Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 października 2020
w Esensji w Esensjopedii

Miejsca, które warto odwiedzić: Mieszkać na swoim

Esensja.pl
Esensja.pl
Zwykle gdy ktoś oznajmia, że „mieszka na swoim”, oznacza to, że wyprowadził się od rodziców – czasem do wynajmowanej (czyli mimo wszystko nie „swojej”) kawalerki, czasem do własnościowego mieszkania, czasem wreszcie – że wybudował dom i tam się przeprowadził. W przypadku pewnej rodziny z Koniecpola oznacza to ni mniej, ni więcej, a opiekę nad parterową kamienicą, której są właścicielami od… siedemnastego wieku.

Wojciech Gołąbowski

Miejsca, które warto odwiedzić: Mieszkać na swoim

Zwykle gdy ktoś oznajmia, że „mieszka na swoim”, oznacza to, że wyprowadził się od rodziców – czasem do wynajmowanej (czyli mimo wszystko nie „swojej”) kawalerki, czasem do własnościowego mieszkania, czasem wreszcie – że wybudował dom i tam się przeprowadził. W przypadku pewnej rodziny z Koniecpola oznacza to ni mniej, ni więcej, a opiekę nad parterową kamienicą, której są właścicielami od… siedemnastego wieku.
Kamienica mieszczańska Rynek 14. Widoczne kamienne zdobienia okien i wejścia do sieni.<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
Kamienica mieszczańska Rynek 14. Widoczne kamienne zdobienia okien i wejścia do sieni.
Fot. Wojciech Gołąbowski
Magnacki ród Koniecpolskich datowany jest w Wikipedii na stulecia od XIV do XVIII, gdy to zgodnie z tradycją nad grobem ostatniego przedstawiciela złamano szablę i strzaskano tarczę herbową. Siedziba rodu jest jednak w opłakanym stanie, dostępu do pałacyku z oknami zabitymi deskami broni tabliczka z napisem „teren prywatny, wstęp wzbroniony” i gęste chaszcze. Stojący obok niewielki zabytkowy kościółek jest również zamknięty na głucho – na sąsiedniej działce wybudowano nowoczesny, zapewne wygodniejszy dla mieszkańców tej części Koniecpola.
Wejście do sieni, z informacją o dotacji oraz godzinami otwarcia.<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
Wejście do sieni, z informacją o dotacji oraz godzinami otwarcia.
Fot. Wojciech Gołąbowski
Na szczęście kwadratowy rynek miasta (prawa miejskie staraniem Mikołaja Przedbora Koniecpol uzyskał w 1443 roku) wygląda lepiej. To tutaj stoi siedemnastowieczny kościół pod wezwaniem św. Trójcy (obecnie remontowany wewnątrz). W miejscu, gdzie przez wieki odbywał się targ, obecnie rosną drzewa, dając ochłodę w upalne dni, rozstawione są ławeczki, stoi niewielka drewniana estrada, nowoczesna kurtyna wodna oraz… bardzo znajoma dla piszącego te słowa rzeźba „Chłopiec z łabędziem” autorstwa pochodzącego z Chorzowa (Królewskiej Huty) Theodora Kalidego.
Za drzwiami sieni widać sklepienie krzyżowe.<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
Za drzwiami sieni widać sklepienie krzyżowe.
Fot. Wojciech Gołąbowski
Kamienica mieszczańska, położona przy rynku pod numerem 14, najprawdopodobniej wiąże się właśnie z budową kościoła św. Trójcy (fundacji Koniecpolskich). Wedle zapisków w kościelnych archiwach, był to pierwszy murowany dom w okolicy. Otrzymał go na własność przodek obecnych właścicieli – cieśla, zasłużony przy budowie kościoła, a miał służyć jako „hotel” dla budowniczych. Mający kształt prostokąta budynek szerszą stroną przylega do ulicy – tu na parterze zaplanowano tzw. świetlicę, tj. dużą izbę z przeznaczeniem na handel lub usługi oraz mniejsze pomieszczenia, kantor, magazyn. Wejście do nieosiowej i niesymetrycznie umieszczonej sieni oraz wychodzące na ulicę okna ozdobione są rzeźbionymi kamiennymi portalami – podobnież drzwi wewnątrz sieni.
Bogata kamienna obróbka drzwi wewnątrz sieni.<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
Bogata kamienna obróbka drzwi wewnątrz sieni.
Fot. Wojciech Gołąbowski
Typowa zabudowa tego typu (budownictwo miejskie epoki Odrodzenia na terenach Polski południowej) miała część mieszkalną zlokalizowaną na piętrze budynku. Po pożarze w roku 1874 (spłonęła wtedy większość zabudowy rynku) kalenicę domu obniżono, dostosowując wysokość dachu do sąsiedniej zabudowy – obecnie nad parterem jest tylko strych, przerabiany na gabinet. Warto nadmienić, że spośród innych tego typu budynków jedynie ten jest zdobiony bogatą obróbką kamieniarską (co dodatkowo wiąże budynek w czasie z powstawaniem murowanego kościoła). Sień i świetlica posiadają sklepienia krzyżowe, pozostałe zaś pomieszczenia – stropy drewniane. Ponadto w sieni zachowały się fragmenty dekoracji o ornamencie roślinnym (wianuszki i liście – obecnie zamalowane, gdyż na skutek dotykania przez turystów fragmenty tynku zaczęły odpryskiwać). Mury budynku wzniesione są z wapienia łupanego, natomiast sklepienia wykonano z czerwonej cegły – zarówno na parterze, jak i w piwnicach, których układ nie jest zbieżny z rzutem parteru: ściana korytarza znajduje się ponad osią sklepienia pomieszczenia piwnicznego.
W głębi sieni. Widoczna jej nieosiowość oraz przebudowa.<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
W głębi sieni. Widoczna jej nieosiowość oraz przebudowa.
Fot. Wojciech Gołąbowski
Największe zainteresowanie budzi świetlica – obecnie gabinet optyka i okulisty – ze sklepieniem kolebkowym z trzema parami lunet oraz charakterystyczną kolumienką międzyokienną wykonaną z kamienia. Nie bójmy się doń zajrzeć – tam właśnie rezydują obecni właściciele kamienicy, chętnie oprowadzający i opowiadający o budynku. Można się tam także wpisać do księgi pamiątkowej odnawianego zabytku.
Przejście na podwórze…<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
Przejście na podwórze…
Fot. Wojciech Gołąbowski
Ciekawostką jest, że ów pochodzący z XVII wieku budynek został „odkryty” dopiero w 1958 roku – wcześniej nie figurował w ewidencji Urzędu Konserwatorskiego, pominięty był także przez katalog zabytków powiatu radomszczańskiego. Dopiero w ostatnich latach – dzięki kilku dotacjom otrzymanym z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego – dom został poddany pracom konserwatorskim (począwszy od opracowania dokumentacji); nieco podniesiono dach, stosując m.in. stropy ogniotrwałe, pozostawiając istniejące drewniane tylko w charakterze dekoracji, odnowiono tynki, oczyszczono prace kamieniarskie. Udało się także podczas remontu dachu odtworzyć okno typu „wole oko” – według opinii architektów i historyków architektury tego typu budynki posiadały nawet trzy tego typu świetliki.
…i zejście do piwnic ulokowano poza osią sieni.<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
…i zejście do piwnic ulokowano poza osią sieni.
Fot. Wojciech Gołąbowski
Właściciele budynku zapraszają i zachęcają do zwiedzania tego niewielkiego, ale zarazem nietypowego zabytku (oraz wpisu do Kroniki, celem udokumentowania Ministerstwu, że wydane pieniądze istotnie służą mieszkańcom miasta – przyciągają turystów!). Wstęp jest darmowy, drzwi otwarte są od poniedziałku do piątku w godzinach 10-15.
Piwnica na zdjęciu…<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
Piwnica na zdjęciu…
Fot. Wojciech Gołąbowski
I koniecznie wstąpcie do gabinetu optyka/okulisty! Wejście do niego mieści się w tzw. miecuchu, tj. zabudowanej przestrzeni pomiędzy sąsiadującymi kamienicami, w przeszłości wynajmowanej np. na niewielki handel.
…umieszczonym w specjalnej gablocie.<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
…umieszczonym w specjalnej gablocie.
Fot. Wojciech Gołąbowski


Najstarsze zdjęcie budynku - na lewo od zaznaczonego strzałką - pochodzi sprzed wojny. Rynek wyglądał mniej przyjaźnie…<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
Najstarsze zdjęcie budynku - na lewo od zaznaczonego strzałką - pochodzi sprzed wojny. Rynek wyglądał mniej przyjaźnie…
Fot. Wojciech Gołąbowski


Wole oko widziane od wewnątrz.<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
Wole oko widziane od wewnątrz.
Fot. Wojciech Gołąbowski


Niesamowita kamienna kolumienka między oknami.<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
Niesamowita kamienna kolumienka między oknami.
Fot. Wojciech Gołąbowski


Miecuch stanowi obecnie integralną część zabytkowego budynku.<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
Miecuch stanowi obecnie integralną część zabytkowego budynku.
Fot. Wojciech Gołąbowski
koniec
26 lipca 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Moje ulubione zdjęcie, połonina Caryńska widziana z Wetlińskiej<br/>fot. Marcin Grabiński

Włóczykije: GSB – Etap 2: Ustrzyki Górne – Smerek
Marcin Grabiński

16 X 2020

Każdy z 21 etapów mojego GSB ma swoją literkę – sponsora. Dla etapu 2 jest nią C jak Caryńska Połonina.

więcej »
Ilustracja: <a href='mailto:kordas73@o2.pl'>Adam Kordaś</a>

Wywiad z redakcją Esensji
Esensja

13 X 2020

Hej, ale mieliście nie pisać, jak to się wszystko zaczęło! Chcecie zanudzić czytelników?

więcej »
Tarnica widziana z czerwonego szlaku, niedługo po starcie z Wołosatego<br/>fot. Marcin Grabiński

Włóczykije: GSB – Etap 1: Wołosate – Ustrzyki Górne
Marcin Grabiński

9 X 2020

Każdy z 21 etapów mojego GSB będzie miał swoją literkę – patronkę. Dla etapu 1 jest nią U jak Ukraina.

więcej »

Polecamy

Jaka jest różnica między dzwonem a fajką?

Miejsca, które warto odwiedzić:

Jaka jest różnica między dzwonem a fajką?
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wieś, która odpływa w przeszłość
— Beatrycze Nowicka

Bliskie spotkania krowiego stopnia
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

A z jakiego to filmu?
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zamek, choć nie zamek
— Wojciech Gołąbowski

Mieszkać na swoim
— Wojciech Gołąbowski

Wielka historia i jeszcze większa nie-historia
— Wojciech Gołąbowski

Palisada nad Olzą
— Wojciech Gołąbowski

Małysz w drewnie i czekoladzie
— Wojciech Gołąbowski

Jurajskie Betlejemowo
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Jaka jest różnica między dzwonem a fajką?
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wieś, która odpływa w przeszłość
— Beatrycze Nowicka

Bliskie spotkania krowiego stopnia
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

A z jakiego to filmu?
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zamek, choć nie zamek
— Wojciech Gołąbowski

Wielka historia i jeszcze większa nie-historia
— Wojciech Gołąbowski

Palisada nad Olzą
— Wojciech Gołąbowski

Małysz w drewnie i czekoladzie
— Wojciech Gołąbowski

Jurajskie Betlejemowo
— Wojciech Gołąbowski

Co dwa młyny to nie jeden
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż autora

Kadr, który…: Siła magnum
— Wojciech Gołąbowski

Kadr, który…: Kreseczki i kolory
— Wojciech Gołąbowski

Historia w obrazkach: Komiksy nafaszerowane
— Wojciech Gołąbowski

Nie tylko Bodo, nie tylko romanse
— Wojciech Gołąbowski

Mała Esensja: Miedza jest niczyja, bo jej nie ma
— Wojciech Gołąbowski

Ani śmieszno, ani straszno
— Wojciech Gołąbowski

Mała Esensja: Sprzątanie poprzez odkładanie na bok
— Wojciech Gołąbowski

W konkretnej rzeczywistości, tu i teraz
— Wojciech Gołąbowski

Mała Esensja: Zielone kozaczki kontra fioletowe trampki
— Wojciech Gołąbowski

Historia w obrazkach: Tylko jeden epizod
— Wojciech Gołąbowski

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.