Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

Ten dziwny wiek XIX: Trudne początki

Esensja.pl
Esensja.pl
Za początek Wielkiej Emigracji uważa się przybycie anonimowego polskiego żołnierza do Paryża w październiku 1831. Rozpoznany przez Francuzów, pozostał on w centrum spontanicznej manifestacji, która tylko dowiodła francuskiej sympatii dla Polski.

Miłosz Cybowski

Ten dziwny wiek XIX: Trudne początki

Za początek Wielkiej Emigracji uważa się przybycie anonimowego polskiego żołnierza do Paryża w październiku 1831. Rozpoznany przez Francuzów, pozostał on w centrum spontanicznej manifestacji, która tylko dowiodła francuskiej sympatii dla Polski.
Hull w XIX wieku<br/>Źródło: paul-gibson.com
Hull w XIX wieku
Źródło: paul-gibson.com
Podobnego legendarnego statusu nie ma, niestety, początek Wielkiej Emigracji w Wielkiej Brytanii.1) Dotychczas głównym źródłem informacji na jej temat był „Dziennik pobytu za granicą” Juliana Ursyna Niemcewicza, w którym ostatni wysłannik polskiego rządu do Londynu zapisywał swoje spotkania z Polakami przybyłymi do Anglii pod koniec 1831 roku. We wpisie z 1 października czytamy:
Byli u mnie pp. Chłapowski i Zieliński, oficerowie z nieszczęsnego oddziału Giełguda, który się schronił do Prus. Jakże smutne są ich opowiadania. Giełgud nie zdradził, ale nieumiejętnością i opieszałością pobłądził. Zamiast prowadzenia wojny partyzanckiej, zbierał wszędy powstańców i całą massą nie impetycznie uderzał na Wilno, lecz ciągną tam powoli i dał czas Moskalom do wzmocnienia się i utwierdzenia. Ileż błędów popełnili wodzowie nasi! Ach gdyby byli bieglejsi. Zresztą całą tę wyprawę lepiej wyjaśnią pamiętniki jenerała Chłapowskiego, również dowodzącgo w tej wyprawie. Anglicy pomogli im [tj. Chłapowskiemu i Zielińskiemu] do usunięcia się spod opieki w Kłajpedzie. Anglicy przewieźli ich do Hull, gdzie ich jak najlepiej przyjęto, a komendant kazał wystąpić całemu garnizonowi i obroty czynił przed nimi. To przynajmniej pociesza, że o ile Moskale powszechną nienawiść ściągnęli na siebie, tyle każdy Polak szacunek i uprzejmość.
Kiedy dokładnie Chłapowski i Zieliński pojawili się w Hull? Miejscowa gazeta, wychodzący raz w tygodniu „The Hull Packet and Humber Mercury”, pisała o ich obecności w mieście 27 września 1831 roku, co sugeruje, że Polacy musieli trafić do miasta między 20 a 26 września tego roku. Pisała, co warto podkreślić, ze sporą znajomością rzeczy i losów samego powstania:
W Hotelu Minerva Pana Cortisa znajdują się obecnie trzej polscy oficerowie, byli członkowie korpusu dowodzonego przez Generała Giełguda, który to korpus, jak pamiętamy, pod naporem sił rosyjskich, szukał schronienia na terenie Prus, gdzie został zmuszony do złożenia broni. Wspomniani panowie znaleźli sposób, by uciec do naszego kraju (…). Są to wyjątkowo szarmanccy, a przy tym elegancko i po wojskowemu wyglądający mężczyźni, choć widać po nich niedostatki związane ze zmaganiami, w których niedawno uczestniczyli.
Część informacji z pewnością pochodziła od samych Polaków, ale odniesienie do wcześniejszych artykułów o powstaniu wskazuje, że zainteresowanie sprawą polską w Hull istniało na długo przed wrześniem 1831 roku. Informacja o przekroczeniu przez oddziały Giełguda i Chłapowskiego granicy pruskiej pojawiły się w gazecie 2 sierpnia, wraz z informacją o zabójstwie samego Giełguda przez jednego z oficerów. Był to zapewne przedruk artykułu z „The Times” sprzed kilku dni, lecz dowodzi uniwersalnego zainteresowania powstaniem poza samym Londynem.
Osobną sprawą jest rozbieżność w liczbie Polaków. Niemcewicz wspomina tylko o dwóch, Chłapowskim i Zielińskim, podczas gdy „The Hull Packet” pisze aż o trzech osobach. Więcej szczegółów przynosi trzeci numer periodyku pod tytułem „The Hull Polish Record”, założonego w 1832 roku przez lokalne towarzystwo przyjaciół Polski (wydawany początkowo co dwa miesiące, doczekał się w sumie pięciu numerów). W jednym z przypisów redaktorzy wymienili z imienia wszystkich trzech Polaków, którzy trafili do Hull już we wrześniu 1831. Byli to Konstanty Zaleski, Stanisław Chłapowski oraz M. Smitkowski. W Chłapowskim rozpoznał Marchlewicz podporucznika jazdy poznańskiej. Co do Konstantego Zaleskiego, znajdujemy jego nazwisko na „Liście tułaczów polskich przystępujących do zgromadzeń ogólnych i do Komitetu Narodowego Polskiego w Paryżu” z końca kwietnia 1832. Tam również występuje niejaki Leon Smitkowski. Pewnych informacji nie mamy jednak żadnych – poza wspomnianym już faktem, że niedługo po wylądowaniu w Hull, Zaleski i Chłapowski udali się do Londynu, skąd, po uzyskaniu funduszy na dalszą drogę, odpłynęli do Francji.
Co skłoniło Polaków do opuszczenia gościnnego, bądź co bądź, Hull i samej Wielkiej Brytanii? Konkretów nie znamy i możemy jedynie domniemywać, że zimny i deszczowy klimat, podobnie jak nieznajomość języka (w większości przypadków polscy oficerowie znali francuski, ale już znajomość angielskiego należała do rzadkich umiejętności wśród emigrantów) i chęć połączenia się z tymi, którzy zmierzali do Francji, odgrywały kluczową rolę. Z pewnością plotki o organizacji polskich oddziałów po drugiej stronie Kanału La Manche również odegrały swoją rolę w podejmowaniu przez nich decyzji. Był to okres, kiedy Francja, nieświadoma kilkutysięcznej fali wygnańców, chętnie przyjmowała nowych polskich emigrantów. To jednak miało się wkrótce skończyć, pozostawiając Polakom Wielką Brytanię jako jedno z nielicznych miejsc, do których mogli się udać
koniec
23 lutego 2019
1) Po raz pierwszy bardziej szczegółowo o początkach Wielkiej Emigracji, z podkreśleniem epizodu z Hull, pisał Krzysztof Marchlewicz.

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Moją matką była kula dyskotekowa<br/>Fot. Agnieszka ‘Achika’ Szady

Noc Kultury 2019 w Lublinie – fotorelacja
Agnieszka ‘Achika’ Szady

18 VII 2019

Prezentujemy fotorelację z bardzo małego wycinka Nocy Kultury – małego, bo gdyby chcieć odwiedzić i sfotografować wszystkie atrakcje, reporter musiałby istnieć w kilku osobach.

więcej »

Wspomnienie o Maćku
Paweł Laudański

4 VI 2019

To była końcówka lat osiemdziesiątych – 1988, choć raczej 1989 rok. Warszawa, Empik przy ul. Dąbrowskiego. Spotkanie poświęcone polskiej fantastyce socjologicznej, mającej najlepsze lata już za sobą, choć wtedy niewielu pewnie zdawało sobie z tego sprawę. Wśród prowadzących – On, redaktor działu prozy polskiej w miesięczniku „Fantastyka”, pisma, które zdobywało się wtedy spod lady, i to pomimo nakładu oscylującego w okolicy 150 tysięcy sztuk. Maciej Parowski, jeden z idoli mojej młodości.

więcej »

Pożegnania 2018 (4)
Jarosław Loretz

11 I 2019

Nadszedł czas na podsumowanie strat szeroko pojętej popkultury w 2018 roku. Dziś miesiące październik-grudzień.

więcej »

Polecamy

Wielka historia i jeszcze większa nie-historia

Miejsca, które warto odwiedzić:

Wielka historia i jeszcze większa nie-historia
— Wojciech Gołąbowski

Palisada nad Olzą
— Wojciech Gołąbowski

Małysz w drewnie i czekoladzie
— Wojciech Gołąbowski

Jurajskie Betlejemowo
— Wojciech Gołąbowski

Co dwa młyny to nie jeden
— Wojciech Gołąbowski

Dziewczyna z końskim ogonem w garści
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Skrawek Japonii na ziemi oświęcimskiej
— Wojciech Gołąbowski

Osiemset lat w 4½ godziny
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Fauna i flora morska na Podbeskidziu
— Wojciech Gołąbowski

Tajemnice wschodniej strony Wisły
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zobacz też

Z tego cyklu

Przyczynek do historii
— Miłosz Cybowski

Praca odtwórcza
— Miłosz Cybowski

Syberyjska sielanka
— Miłosz Cybowski

Dramat postępu
— Miłosz Cybowski

Rolę cara gram
— Miłosz Cybowski

Demokratyczny tyran rewolucji
— Miłosz Cybowski

Klasyka bez daty ważności
— Miłosz Cybowski

Przejażdżka po Kaukazie
— Miłosz Cybowski

Jego Cesarska Wysokość Hrabia Orłow
— Miłosz Cybowski

Czekając nieoczekiwanego
— Miłosz Cybowski

W trakcie

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.