Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 kwietnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Włóczykije: GSB – Etap 14: Krościenko nad Dunajcem - Turbacz

Esensja.pl
Esensja.pl
Każdy z 21 etapów mojego GSB ma swoją literkę – sponsora. Dla etapu 12 jest nią T jak Turbacz. Turbacz jest zwornikiem rozrogu Gorców. Brzmi skomplikowanie, ale oznacza, że od Turbacza rozchodzą się grzbiety łączące wszystkie szczyty Gorców.

Marcin Grabiński

Włóczykije: GSB – Etap 14: Krościenko nad Dunajcem - Turbacz

Każdy z 21 etapów mojego GSB ma swoją literkę – sponsora. Dla etapu 12 jest nią T jak Turbacz. Turbacz jest zwornikiem rozrogu Gorców. Brzmi skomplikowanie, ale oznacza, że od Turbacza rozchodzą się grzbiety łączące wszystkie szczyty Gorców.
Przed lekturą niniejszego artykułu, zachęcam do zapoznania się z tekstem „GSB – Prolog”, w którym wyjaśniam motywy przejścia 500km Głównym Szlakiem Beskidzkim oraz podzieliłem się założeniami i planem. W poprzednim odcinku opisałem Etap 13: Przehyba – Krościenko nad Dunajcem.
Wczorajszy Etap 13 miał tylko 12km. Dzisiaj najtrudniejszy etap całego mojego GSB. Licząc punktami GOT (Górskiej Odznaki Turystycznej), odcinek 14 jest wyceniony na 46. Kolejne miejsce zajmuje etap przedostatni, z Węgierskiej Górki na Stożek (44pkt). A podium zamykają, ex aequo 43pkt, odcinki z Beskidu Niskiego: Wisłoczek – Chyrowa oraz Bartne – Ropki. Wszystkie pozostałe odcinki są punktowane poniżej 40pkt.
Krościenko n/Dunajcem z szlaku na Lubań<br/>fot. Marcin Grabiński
Krościenko n/Dunajcem z szlaku na Lubań
fot. Marcin Grabiński
Dzień będzie trudny, więc zaczynam wcześnie. Jest pochmurnie, pada najpierw mżawka, potem intensywniejszy deszcz. W pierwszej części dnia robię tylko jedno zdjęcie – Krościenko wyłaniające się z niskich chmur. Robiąc to zdjęcie jestem w Gorcach, po lewej mam Beskid Sądecki a po prawej – Pieniny.
Pogoda zmusza mnie – po raz pierwszy na GSB – do założenia dwóch warstw ubrania a na to jeszcze kurtka przeciwdeszczowa. Jakby tych atrakcji było mało, w pierwszej części dnia mam do pokonania sporą różnicę wysokości – 800m na długości ok. 10km. I tak aż na szczyt Lubania wędrówka to zmaganie z zimnem i deszczem. Średnio przyjemne, ale taki jest Główny Szlak Beskidzki.
Wieża widokowa na Lubaniu<br/>fot. Marcin Grabiński
Wieża widokowa na Lubaniu
fot. Marcin Grabiński
Na Lubaniu jest wieża widokowa. W zasadzie najpierw ją usłyszałem, potem zobaczyłem. Panuje gęsta mgła, a drewniana konstrukcja skrzypi na wietrze. Wejście na platformę widokową sobie darowałem.
Po zejściu z Lubania pogoda gwałtownie się zmienia. Przestaje padać, a po godzinie wychodzi słońce i zmusza mnie do ściągnięcia dodatkowych warstw ubrania. Zostaję w t-shircie. Kurtka i bluza wędrują na plecaku, gdzie będą się suszyć.
Na szlaku między Lubaniem a Studzionkami<br/>fot. Marcin Grabiński
Na szlaku między Lubaniem a Studzionkami
fot. Marcin Grabiński
Teraz szlak schodzi na Studzionki. Przy czym to zejście wymaga jeszcze paru krótkich wejść. Ale jest to bardzo przyjemny odcinek szlaku. Później wrócę w Gorce by przejść ten odcinek jeszcze raz. Sioło Studzionki – ot, parę domów, kościółek i droga asfaltowa do Ochotnicy. Studzionki to klasyczna górska hala – odkryta łąka, z szerokimi widokami. Pogoda nie jest najlepsza do zdjęć, ale i tak udaje się uchwycić jezioro Czorsztyńskie z Tatrami w tle.
Widok z sioła Studzionki<br/>fot. Marcin Grabiński
Widok z sioła Studzionki
fot. Marcin Grabiński
Szlak schodzi ostro w dół – do przełęczy Knurowskiej z drogą asfaltową (i przystankiem PKS) wcinającą się w Gorce i oddzielającą pasmo Lubania od Turbacza. Na przełęczy mogę poznać historię walk w I Wojnie Światowej – przebiegał tu front wschodni. Wielu Polaków walczyło po obu stronach (Rosja i Austro-Węgry) i wielu zginęło w tej bezsensownej wojnie. Ale pamiętajmy, że w tej wojnie wykluła się Niepodległa Polska. Dobrze, że lokalne władze pamiętają i informują turystów.
Od przełęczy Knurowskiej niewiele pamiętam poza mozołem wspinaczki w upale i smakiem jagód – zbieranych bez schylania się, tuż przy szlaku. Fakt, że są tak łatwo dostępne jagody świadczy o „popularności” tego szlaku. I dobrze, mam je dla siebie. Wspomniałem o upale? Tak, rano deszcz i zimno, po południu upał.
Tablica informacyjna na przełęczy Knurowskiej<br/>fot. Marcin Grabiński
Tablica informacyjna na przełęczy Knurowskiej
fot. Marcin Grabiński
Na granicy Gorczańskiego Parku Narodowego odwracam się za siebie i widzę Lubań – jak to daleko! ja naprawdę tyle przeszedłem? – oraz teoretycznie Tatry. Mocno zachmurzone. I te chmury idą na Turbacz, więc dopijam resztkę wody i idę żwawo do schroniska. Przed nim Hala Długa, z pięknym widokiem oraz bacówką i owcami (projekt GPNu mający na celu przywrócenie „kulturowego wypasu”). Przyjemna miękka trawa i hm… odchody owieczek pod nogami.
Hala Długa, w oddali schronisko pod Turbaczem<br/>fot. Marcin Grabiński
Hala Długa, w oddali schronisko pod Turbaczem
fot. Marcin Grabiński
Do schroniska docieram w 10 godzin od wyjścia z Krościenka. Nieźle jak na ponad 30km i sporo podejść. Jem zasłużony obiad, z dobrym Gorczańskim piwem. Potem przygotowuję artykuł na bloga. Plan jest taki, by pod wieczór przejść się na szczyt Turbacza (10min od schroniska) na zachód słońca. Ale pogoda kolejny raz dzisiaj postanawia się diametralnie zmienić. Pod wieczór widok z schroniska mam taki, jak na załączonym obrazku (ostatnie zdjęcie w artykule). Nie będzie więc zdjęć z zachodu słońca. To nadrobiłem później – w czasie październikowego weekendu.
„Widok” ze schroniska pod Turbaczem<br/>fot. Marcin Grabiński
„Widok” ze schroniska pod Turbaczem
fot. Marcin Grabiński
W kolejnym odcinku będę kontynuował 11-dniową wędrówkę z Krynicy Zdrój do Ustronia. Z schroniska na Turbaczu zejdę do Rabki Zdrój, pokonam zamknięty szlak nad Zakopianką i dojdę do Skawy.
Dla zainteresowanych wysłuchaniem moich opowieści o Głównym Szlaku Beskidzkim, wspólnie z Miejską Biblioteką Publiczną w Czeladzi, filia nr 2, prowadzę cykl 10 spotkań online o mojej wędrówce. W momencie oddawania tego artykułu „do druku”, dostępne są już cztery części. W sekcji „Filmy” („Videos”) strony Klubu Włóczykijów na FB będą archiwizowane kolejne odcinki. Transmisje online na stronie Klubu Włóczykijów na FB i tamże informacja o terminach.
koniec
8 stycznia 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wschód słońca znad pasma Skrzycznego, widziany spod schroniska na Stożku<br/>fot. Marcin Grabiński

Włóczykije: GSB – Etap 21: Stożek - Ustroń
Marcin Grabiński

26 II 2021

Każdy z 21 etapów mojego Głównego Szlaku Beskidzkiego ma swoją literkę – sponsora. Dla etapu 21go jest nią K jak KONIEC.

więcej »
Fragment szlaku pod Baranią Górą<br/>fot. Marcin Grabiński

Włóczykije: GSB – Etap 20: Węgierska Górka – Stożek
Marcin Grabiński

19 II 2021

Każdy z 21 etapów mojego Głównego Szlaku Beskidzkiego ma swoją literkę – sponsora. Dla etapu #20 jest nią Ś jak Śląski Beskid.

więcej »
Łańcuchy pod Romanką<br/>fot. Marcin Grabiński

Włóczykije: GSB – Etap 19: Hala Miziowa – Węgierska Górka
Marcin Grabiński

12 II 2021

Każdy z 21 etapów mojego Głównego Szlaku Beskidzkiego ma swoją literkę – sponsora. Dla etapu 19-go jest nią Ż jak Żywiecki Beskid. Wszystko co ważne ma w sobie „ż”, Beskid też :)

więcej »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.