Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 maja 2021
w Esensji w Esensjopedii

Korzenie: Drzewo genealogiczne, cz.2: Akta dziewiętnastowieczne

Esensja.pl
Esensja.pl
Dane do drzewa genealogicznego najbliższych znamy sami lub możemy poznać, pytając rodzinę. Ale jeśli chcemy sięgnąć głębiej w odmęty czasu, warto znać języki obce. A przynajmniej ich alfabety.

Wojciech Gołąbowski

Korzenie: Drzewo genealogiczne, cz.2: Akta dziewiętnastowieczne

Dane do drzewa genealogicznego najbliższych znamy sami lub możemy poznać, pytając rodzinę. Ale jeśli chcemy sięgnąć głębiej w odmęty czasu, warto znać języki obce. A przynajmniej ich alfabety.
Urzędy Stanu Cywilnego powstały w Europie w drugiej połowie XIX wieku – wcześniej oficjalne metryki prowadzone były tylko przez szeroko rozumiane kościoły. Jeśli XIX wiek wydaje się nam być odległym, warto spojrzeć na to z innej perspektywy: wtedy rodzili się – w moim przypadku – pradziadkowie, czyli zaledwie trzy pokolenia wstecz. Aktów urodzenia ich rodziców w USC już nie znajdziemy. Z pozyskiwaniem danych z tych urzędów wiąże się zresztą kilka innych problemów: kiepska wewnętrzna wyszukiwarka, sformalizowane procedury (choć nie zawsze), mocna ochrona danych osobowych (należy udowodnić, że ma się prawo do danych, zwłaszcza w przypadku innego nazwiska) – no i kolejki, przy ograniczonym czasie pracy.
Cyrylica<br/>fot. z wazynska.com
Cyrylica
fot. z wazynska.com
Na szczęście jest internet i liczne chmury z „dobrze ukrytymi” aktami. Oczywiście tylko tymi mającymi ponad sto lat, bliższy horyzont czasowy jest dość słusznie zasłonięty przez RODO czy inne prawodawstwo. Powstało i wciąż powstaje wiele stowarzyszeń i grup genealogicznych oraz bibliotek cyfrowych, skanujących („dygitalizujących”) przeróżne dawne pisma, w tym metryki – i udostępniających je online w uporządkowanej formie. Specjalizuje się w tym… Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, czyli mormoni – którzy od dawna fotografują archiwalne księgi parafialne i udostępniają je na żądanie – kiedyś na mikrofilmach, obecnie także online.1)
Z reguły online dostępne są akta kościelne, ale coraz częściej pojawiają się także te cywilne. Najprościej na nie trafić poprzez strony tychże stowarzyszeń lub fora miłośników genealogii. Samodzielne wyszukiwanie metryk w serwisach typu Dropbox jest z góry skazane na niepowodzenie – tu wyszukiwarka stron www nie pomoże.
Akt zgonu z zaboru rosyjskiego
Akt zgonu z zaboru rosyjskiego
Oczywiście można się tym zajmować także zupełnie offline. Abstrahując od sytuacji pandemicznej, Archiwa Państwowe oraz archiwa kurii kościoła katolickiego (nie znam się, ale przypuszczam, że w przypadku innych związków wyznaniowych sytuacja jest podobna) są z reguły miejscami coraz bardziej przyjaznymi dla poszukiwaczy danych historycznych. Barierą zwykle bywa nasz wolny czas – ile go mamy i o której godzinie go mamy.
Kolejną przeszkodą staje się język. Pamiętamy wszyscy (mam nadzieję), że w XIX wieku Polski na mapach nie było? Akta z tego okresu pisane są więc (z reguły) w języku danego zaborcy. Mało, że w języku – ale i w alfabecie! Przyznam, że nie zetknąłem się jeszcze z aktami zaboru austriackiego, poznałem natomiast te z rosyjskiego oraz pruskiego.
Szwabacha
Szwabacha
Zabór rosyjski to oczywiście cyrylica. I, oczywiście, pismo odręczne (to zresztą dotyczy wszystkich akt tego okresu i starszych…). W latach intensywniejszej rusyfikacji (zwłaszcza po upadku powstania styczniowego) wszystkie dane są zapisane tym alfabetem, w latach łagodzenia represji główne imiona i nazwiska są powtórzone po polsku. Początkowe zdziwienie oraz pewne kłopoty budzi podawanie każdorazowo dwóch dat, odległych od siebie o paręnaście dni – to skutek uboczny dominującego w carskiej Rosji prawosławia z wciąż obowiązującym w nim kalendarzem juliańskim. Dla unikania nieporozumień daty zapisywano więc obie – zgodnie z nim oraz zgodnie z kalendarzem gregoriańskim (czyli uwzględniającym lata przestępne).
Z kolei zabór pruski to odręczna szwabacha (jeśli się nie mylę; specjalistów proszę o ewentualną poprawkę w komentarzach). Czyli także litery podobne do nam znanych, mające jednak odmienne znaczenie. A czasem niepodobne do niczego. Plus kilka możliwości zapisu tej samej – w naszym rozumieniu – głoski. Bywa, że miłujący porządek Prusacy narzucali metrykom suchy układ tabelaryczny – w tej kolumnie wpisujemy same imiona, w tej nazwiska, w tej datę. Ale bywa i tak, jak w zaborze rosyjskim – każdy wpis obejmuje jeden (w przypadku ślubów kilka) akapit, gdzie zdanie po zdaniu opisywana jest sytuacja i wypisane interesujące nas dane. Co gorsza, tu czasem daty wpisane są nie cyframi, lecz słowami, w dodatku w odmianie, czyli jako liczebniki porządkowe.
Akt zgonu z zaboru pruskiego
Akt zgonu z zaboru pruskiego
Jeszcze wcześniejsze wieki to już klasyczna łacina. Przyznam, że w tych metrykach nie mam doświadczenia, zaledwie „liznąłem” temat, wolę się więc obszerniej nie wypowiadać.
Czy nieznajomość języka zamyka nam drogę do samodzielnego przeszukiwania tych akt? Nie, o ile wykażemy się pewnym samozaparciem i chęcią dokształcenia. Wystarczy bowiem… poznać obowiązujący w danym miejscu i czasie schemat metryki opisowej, powtarzający się tak na oko w 90% przypadków. Opis oraz tłumaczenie tych schematów można już bez trudu odnaleźć w sieci. Raz zrozumiawszy szablon, bez problemu wyłuskamy z niego imiona, nazwiska oraz daty. Oczywiście, o ile będziemy potrafili odczytać dane pismo (odręczne) i znaki alfabetu. Ale tu z kolei z pomocą przychodzą liczne jpegi czy inne obrazki lub dokumenty, przedstawiające dany alfabet w pisowni ręcznej. Zaręczam – da się to ogarnąć.
A jeśli nie, to zawsze można poprosić na którymś z forów genealogicznych o odczytanie wskazanego aktu.
O ile wiemy, który to.
koniec
2 grudnia 2020
1) Należy tu nadmienić, że czynią to z powodów religijnych, ponieważ wierzą, że rodzina żyje wiecznie, a skoro żyje, to można też ją ochrzcić, czyli niejako pośmiertnie nawrócić. Wybuchła nawet z tego powodu afera, m.in. żydowskie stowarzyszenia religijne oprotestowały chrzczenie ofiar holocaustu.

Komentarze

02 XII 2020   16:43:32

"zgodnie z kalendarzem gregoriańskim (czyli uwzględniającym lata przestępne)." - wydaje mi się, że różnice między kalendarzami są trochę bardziej skomplikowane niż uwzględnianie lat przestępnych. Kalendarz juliański uwzględniał te lata.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wschód słońca znad pasma Skrzycznego, widziany spod schroniska na Stożku<br/>fot. Marcin Grabiński

Włóczykije: GSB – Etap 21: Stożek - Ustroń
Marcin Grabiński

26 II 2021

Każdy z 21 etapów mojego Głównego Szlaku Beskidzkiego ma swoją literkę – sponsora. Dla etapu 21go jest nią K jak KONIEC.

więcej »
Fragment szlaku pod Baranią Górą<br/>fot. Marcin Grabiński

Włóczykije: GSB – Etap 20: Węgierska Górka – Stożek
Marcin Grabiński

19 II 2021

Każdy z 21 etapów mojego Głównego Szlaku Beskidzkiego ma swoją literkę – sponsora. Dla etapu #20 jest nią Ś jak Śląski Beskid.

więcej »
Łańcuchy pod Romanką<br/>fot. Marcin Grabiński

Włóczykije: GSB – Etap 19: Hala Miziowa – Węgierska Górka
Marcin Grabiński

12 II 2021

Każdy z 21 etapów mojego Głównego Szlaku Beskidzkiego ma swoją literkę – sponsora. Dla etapu 19-go jest nią Ż jak Żywiecki Beskid. Wszystko co ważne ma w sobie „ż”, Beskid też :)

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Z tego cyklu

Drzewo genealogiczne, cz.3: Indeksacja
— Wojciech Gołąbowski

Drzewo genealogiczne, cz.1: W górę, w dół i na boki
— Wojciech Gołąbowski

Złe, złe czasy…
— Winicjusz Kasprzyk

Z wizytą u rabusia
— Winicjusz Kasprzyk

Perła w koronie
— Winicjusz Kasprzyk

Ze wsi rodem
— Wojciech Gołąbowski

W pieczy Bożogrobców
— Wojciech Gołąbowski

Dumna dzielnica
— Wojciech Gołąbowski

Na wyciągnięcie ręki
— Wojciech Gołąbowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.