Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 maja 2021
w Esensji w Esensjopedii

Włóczykije: GSB – Etap 8: Chyrowa – Bartne

Esensja.pl
Esensja.pl
Każdy z 21 etapów mojego GSB ma swoją literkę – sponsora. Dla etapu 8 jest nią H jak Hałbowska Przełęcz. A także jak (C)Hyrowa raz pisana przez samo H, raz przez CH. W poprzednim odcinku dowiedzieliśmy się dlaczego uczniowie na dyktandach są torturowani dwoma zapisami tego samego (wydawałoby się) dźwięku.

Marcin Grabiński

Włóczykije: GSB – Etap 8: Chyrowa – Bartne

Każdy z 21 etapów mojego GSB ma swoją literkę – sponsora. Dla etapu 8 jest nią H jak Hałbowska Przełęcz. A także jak (C)Hyrowa raz pisana przez samo H, raz przez CH. W poprzednim odcinku dowiedzieliśmy się dlaczego uczniowie na dyktandach są torturowani dwoma zapisami tego samego (wydawałoby się) dźwięku.
Przed lekturą niniejszego artykułu, zachęcam do zapoznania się z tekstem „GSB – Prolog”, w którym wyjaśniam motywy przejścia 500km Głównym Szlakiem Beskidzkim oraz podzieliłem się założeniami i planem. W poprzednim odcinku opisałem Etap 7: Wisłoczek – Chyrowa.
Przez błota Beskidu Niskiego od Wisłoczka do Krynicy Zdrój będzie mi towarzyszył Богдан, a więc wędrówka jest międzynarodowa. Mamy dziś do przejścia 34km – po podobnym dystansie poprzedniego dnia. Jemy bardzo wczesne śniadanie w schronisku pod (C)Hyrową, potem pani Ludmiła ratuje nasze wciąż wilgotne buty użyczając… suszarki do włosów. I ruszamy w drogę. Dzień jest pochmurny, mglisty, ale póki co nie pada. Zaczynamy od zrobienia zdjęcia cerkwii po-Łemkowskiej (obecnie używana jako kościół rzymsko-katolicki) a potem przez 4h nie spotkamy nikogo ani nie zobaczymy żadnego zabudowania czy drogi. Tylko las i mgła. I błoto. Dużo błota. Esencja Beskidu Niskiego.
Dawna cerkiew w Chyrowej<br/>fot. Marcin Grabiński
Dawna cerkiew w Chyrowej
fot. Marcin Grabiński
W czasie wędrówki przez las otrzymujemy po dwa alerty RCB z zapowiadanymi atrakcjami pogodowymi – jest cały katalog, oprócz śniegu: burza, nawałnica, silny wiatr, grad, intensywne opady. Jedno ostrzeżenie pewnie zignorowałbym. Ale drugie każe mi się zastanowić nad planem B. Póki co idziemy przed siebie – nie mamy innego wyjścia, trzeba dojść do cywilizacji, w naszym przypadku – wsi Kąty. Po 4 godzinach od wymarszu, spotykamy pierwszego dzisiaj człowieka. Pan idzie w przeciwną stronę i zdaje nam relacje z warunków jakie panują pod Magurą Wątkowską (przy okazji, wiecie ile gór w Polsce nosi nazwę Magura lub Magurka? Warto poszperać!). Mówi o rzece po kolana płynącej szlakiem i jak długo zajęło mu zejście. Jego relacja, plus wcześniejsze alerty RCB, sprawiają że przy najbliższym postoju sięgam po mapę i planuję szczegóły planu B. Plan ten zakłada obejście Magury trawersem od przełęczy Hałbowskiej, łatwiejszym żółtym szlakiem. Ale zanim tam dojdziemy, mamy jeszcze jakieś 2h marszu naszym szlakiem czerwonym i czas na podjęcie ostatecznej decyzji.
Szlak GSB „gdzieś” między Chyrową a Kątami<br/>fot. Marcin Grabiński
Szlak GSB „gdzieś” między Chyrową a Kątami
fot. Marcin Grabiński
Tuż za Kątami dopada nas ulewa. W zasadzie Ulewa przez bardzo duże „U”. Woda wlewa się do butów od góry (co skłania mnie do zaopatrzenia się w stuptuty na kolejne etapy). A górskie buty mają taką cechę, że są wodoodporne. Więc gdy woda dostanie się do środka od góry, już nie wyjdzie. Po dwóch godzinach wędrówki z wodą w butach stopy się gotują (jest lato – deszcz jest obfity, ale ciepły). Po drodze wchodzimy na teren Magurskiego Parku Narodowego, ale jesteśmy tak zaabsorbowani wodą z góry i z dołu, że ledwo ten fakt odnotowujemy. Z każdym chlupoczącym krokiem utwierdzam się w przekonaniu, że trzeba będzie z GSB zejść. Wiem, że będę potem „musiał” wrócić i przejść brakujące kilometry czerwonego szlaku, ale rozsądek bierze górę. Jak powiada Pismo:
„W obliczu niebezpieczeństwa przezorny ukrywa się; prostacy prą do przodu i ponoszą szkodę”.
Ks. Przypowieści Salomona (Przysłów) 22:3
Słowny opis szlaku za Kątami<br/>fot. Marcin Grabiński
Słowny opis szlaku za Kątami
fot. Marcin Grabiński
Na przełęczy Hałbowskiej przestaje padać i wychodzi słońce. Suszymy się w napotkanej wiacie (których w MPN jest kilkanaście), przydaje się ręcznik z mikrofibry do odsączenia wody z butów. Suche nie będą, ale w ciepły dzień wilgoć nie przeszkadza aż tak bardzo. Będą przeszkadzać natomiast odciski – efekt 2 godzin chodzenia z wodą w butach. Tu rada – odcisków nie przekłuwamy, zagoją się same.
Podejmujemy ostateczną decyzję – schodzimy z czerwonego szlaku i idziemy dalej żółtym, w większości prowadzącym dobrymi leśnymi drogami, trawersem zbocza Magury. Jednak im dalej idziemy, tym mocniej świeci słońce. Robi się wręcz upalnie. Gdy docieramy do „cywylizacji” (wieś Kotań), jest już upalnie. I zaczynam żałować zejścia ze szlaku. Do czasu, gdy spojrzę w prawo, za siebie – na Magurze, tam gdzie mieliśmy iść, kotłuje się czarna burzowa chmura.
Jedna z wielu wiat w Magurskim Parku Narodowym<br/>fot. Marcin Grabiński
Jedna z wielu wiat w Magurskim Parku Narodowym
fot. Marcin Grabiński
Jesteśmy zaledwie kilkanaście kilometrów od Magury i około 400m poniżej szczytu, ale pogoda jakże odmienna. Przestaję żałować zejścia ze szlaku i wiem, że podjąłem dobrą decyzję.
Teraz, drodzy czytelnicy, pora na małą podróż w czasie. Zostawiłem czerwony szlak (zabrakło ok 15km), ale nie mam zamiaru odpuścić przejścia całego Głównego Szlaku Beskidzkiego. Wracam na przełęcz Hałbowską kilka tygodni później żeby przejść brakujące kilometry. Z uwagi na odległość (jakieś 250km od domu), do „obowiązkowych” 15km dokładam sobie prawie drugie tyle i tworzę bardzo przyjemną pętlę, z wejściem na Magurę Wątkowską i dotarciem do bacówki w Bartnem czerwonym szlakiem oraz powrotem na parking szlakiem żółtym. Jeśli będziecie w okolicach Magurskiego Parku Narodowego, to tę pętlę zdecydowanie polecam. W sam raz na 1-dniową wycieczkę. Mapa oraz dokładny opis na moim blogu.
Dawna cerkiew w Kotani<br/>fot. Marcin Grabiński
Dawna cerkiew w Kotani
fot. Marcin Grabiński
Tutaj tylko krótko nadmienię czego możemy się spodziewać. Na początek i koniec pętli wybrałem parking przy po-Łemkowskiej cerkwi w Kotani (uwaga – wieś Kotań jest rodzaju żeńskiego, a więc mówimy „w Kotani” a nie „w Kotaniu” – jest to związane z Łemkowską historią okolicy). Cerkiew ta, jak wiele innych po wysiedleniach Łemków, służy obecnie społeczności rzymsko-katolickiej. Podobnie jak cerkiew wypatrzona w Świątkowej, gdy schodziliśmy z szlaku. W Małopolsce jest specjalny szlak Architektury Drewnianej, w wielu miejscowościach możemy znaleźć piękne drewniane kościoły lub cerkwie.
Szlak z Kotani na Magurę wiedzie przez Park Narodowy. Jest przyjemnie pusto. Pomimo dobrze oznakowanego szlaku i infrastruktury (wiaty, tablice informacyjne), ten park nie cieszy się dużą popularnością. Nawet nikt nie fatyguje się pobierać opłat za wejście – jest tylko informacje, żeby bilety zakupić online.
Pod Bacówką w Bartnem<br/>fot. Marcin Grabiński
Pod Bacówką w Bartnem
fot. Marcin Grabiński
Są jeszcze miejsca w polskich górach, gdzie można uciec przed tłumami. W ciągu pierwszej połowy wędrówki, do Bacówki w Bartnem, spotykam dosłownie kilku turystów. Nawet w Bacówce nie ma tłumów i spokojnie można zjeść jajecznicę i wypić kawę.
Powrót szlakiem żółtym przez Świątkową to kolejna okazja do zapoznania się z Łemkowską przeszłością Beskidu Niskiego. Napotykam krzyże, pomniki, tablice informacyjne. Dla mnie Główny Szlak Beskidzki to nie tylko wysiłek fizyczny i „zdobywanie” gór. To także znakomita okazja do poznania nieznanego, do lekcji Historii w terenie. A Łemkowie, tak jak Żydzi, Tatarzy, Niemcy, Litwini, Ukraińcy i Białorusini, są częścią naszej, polskiej historii.
Łemkowska lekcja historii, Świerzowa<br/>fot. Marcin Grabiński
Łemkowska lekcja historii, Świerzowa
fot. Marcin Grabiński
To jedyny odcinek mojego GSB, który nie udało się przejść zgodnie z planem. Wróciłem i uzupełniłem. W kolejnym odcinku przejdę jeszcze jeden długi i mokry etap, z Bartnego do Ropek. Dalej będzie mi towarzyszył Богдан i udzieli mi lekcji z alfabetu używanego przez Łemków.
Dla zainteresowanych wysłuchaniem moich opowieści o Głównym Szlaku Beskidzkim, wspólnie z Miejską Biblioteką Publiczną w Czeladzi, filia nr 2, prowadzę cykl 10 spotkań online o mojej wędrówce. W momencie oddawania tego artykułu „do druku”, dostępne są już dwie części. W sekcji „Filmy” („Videos”) strony Klubu Włóczykijów na FB będą archiwizowane kolejne odcinki. Transmisje online na stronie Klubu Włóczykijów na FB i tamże informacja o terminach.
koniec
27 listopada 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wschód słońca znad pasma Skrzycznego, widziany spod schroniska na Stożku<br/>fot. Marcin Grabiński

Włóczykije: GSB – Etap 21: Stożek - Ustroń
Marcin Grabiński

26 II 2021

Każdy z 21 etapów mojego Głównego Szlaku Beskidzkiego ma swoją literkę – sponsora. Dla etapu 21go jest nią K jak KONIEC.

więcej »
Fragment szlaku pod Baranią Górą<br/>fot. Marcin Grabiński

Włóczykije: GSB – Etap 20: Węgierska Górka – Stożek
Marcin Grabiński

19 II 2021

Każdy z 21 etapów mojego Głównego Szlaku Beskidzkiego ma swoją literkę – sponsora. Dla etapu #20 jest nią Ś jak Śląski Beskid.

więcej »
Łańcuchy pod Romanką<br/>fot. Marcin Grabiński

Włóczykije: GSB – Etap 19: Hala Miziowa – Węgierska Górka
Marcin Grabiński

12 II 2021

Każdy z 21 etapów mojego Głównego Szlaku Beskidzkiego ma swoją literkę – sponsora. Dla etapu 19-go jest nią Ż jak Żywiecki Beskid. Wszystko co ważne ma w sobie „ż”, Beskid też :)

więcej »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.