Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 3 czerwca 2020
w Esensji w Esensjopedii

‹Falkon 2019›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Organizator Cytadela Syriusza
CyklFalkon
MiejsceLublin
Od8 listopada 2019
Do10 listopada 2019
WWW

Podążaj za białą gęsią

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 »
Początkowo ten tekst miał mieć tytuł „Mikrofon! Mikrofon! Królestwo za mikrofon!”, jednak uznałam, że byłoby to zbyt banalne. Z relacji dowiecie się między innymi, dlaczego ponton jest lepszy niż lodówka, co oznaczają białe oczy Spider-Mana, dlaczego bohaterowie nie powinni zostać zabici przez meteoryt, oraz jaka jest definicja grzeczności.

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Podążaj za białą gęsią

Początkowo ten tekst miał mieć tytuł „Mikrofon! Mikrofon! Królestwo za mikrofon!”, jednak uznałam, że byłoby to zbyt banalne. Z relacji dowiecie się między innymi, dlaczego ponton jest lepszy niż lodówka, co oznaczają białe oczy Spider-Mana, dlaczego bohaterowie nie powinni zostać zabici przez meteoryt, oraz jaka jest definicja grzeczności.

‹Falkon 2019›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Organizator Cytadela Syriusza
CyklFalkon
MiejsceLublin
Od8 listopada 2019
Do10 listopada 2019
WWW
Targi Lublin niemal pękały w szwach od setek fanów, fantazyjne przebrania cieszyły oczy, a wystawione na straganach cudeńka martwiły portfele. Oprócz prelekcji przewidziano koncerty, pokazy walk i tańców (szkoda, że nie caopeiry – byłoby dwa w jednym), konkurs sprawnościowy w obozie post-apo, trampoliny, karaoke i inne atrakcje, których wymienianie trwałoby długo. Organizatorzy zadbali też o obecność żarciowozów, w których można było kupić między innymi węgierskie langosze albo oszałamiająco pyszne chili con carne zawinięte w tortillę.
Panele dyskusyjne odbywały się na antresoli, co wprawdzie groziło zakłóceniami akustycznymi (nieraz bardzo… oryginalnymi, o czym dalej), za to zapewniało normalną temperaturę, w przeciwieństwie do auli, w których klimatyzacja była czasami absolutnie mordercza dla przeciętnych Achik. Pierwszy punkt programu, który zaliczyłam, czyli panel o zawieszaniu niewiary, był interesujący, z żywym udziałem publiczności, podsuwającej własne przykłady. Zaczęliśmy od dyskusji, czemu irytuje nas, kiedy Indiana Jones ukryty w lodówce przeżywa w epicentrum eksplozji nuklearnej, a mniej – lub wcale – kiedy skacze z samolotu z pontonem zamiast spadochronu. Wspólnymi siłami ustalono, że skok z pontonem jest tak komediowy, że nie traktujemy go poważnie, w przeciwieństwie do wybuchu atomowego – szczególnie, że część widzów pamięta jeszcze lekcje przysposobienia obronnego. Następnie jedna ze słuchaczek podała przykład swojej znajomej geografki, która nie była w stanie czytać powieści po tym, jak na początku została w niej błędnie podana wysokość występowania cumulusów. Tak całkowita dyskwalifikacja występuje rzadko, natomiast dla wielu osób znalezienie istotnego błędu rzeczowego jest irytujące, może też poważnie podważyć zaufanie w kwestii innych realiów, szczególnie w przypadku książek osadzonych w jakiejś epoce historycznej. Podałam przykład z własnego doświadczenia: autor opisywał uwalnianie niewolnika w starożytnym Rzymie w taki sposób, jakby to była XIX-wieczna plantacja w Luizjanie, a pech chciał, że książkę czytałam kilka miesięcy po egzaminie z prawa rzymskiego (prawnicy i tak mają łatwo przy lekturach, gorzej z biologami i fizykami…).
Drogowskaz post-apo
Drogowskaz post-apo
Omówiono też zmiany, które zaszły u kolejnych pokoleń odbiorców. Internet powoduje „efekt echa” – kiedy jedna osoba zwróci uwagę na jakiś detal (np. brak łusek z broni palnej), za parę godzin wiedzą już o tym setki albo i tysiące fanów. Do tego dochodzi możliwość łatwego sprawdzenia informacji, na przykład czy cesarz X i generał Y mieli szansę znać się osobiście, czy może w ogóle nie żyli w tym samym czasie. Z kolei na skutek gier RPG młodzież przyzwyczaiła się do światotworzenia i bardziej zwraca uwagę na to, skąd się bierze woda i pożywienie, że broń i amunicję musi ktoś produkować, i tak dalej. Zmianę podejścia fanów na przestrzeni lat dobrze widać na przykładzie Supermana, który w początkowej erze komiksów mógł robić dosłownie wszystko w każdy sposób, a teraz czytelnicy i widzowie oczekują, że – powiedzmy – przy podnoszeniu czołgu mimo wszystko zostanie zachowany środek ciężkości.
Hazardziści
Hazardziści
Ciekawy był również panel o ułomnościach superbohaterów. Najpierw paneliści musieli podać swoje definicje superbohatera. Alicja Janusz stwierdziła, że nie musi on mieć nadludzkich umiejętności, ma tylko jakąś zdolność szczególną: pokonuje przeciwności, ratuje ludzi albo i cały świat. Krysia Chodorowska celnie zauważyła, że w „Watchmenach” wszyscy są „super” ale nikt nie jest bohaterem. Z kolei Clint i Natasza z „Avengersów” nie mają supermocy. Batman też nie, jest tylko superbogaty. Andrzej Pilipiuk oznajmił, że darzy Batmana większym szacunkiem niż Supermana, bo ten pierwszy musi ciężko trenować na siłowni, a ten drugi już się taki urodził.
Marcin Przybyłek łagodnie i nieszkodliwie trollował, twierdząc, że superbohaterowie są zaburzeni, bo przebierają się w dziwne i niewygodne stroje. Dokonał też nadinterpretacji (jak sam to nazwał) owych strojów: na przykład Batman ma czarny z żółtym, co oznacza żałoba i tendencje samobójcze. Spider-Man z kolei nosi kombinezon czerwono-niebieski, czyli ma intelekt i agresję w równowadze, spętane wyrzutami sumienia (wzór sieci), zaś białe oczy oznaczają wyparcie śmierci wuja.
Ki diabeł
Ki diabeł
Opowiedział też historię mężczyzny, który pomagał ludziom w ewakuacji, kiedy samolot awaryjnie wylądował na rzece Potomak, a potem zniknął bez śladu i nie odnaleziono go nawet na liście pasażerów. Przypomniałam obecnym, że identyczną legendę miejską opowiadano po lądowaniu samolotu na rzece Hudson. Najwyraźniej ludzkość ma w genach potrzebę kreowania tajemniczych bohaterów.
Kiedy Marcin na chwilę zamilkł, z głośników popłynęło z wielką mocą: „Ja to wyjaśnię! Przemawia przez niego Bóg”, a potem jeszcze dłuższa wypowiedź o podążaniu za gęsią. Niestety, z oszołomienia nie zdążyłam wyciągnąć kapowniczka…
Następnie rozmowa zeszła na fakt, że wielu superbohaterów ma traumę z dzieciństwa, najczęściej śmierć rodzica lub opiekuna. Krysia zauważyła, że w ostatnich czasach twórcy zdali sobie sprawę, że nie tylko brak rodziny może być źródłem motywacji lub problemów bohatera, ale i sama rodzina – na przykład Miles Morales i jego ojciec-policjant, albo Miss Marvel – szesnastoletnia Pakistanka (nie mylić z Kapitan Marvel).
Agnieszka „Ignite” Hałas miała wygłosić prelekcję z poradami dla początkujących pisarzy, ale że w piątek zdarła gardło mówiąc bez mikrofonu, musiała wezwać kawalerię w postaci Anki „Cranberry” Nieznaj. Każda na zmianę mówiła o jakimś zagadnieniu, co wypadło bardzo dobrze i aż trudno uwierzyć, że nie przećwiczyły tego wcześniej.
Meta Jawów
Meta Jawów
Ignite, z doświadczeniem wieloletniej szefowej działu literackiego Esensji, powiedziała, że u początkujących pisarzy najczęściej szwankuje styl (na przykład zbyt sztywny, oficjalny albo szkolny) oraz struktura. Struktura oznacza, ile wydarzeń mieści się w akapicie, jak szybko rozwija się akcja. Nie może być zbyt wolno, bo czytelnik się znudzi, ale też nie za szybko, bo nie zdąży się wciągnąć.
Częste błędy to między innymi zalewanie czytelnika masą informacji, często w postaci monologu bohatera, niewyważone wątki (poświęcanie dużo miejsca na nieistotne informacje, na przykład ktoś przed dwie strony opisywał alkoholizm sąsiada, który to sąsiad w ogóle nie występuje w akcji), a nawet kryminał z pozostawieniem zagadki bez rozwiązania i podsumowaniem, że „Świat jest pełen tajemnic”. Zdarzają się też kluczowe zwroty akcji, których nikt nie rozumie i z niczego nie wynikają, rozwiązania w stylu deus ex machina: bohaterowie giną zabici przez spadający meteoryt (przykład fikcyjny), akcja przewidywalna od początku albo puenta, która jest oczywista już na parę stron przed zakończeniem. Zakończenie nie może też być podane w postaci streszczenia wydarzeń, a już szczególnie znienawidzone jest takie, w którym wszystko okazuje się snem bohatera, aż dziw, że ktokolwiek stosuje jeszcze takie chwyty.
Najpiękniejsze stoisko
Najpiękniejsze stoisko
Prelekcja Marcina Przybyłka była reklamą jego książki „Symfonia życia”, opisującej rozszczepianie się wszechświatów pod wpływem różnych decyzji bohatera. Zaczął od straszliwie rozwlekłej opowieści o swoich znajomych – wybrał trzy osoby z publiczności i nadał im imiona, kazał wstawać i siadać kiedy o nich mówił, zupełnie nie wiadomo, po co, chociaż ludzie się śmiali. Puenta była taka, że gdyby pewna dziewczyna powiedziała chłopakowi, że nie ma u niej szans, to on by się nie gryzł później całymi latami, że na skutek decyzji o pójściu do lunaparku kumpel zaczął z nią chodzić i w konsekwencji się pobrali. Marcin sugerował też, że nagły, niezrozumiały przypływ smutku albo dobrego humoru to echa uczuć naszych wersji z równoległych rzeczywistości. Istnieje nieskończona liczba wszechświatów równoległych, a poza tym wszechświat ma 11 wymiarów, z czego 6 zwiniętych (cokolwiek to znaczy). Dosyć długo nawijał też o kwarkach i fotonach i to było bardzo nudne, chociaż się wygłupiał i używał dziwacznych metafor. W podsumowaniu swojego wystąpienia oświadczył, że w życiu chodzi o wędrówkę przez życie.
Steampunkowe rodzeństwo
Steampunkowe rodzeństwo
Panel tłumaczek poświęcony był niekoniecznie fantastyce, co okazało się niezłym pomysłem. Tłumaczka książek Josepha Conrada opisywała swoje problemy ze sceną, kiedy bohater w windzie słucha „Penny Lane” Beatlesów, która w Anglii jest popularną muzyczką do puszczania w windach, a w Polsce nikt o tym fakcie nie wie i byłoby to niezrozumiałe. Nie rozumiem, czemu nie można po prostu napisać, że słuchał piosenki Beatlesów, skoro nie miało to znaczenia dla fabuły. Od piosenki przeszła do nawiązań kulturalnych jako takich, i o alienacji i domestyfikacji, czyli dwóch podejściach do nazw lub rzeczy nieznanych polskiemu czytelnikowi: zostawić w oryginale, przetłumaczyć słowo w słowo, czy w miarę możliwości zamienić na zrozumiały odpowiednik?
Ania Studniarek narzekała na zmorę tłumaczy cykli: zagadnienie, czy jakiś szczegół z pierwszego tomu okaże się wielce znaczący w którymś z kolejnych. Przytoczyła przykład ze swojej pracy: określenie „niesie świat na ramionach” przełożone na „dźwiga świat na barkach” okazało się nie pasować do zakończenia powieści, gdzie ramiona (część ręki powyżej łokcia) pojawiły się zupełnie nie metaforycznie.
1 2 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

10 teorii spiskowych odnośnie pandemii koronawirusa
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

22 IV 2020

Celowe działanie Amerykanów? Błąd chińskich naukowców? Wpływ promieniowania sieci 5G? A może celowe działania wymierzone w emerytów? Ja tego nie wymyśliłem. Te teorie naprawdę krążą w necie.

więcej »

Na Bieszczady nie ma rady…
Agnieszka ‘Achika’ Szady

30 III 2020

…chciałem sobie pokowboić, a tu trzeba krowy doić. Tej piosenki co prawda nie odśpiewano, za to wysłuchaliśmy wielu innych – zarówno znanych poetów (Kaczmarski, Gintrowski) jak i uczestników konkursu. Do tego można było obejrzeć wystawę malarstwa, kupić szydełkowany naszyjnik albo tomik poezji, jednym słowem – zanurzyć się w klimatach artystycznych. Było też sporo humoru i Kapowniczek Achiki został zapisany bardziej, niż na niejednym konwencie.

więcej »

Pożegnania 2019 (4/4)
Jarosław Loretz

11 I 2020

Nadszedł czas na podsumowanie strat szeroko pojętej popkultury w 2019 roku. Dziś miesiące październik-grudzień.

więcej »

Polecamy

Wielka historia i jeszcze większa nie-historia

Miejsca, które warto odwiedzić:

Wielka historia i jeszcze większa nie-historia
— Wojciech Gołąbowski

Palisada nad Olzą
— Wojciech Gołąbowski

Małysz w drewnie i czekoladzie
— Wojciech Gołąbowski

Jurajskie Betlejemowo
— Wojciech Gołąbowski

Co dwa młyny to nie jeden
— Wojciech Gołąbowski

Dziewczyna z końskim ogonem w garści
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Skrawek Japonii na ziemi oświęcimskiej
— Wojciech Gołąbowski

Osiemset lat w 4½ godziny
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Fauna i flora morska na Podbeskidziu
— Wojciech Gołąbowski

Tajemnice wschodniej strony Wisły
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zobacz też

Tegoż autora

Ślub bednarki i drwala online
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Koń się naprawdę uśmiał
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Szczęście kruche jak porcelana, czyli dziwna niechęć do rysowania nóg
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Czas jest konstruktem umysłu
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Na Bieszczady nie ma rady…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krew, seks i zaczarowane smartfony
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Jak rozpoznać nerwicę lękową
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Mamuśka górą! (erpegowcy trochę też)
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Niech się mury pną do góry, niech kominy mają pion…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

To nie przyjaźń, to jakaś matnia
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.