Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 11 maja 2021
w Esensji w Esensjopedii

Włóczykije: GSB – Etap 10: Ropki – Krynica Zdrój

Esensja.pl
Esensja.pl
Każdy z 21 etapów mojego GSB ma swoją literkę – sponsora. Dla etapu 10 jest nią N jak Beskid Niski. To ostatni odcinek w tych pięknych, „dzikich” i… błotnistych górach. W dzisiejszym odcinku głównym bohaterem będzie Bogdan vel Bóbr Budowniczy.

Marcin Grabiński

Włóczykije: GSB – Etap 10: Ropki – Krynica Zdrój

Każdy z 21 etapów mojego GSB ma swoją literkę – sponsora. Dla etapu 10 jest nią N jak Beskid Niski. To ostatni odcinek w tych pięknych, „dzikich” i… błotnistych górach. W dzisiejszym odcinku głównym bohaterem będzie Bogdan vel Bóbr Budowniczy.
Przed lekturą niniejszego artykułu, zachęcam do zapoznania się z tekstem „GSB – Prolog”, w którym wyjaśniam motywy przejścia 500km Głównym Szlakiem Beskidzkim oraz podzieliłem się założeniami i planem. W poprzednim odcinku opisałem Etap 9: Bartne - Ropki.
Przez błota Beskidu Niskiego od Wisłoczka do Krynicy Zdrój towarzyszy mi Богдан, a więc wędrówka jest międzynarodowa. W odcinku 9 skorzystałem z jego znajomości cyrylicy, a w zasadzie dwóch odmian cyrylicy. Na etapie 10 Bogdan wykazał się talentem godnym bobra. Mamy dziś do przejścia niecałe 19km – czyli krótka trasa. Plan jest taki, by do Krynicy dojść około południa, zjeść obiad i wracać do domu. Odcinek 10 to ostatni realizowany weekendami. Po dwóch tygodniach przerwy wrócę do Krynicy by stamtąd iść pozostałą część Głównego Szlaku Beskidzkiego, już bez powrotów – aż do Ustronia.
Długie „nocne Polaków rozmowy” z gospodarzem Dworu Rajdany w Ropkach nie przeszkodziły w pobudce „skoro świt”. Śniadanie, pakujemy się i ruszamy. Jest mgliście, trochę tajemniczo, momentami mży. Jesteśmy przygotowani na deszcze, ale w ciągu dnia słońce rozproszy mgły i do Krynicy dotrzemy w upale.
Ropki<br/>fot. Marcin Grabiński
Ropki
fot. Marcin Grabiński
Najpierw jednak trzeba pokonać przeszkody terenowe ostatnich kilometrów Beskidu Niskiego. Najpierw rzeczka, która po opadach rozlała się szeroko i jest na tyle głęboka, że trzeba zdjąć buty. Problemem nie jest zamoczenie stóp w zimnej wodzie, jest w końcu lato. Wyzwaniem jest bardzo nierówne dno, mnóstwo naniesionych konarów i miejscowe zagłębienia. Trzeba będzie buty przywiązać do plecaka i iść ostrożnie, z kijkami. Tak przynajmniej ja oceniam sytuację.
Bogdan jest innego zdania. Nie ściągając plecaka, zaczyna budować przeprawę z licznych w tym miejscu kłód drewna, konarów i gałęzi. Początki nie są obiecujące, bo wartki nurt porywa budulec. Bogdan nie zraża się i z wprawą godną starego bobra buduje coś w rodzaju kładki. Udaje nam się przejść suchą stopą. Krótki film z tego wydarzenia dostępny jest tutaj.
W dalszym planie Beskid Sądecki, w bliższym jeszcze Beskid Niski<br/>fot. Marcin Grabiński
W dalszym planie Beskid Sądecki, w bliższym jeszcze Beskid Niski
fot. Marcin Grabiński
Dalej wcale nie jest lepiej, z tym że zamiast wody, mamy błoto. Nic nowego dla nas, dajemy radę. W Mochnaczce Niżnej (gdzie oficjalnie kończymy wędrówkę w Beskidzie Niskim i wchodzimy w Beskid Sądecki) mamy do pokonania kolejny rozlany strumyk. Tym razem jednak nie trzeba budować przejścia – takowe już istnieje, z tym, że na terenie prywatnym. No cóż, przechodzimy przez płotek i korzystamy z brodu.
To nie koniec atrakcji na dzisiaj. Po przejściu potoku idziemy pod górę ścieżką wśród łąk ogrodzonych elektrycznymi pastuchami. Ale w połowie podejścia zmienia się koncepcja zagospodarowania terenu i drut elektryczny skręca w poprzek szlaku. Trzeba albo go obejść i nadłożyć drogi (co też robimy), albo przekroczyć (później przeczytam na FB relację śmiałka, który wybrał tę drugą opcję i miał bliskie spotkanie z elektrycznym pastuchem).
Cerkiew w Mochnaczce Niżnej<br/>fot. Marcin Grabiński
Cerkiew w Mochnaczce Niżnej
fot. Marcin Grabiński
Sporo przygód jak na krótki odcinek... Na szczęście po wkroczeniu w Beskid Sądecki zmienia się pogoda – wychodzi słońce, chowamy peleryny - i kończą się wyzwania terenowe. Już bez przeszkód, przez górę Huzary (864m n.p.m. i tytuł Szczytu Dnia) docieramy do Krynicy Zdrój.
Schemat szlaków na szczycie Huzary<br/>fot. Marcin Grabiński
Schemat szlaków na szczycie Huzary
fot. Marcin Grabiński
Szczyt Huzary jest blisko Krynicy Zdrój, pełnej turystów, co sprawia, że zejście do miasta to bardziej spacer w parku niż wędrówka w górach. Szlak jest szeroki, wydeptany – kuracjusze nie będą przecież przedzierać się przez chaszcze. W Krynicy schodzimy na ulicę Pułaskiego, gdzie zapoznajemy się z historią z czasów Konfederacji Barskiej (1770r). Dalej już chodnikiem, schodzimy do centrum. Celem jest... kebab. Bogdan jest smakoszem i znawcą kebabów, ja prawdopodobnie nigdy wcześniej kebaba nie jadłem. Trzeba to nadrobić!
Tablica informacyjna nt. Konfederatów Barskich w Beskidzie Sądeckim<br/>fot. Marcin Grabiński
Tablica informacyjna nt. Konfederatów Barskich w Beskidzie Sądeckim
fot. Marcin Grabiński
Po drodze na kebab, już poza czerwonym szlakiem, natrafiamy na pomnik Jana Kiepury, przedwojennego „celebrytę” i „playboya”. Kiepura nie był postacią tuzinkową. Warto chociażby wspomnieć, że ten „chłopak z Sosnowca”, brał udział w... I Powstaniu Śląskim (źródło: histmag.org). Z Krynicą Zdrój związał się później, gdy już był znanym śpiewakiem. Często przyjeżdżał tu na narty i... podryw.
W poprzednich odcinkach mojej wędrówki poznałem historię Polaków z Zaolzia zasiedlających Wisłoczek, zajrzałem do świata, którego już nie ma (ślady Łemkowskie u podnóży Magury Wątkowskiej) i odkryłem zapomnianą historię I Wojny Światowej. W dzisiejszym spotkałem przedwojennego celebrytę – Jana Kiepurę. W kolejnym odcinku „odwiedzę” Nikifora Krynickiego, słynnego malarza samouka. Główny Szlak Beskidzki to krajoznawcza skarbnica. Wystarczy mieć oczy otwarte.
Pomnik Jana Kiepury w Krynicy Zdrój<br/>fot. Marcin Grabiński
Pomnik Jana Kiepury w Krynicy Zdrój
fot. Marcin Grabiński
W kolejnym odcinku wrócę do Krynicy Zdrój i rozpocznę 11-dniową wędrówkę do Ustronia. Na początku będzie mi towarzyszyć kuzyn i jego 8-letni syn. Potem będę wędrował samotnie.
Dla zainteresowanych wysłuchaniem moich opowieści o Głównym Szlaku Beskidzkim, wspólnie z Miejską Biblioteką Publiczną w Czeladzi, filia nr 2, prowadzę cykl 10 spotkań online o mojej wędrówce. W momencie oddawania tego artykułu „do druku”, dostępne są już trzy części. W sekcji „Filmy” („Videos”) strony Klubu Włóczykijów na FB będą archiwizowane kolejne odcinki. Transmisje online na stronie Klubu Włóczykijów na FB i tamże informacja o terminach.
koniec
11 grudnia 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wschód słońca znad pasma Skrzycznego, widziany spod schroniska na Stożku<br/>fot. Marcin Grabiński

Włóczykije: GSB – Etap 21: Stożek - Ustroń
Marcin Grabiński

26 II 2021

Każdy z 21 etapów mojego Głównego Szlaku Beskidzkiego ma swoją literkę – sponsora. Dla etapu 21go jest nią K jak KONIEC.

więcej »
Fragment szlaku pod Baranią Górą<br/>fot. Marcin Grabiński

Włóczykije: GSB – Etap 20: Węgierska Górka – Stożek
Marcin Grabiński

19 II 2021

Każdy z 21 etapów mojego Głównego Szlaku Beskidzkiego ma swoją literkę – sponsora. Dla etapu #20 jest nią Ś jak Śląski Beskid.

więcej »
Łańcuchy pod Romanką<br/>fot. Marcin Grabiński

Włóczykije: GSB – Etap 19: Hala Miziowa – Węgierska Górka
Marcin Grabiński

12 II 2021

Każdy z 21 etapów mojego Głównego Szlaku Beskidzkiego ma swoją literkę – sponsora. Dla etapu 19-go jest nią Ż jak Żywiecki Beskid. Wszystko co ważne ma w sobie „ż”, Beskid też :)

więcej »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.