklamy Muzeum występują w mniejszej i większej formie<br/>fot. Wojciech Gołąbowski
Reklamy Muzeum występują w mniejszej i większej formie
fot. Wojciech Gołąbowski
Muzeum, otwarte w roku 2017, nie znajduje się na głównym deptaku ani nawet przy innych popularnych szlakach turystycznych. Zajmuje leżącą na uboczu willę… będącą pierwszym murowanym domem w tej miejscowości. Dlaczego właśnie tam? Po pierwsze, należy wyjaśnić hasło „Ochorowiczówka”. Julian Ochorowicz jest dziś postacią znaną tylko nielicznym. Cytując za stroną Muzeum (długie, ale warte lektury):
„Był człowiekiem wszechstronnie uzdolnionym, który ze swoimi teoriami naukowymi i wynalazkami wybiegał daleko w przyszłość w stosunku do swojej epoki. Naukowiec, wynalazca, literat, jeden z głównych ideologów i propagatorów pozytywizmu, przyjaciel i znajomy najwybitniejszych postaci nauki i sztuki na przełomie XIX i XX wieku. Sam siebie uważał przede wszystkim za psychologa. We Lwowie objął specjalnie dla niego utworzoną katedrę psychologii i filozofii przyrody, którą prowadził do 1881r. Został pierwszym na polskim uniwersytecie docentem psychologii empirycznej. W Paryżu współpracował z noblistą Charlesem Richetem, a także Thèodulem Ribotem, prekursorem francuskiej psychologii naukowej czy Jeanem Charcotem, jednym z twórców psychiatrii. Wielokrotnie spotykał się z Marią Skłodowską-Curie. Był pomysłodawcą i organizatorem I Międzynarodowego Kongresu Psychologii Fizjologicznej, który odbywa się do dziś.
Willa z dobudowanym pawilonem. A miejsca wciąż za mało...<br/>fot. Wojciech Gołąbowski
Willa z dobudowanym pawilonem. A miejsca wciąż za mało...
fot. Wojciech Gołąbowski
Jego wynalazki wyprzedzały epokę, w której żył. Stworzył teoretyczne podstawy działania telewizji. W praktyce jako pierwszemu udało mu się doprowadzić do emisji dźwięków. W jednym z pawilonów Wystawy Elektryczności w Paryżu w 1885 roku jego urządzenie transmitowało głośno i wyraźnie koncert z Opery Paryskiej. Jego zasługi na polu wynalazczości były bardzo cenione przez rząd francuski. I to właśnie Ochorowicz uratował wieżę Eiflla (sic! – przyp. WG), która 20 lat po otwarciu wystawy światowej miała zostać zburzona. Polski uczony zainstalował na niej nadajnik telegrafu, który potrafił na dziesiątki kilometrów nadawać sygnał. I właśnie ten fakt przesądził o zachowaniu wieży.
Julian Ochorowicz: zebrane informacje...<br/>fot. Wojciech Gołąbowski
Julian Ochorowicz: zebrane informacje...
fot. Wojciech Gołąbowski
W 1899 roku przybył do Wisły i zbudował „Ochorowiczówkę”, pierwszy murowany dom w tej miejscowości. Obiekt znajduje się w magicznym miejscu na czakramie mocy. Jego właściciel długo poszukiwał takiej lokalizacji, w której mógłby przeprowadzać swoje eksperymenty. Zbudował ją przy użyciu samych płyt gipsowych, usuwając wszelkie metalowe elementy, które mogłyby zakłócić właściwości magnetyczne tego miejsca. W tak przygotowanym laboratorium przeprowadzał eksperymenty przy udziale medium Stanisławy Tomczykównej, wprowadzając ją w stan hipnozy. Medium poruszało wtedy różnymi przedmiotami lub podnosiło je siłą umysłu. Ochorowicz dokumentował te badania, wykonując zdjęcia, a nawet filmując je. W tych wydarzeniach brali udział uczeni z Polski i zza granicy, w tym między innymi Bolesław Prus.
...oraz pamiątki<br/>fot. Wojciech Gołąbowski
...oraz pamiątki
fot. Wojciech Gołąbowski
Rozpoczął także budowę domków letniskowych. Ich wynajem lub sprzedaż miały dać mu środki na kolejne badania przede wszystkim w zakresie psychologii. W ten sposób powstała „Zofiówka”, „Sokół”, „Maja” czy też „Placówka” nazwana tak na cześć przyjaciela Ochorowicza, Bolesława Prusa.
„Ochorowiczówka” była miejscem pracy twórczej polskich pozytywistów. To tutaj Władysław Reymont zniszczył pierwotną wersję i zaczął pisać od początku pierwszą część „Chłopów”. Ochorowicza odwiedzali również Witold Gombrowicz, Maria Skłodowska-Curie czy Bolesław Prus, dla którego Julian Ochorowicz stał się pierwowzorem postaci naukowca Juliana Ochockiego w „Lalce”.
Replika telefonu Ochorowicza z 1885 roku<br/>fot. Wojciech Gołąbowski
Replika telefonu Ochorowicza z 1885 roku
fot. Wojciech Gołąbowski
Tu także naukowiec przeprowadzał swoje eksperymenty w zakresie hipnozy. Próbował udowodnić, że zjawiska mediumiczne polegają na przenoszeniu siły nerwowo-mięśniowej z organizmu na jego otoczenie, a łącznikiem jest eter. Twierdził, że „w organizmie ludzkim tkwi siła, mogąca działać poza powierzchnią ciała”. Takie „wylewanie się” energii na zewnątrz związane jest z wyobrażeniami osoby – medium.
Spośród wszystkich obiektów wybudowanych przez Juliana Ochorowicza w Wiśle pozostała do dziś jedynie „Ochorowiczówka”, z której wyprowadził się on w 1912 roku pozostawiając wszelkie meble, książki i urządzenia badawcze.”1)
Salvador Dali: Wenecja (1974), Kuszenie św. Antoniego (1946, oba: akwaforta)<br/>fot. Wojciech Gołąbowski
Salvador Dali: Wenecja (1974), Kuszenie św. Antoniego (1946, oba: akwaforta)
fot. Wojciech Gołąbowski
Dodajmy jeszcze, że to na podstawie jego opracowania dot. wiedzy naukowej egipskich kapłanów / magów, jego przyjaciel ze szkolnej ławy, Aleksander Głowacki, napisał „Faraona”…
Postaci Ochorowicza poświęcona jest cała piwnica budynku, mieszcząca między innymi salkę projekcyjną (z paroma rzędami krzesełek, na których siedząc można obejrzeć film dokumentalny o Ochorowiczu), zrekonstruowany telefon – wynalazek naukowca – oraz wiele historycznych pism i druków. Jest to więc miejsce spotkania z historią pisaną przez duże „H”.
Jednakże większość przestrzeni willi zajmuje nie-historia, w płaskiej lub przestrzennej formie magicznego realizmu. Banery reklamują wystawę dzieł Salvadora Dali, przewijają się także nazwiska Zdzisława Beksińskiego czy Wojciecha Siudmaka. To ci najsłynniejsi, z oczywistych względów zajmujący miejsca eksponowane, lecz w stosunkowo nielicznych dziełach.2)
Jarosław Jaśnikowski: Czerwony samolot III, Czerwony Baron, Uranois, Ferrum viator, Podniebni wojownicy (wszystkie: olej na płótnie)<br/>fot. Wojciech Gołąbowski
Jarosław Jaśnikowski: Czerwony samolot III, Czerwony Baron, Uranois, Ferrum viator, Podniebni wojownicy (wszystkie: olej na płótnie)
fot. Wojciech Gołąbowski
Więcej miejsca zajmują prace twórców pnących się w artystycznej karierze na sam szczyt. Jarosław Jaśnikowski (rocznik 1976) znany jest już czytelnikom Esensji, jego niesamowite prace publikowaliśmy w cyklu Nieustanna podróż po nieodkrytych światach. Jego obraz „Pałac zegarmistrza” (2011) trafił na okładkę majowo-czerwcowego numeru „Magazynu Esensja” z 2015 roku. Jednak co innego spoglądać na – bądź co bądź miniatury – obrazów na monitorze komputera czy jeszcze mniejszym ekranie smartfona, a co innego stanąć przed nimi twarzą w twarz. Zwłaszcza w przypadku majestatycznego, steampunkowego, półtora-na-dwumetrowego „Uranoisa” z 2017 roku.
Jakub Różalski, Popołudniowa herbatka (malarstwo cyfrowe)<br/>fot. Wojciech Gołąbowski
Jakub Różalski, Popołudniowa herbatka (malarstwo cyfrowe)
fot. Wojciech Gołąbowski
Z kolei Jakub Różalski (a właściwie jego dzieła), rocznik 1981, jest doskonale znany i rozpoznawalny w internetowym światku miłośników fantastyki. „Popularność zdobył dzięki swojemu malarskiemu projektowi „1920+”, tworząc alternatywne uniwersum, w którym łączy motywy kawalerii, polskiej armii i codziennego życia wsi z malarstwem XIX i XX wieku.”3) Artysta tworzy w technice cyfrowej, w Muzeum można więc podziwiać wysokiej jakości wydruki jego dzieł, w sporym formacie, sygnowane przez autora. Niestety, oprawienie ich w błyszczące szkło dość skutecznie przeszkadza nie tylko w robieniu pamiątkowych zdjęć, ale także w zwykłym oglądaniu – w rozświetlonym pomieszczeniu inne prace odbijają się w nim jak w lustrze.
Dariusz Kaleta, Pojmanie Gorgony - Germania (olej na płótnie)<br/>fot. Wojciech Gołąbowski
Dariusz Kaleta, Pojmanie Gorgony - Germania (olej na płótnie)
fot. Wojciech Gołąbowski
Jacek Yerka (1952) także jest znany w tym światku, choćby za sprawą współpracy z Harlanem Ellisonem, której efektem była publikacja „Mind Fields”. W 1995 artysta został laureatem prestiżowej World Fantasy Award dla najlepszego artysty. Tworzy głównie surrealistyczne kompozycje i baśniowe pejzaże. Dariusz Kaleta (1960) „realizuje się w olejnym malarstwie sztalugowym, nie stroni jednak od prac wykonywanych w technice malarstwa akrylowego czy rysunku sangwiną. Jego twórczość cechuje dbałość o artystyczny warsztat, a obrazy prezentowane były wraz z dziełami: Jacka Malczewskiego, Stanisława Wyspiańskiego, Wojciecha Weissa, Jana Styki, Henryka Siemiradzkiego, Franciszka Starowieyskiego, Wojciecha Siudmaka.”4)
Artur Kolba: Latarnik, Noc Świętojańska (oba: olej na płótnie)<br/>fot. Wojciech Gołąbowski
Artur Kolba: Latarnik, Noc Świętojańska (oba: olej na płótnie)
fot. Wojciech Gołąbowski
Artur Kolba (1967) w swych obrazach kręci się wokół tematyki latania, co jest wpływem jego ojca – pilota i instruktora. Sterowce, balony, samoloty oraz podniebne żaglowce – na tle sielskich mniej lub bardziej rzeczywistych krajobrazów. W pracach Marcina Kołpanowicza (1963) można czasem odnaleźć echa dzieł Beksińskiego (zamiłowanie do rozmytej architektury), ale jego własny styl łączy nieskrępowaną wyobraźnię, poetycką metaforę i paradoksalne poczucie humoru. Jego obrazy „zagrały” w serialu TVP Siedlisko, pojawiły się także na okładkach książek. Ciekawostką jest, że zrealizował także obraz ołtarzowy i fresk w Centrum Św. Jana Pawła II „Nie lękajcie się!” w Krakowie-Łagiewnikach.
Artur Szołdra, Lux anima, światło duszy (rzeźba w drewnie)<br/>fot. Wojciech Gołąbowski
Artur Szołdra, Lux anima, światło duszy (rzeźba w drewnie)
fot. Wojciech Gołąbowski
Na pracach Jacka Szynkarczuka (1979) także rzeczy unoszą się w powietrzu, ale tym razem – całe miasta, domy lub niezamieszkałe skały. Tomasz Sętowski (1961) oraz Artur Szołdra (1977) prezentują swe rzeźby – głównie z metalu, drewna, drewna łączonego z metalem – przy czym ten pierwszy również swe obrazy, wielobarwne, baśniowe, bogate w karnawałowe detale.
A to jeszcze nie wszyscy…
Liczba zgromadzonych prac oszałamia. Trudno znaleźć niewykorzystany fragment ściany, miejscami trzeba uważać na stojące w przejściu rzeźby. Niby dało się przejść z wózkiem dziecięcym, ale gdy – zauważywszy ogłoszenie o mającym wkrótce się odbyć wernisażu prac kolejnego artysty – zapytałem, gdzie się zmieści, miła pani witająca zwiedzających tylko rozłożyła ręce, przebąkując, że „pewnie coś trzeba będzie na razie schować”.
Tomasz Sętowski, Pocałunek<br/>fot. Wojciech Gołąbowski
Tomasz Sętowski, Pocałunek
fot. Wojciech Gołąbowski
Cena biletu nie była wygórowana, więc chętnie wydaliśmy więcej, nabywając pamiątki: koszulki z nadrukiem wybranych prac (my wybraliśmy Jaśnikowskiego oraz Szynkarczuka; chceliśmy także Kołpanowicza, ale akurat nie było rozmiaru), magnesy… Były oczywiście także kubki i inne tego typu drobiazgi, z kolei dla zamożniejszych klientów przygotowano albumy oraz reprodukcje wybranych dzieł. Okładka „Magazynu Esensja” (CXLVI) wysoka na niecały metr, w ramie, kosztowała ok. 700 złotych.
Gdyby mi ktoś wcześniej powiedział, że w lipcu będę kupował kalendarz na rok bieżący, w dodatku płacąc za niego 30 zł (co było ceną promocyjną), odesłałbym go do lekarza… A jednak: dwanaście dość sporego formatu prac Jarosława Jaśnikowskiego, wydrukowanych na niezłym papierze, za taką cenę…5)
Marcin Kołpanowicz: Lady of the Landscape, Zimowa katedra, Dziewczyna z parasolem, Katedra pielgrzyma (wszystkie: olej na płótnie)<br/>fot. Wojciech Gołąbowski
Marcin Kołpanowicz: Lady of the Landscape, Zimowa katedra, Dziewczyna z parasolem, Katedra pielgrzyma (wszystkie: olej na płótnie)
fot. Wojciech Gołąbowski
Jacek Szynkarczuk, Czas przejścia (olej na płótnie)<br/>fot. Wojciech Gołąbowski
Jacek Szynkarczuk, Czas przejścia (olej na płótnie)
fot. Wojciech Gołąbowski
Tomasz Sętowski, Dreamers (olej na płótnie)<br/>fot. Wojciech Gołąbowski
Tomasz Sętowski, Dreamers (olej na płótnie)
fot. Wojciech Gołąbowski
Sygnowana przez Artystę, pomniejszona reprodukcja okładki Magazynu Esensja... jedyne 700 zł!<br/>fot. Wojciech Gołąbowski (na zdjęciu)
Sygnowana przez Artystę, pomniejszona reprodukcja okładki Magazynu Esensja... jedyne 700 zł!
fot. Wojciech Gołąbowski (na zdjęciu)
koniec
23 września 2018
1) ochorowiczowka.pl
2) Z wyjątkiem Salvadora Dali, którego prac jest akurat dość sporo po tym, jak w Muzeum otwarto stałą wystawę jego dzieł. Co do niejasności w kwestii oryginałów, pozwolę sobie zacytować dra Sebastiana Chachołka, kustosza Muzeum: „Prezentowane na ekspozycji grafiki to zbiór ponad sześćdziesięciu unikalnych prac na papierze: oryginalnych akwafort, linorytów, cynkografii czy stalorytów w większości sygnowanych przez Salvadora Dalego jako egzemplarze autorskie.”
3) pl.wikipedia.org/wiki/Jakub_Różalski
4) ochorowiczowka.pl
5) Gruby album z jego dziełami, kosztujący sto złotych więcej, był mniejszych rozmiarów.

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Makieta Akropolu.<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski

Miejsca, które warto odwiedzić: Palisada nad Olzą
Wojciech Gołąbowski

25 VIII 2018

Jeśli nie zabraknie funduszy i woli rozwoju, za kilka lat Archeopark Chotěbuz-Podobora (oddział Muzeum Těšínska) będzie przyciągać tłumy turystów. Niemniej warto tam zajrzeć już teraz, na godzinę-dwie odrywając się od nieco młodszego, acz bardzo obfitego w zabytki Cieszyna.

więcej »
Małysz Galeria zaprasza<br/>fot. Wojciech Gołąbowski

Miejsca, które warto odwiedzić: Małysz w drewnie i czekoladzie
Wojciech Gołąbowski

4 VIII 2018

Jeśli zastanawialiście się kiedyś, co się dzieje z tymi wszystkimi nagrodami zdobywani przez wielkich sportowców, przykładową odpowiedź możecie znaleźć w beskidzkiej Wiśle.

więcej »
Fot. szopkaolsztyn.pl

Miejsca, które warto odwiedzić: Jurajskie Betlejemowo
Wojciech Gołąbowski

28 VII 2018

Olsztyn (ten położony na Jurze, blisko Częstochowy), szczyci się nie tylko pięknymi, malowniczymi ruinami zamku. W centrum tego niegdysiejszego miasta przez cały rok można podziwiać ludową, ruchomą szopkę.

więcej »

Polecamy

Wielka historia i jeszcze większa nie-historia

Miejsca, które warto odwiedzić:

Wielka historia i jeszcze większa nie-historia
— Wojciech Gołąbowski

Palisada nad Olzą
— Wojciech Gołąbowski

Małysz w drewnie i czekoladzie
— Wojciech Gołąbowski

Jurajskie Betlejemowo
— Wojciech Gołąbowski

Co dwa młyny to nie jeden
— Wojciech Gołąbowski

Dziewczyna z końskim ogonem w garści
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Skrawek Japonii na ziemi oświęcimskiej
— Wojciech Gołąbowski

Osiemset lat w 4½ godziny
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Fauna i flora morska na Podbeskidziu
— Wojciech Gołąbowski

Tajemnice wschodniej strony Wisły
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zobacz też

Z tego cyklu

Palisada nad Olzą
— Wojciech Gołąbowski

Małysz w drewnie i czekoladzie
— Wojciech Gołąbowski

Jurajskie Betlejemowo
— Wojciech Gołąbowski

Co dwa młyny to nie jeden
— Wojciech Gołąbowski

Dziewczyna z końskim ogonem w garści
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Skrawek Japonii na ziemi oświęcimskiej
— Wojciech Gołąbowski

Osiemset lat w 4½ godziny
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Fauna i flora morska na Podbeskidziu
— Wojciech Gołąbowski

Tajemnice wschodniej strony Wisły
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Galeria Antoniego Toborowicza
— Wojciech Gołąbowski

W trakcie

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.