Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 maja 2020
w Esensji w Esensjopedii

Biskupin: prasłowiański mit (3)

Esensja.pl
Esensja.pl
Wraz z upadkiem komunizmu Biskupin stracił – przynajmniej politycznie – na znaczeniu. Wydawałoby się, że nadszedł czas, aby odesłać go do lamusa (pra)historii. Tymczasem gród ma się całkiem dobrze, o czym świadczą choćby coroczne festyny archeologiczne czy niedawna dyskusja nad jego reinterpretacją.

Michał Foerster

Biskupin: prasłowiański mit (3)

Wraz z upadkiem komunizmu Biskupin stracił – przynajmniej politycznie – na znaczeniu. Wydawałoby się, że nadszedł czas, aby odesłać go do lamusa (pra)historii. Tymczasem gród ma się całkiem dobrze, o czym świadczą choćby coroczne festyny archeologiczne czy niedawna dyskusja nad jego reinterpretacją.
Część trzecia: dekonstrukcja czy reaktywacja?
Rekonstrukcja Biskupina</br>Fot. www.mmszczecin.pl
Rekonstrukcja Biskupina
Fot. www.mmszczecin.pl
W 2004 roku ukazał się w „Przekroju” artykuł Piotra Stanisławskiego pod jednoznacznie brzmiącym tytułem „Prasłowianie to Germanie”. Czyżby pojawiły się jakieś nowe dowody świadczące o germańskim pochodzeniu grodu? Autor tekstu zaczyna od mocnego uderzenia: „Prasłowiański gród w Biskupinie? Bursztynowy szlak naszych praojców? To wielkie naukowe pomyłki. Mieszkańcy Biskupina w życiu nie słyszeli o żadnych Słowianach”. Z artykułu można się dowiedzieć, że archeolodzy po latach zakłamania wreszcie postanowili ujawnić prawdę, że to nie Prasłowianie byli twórcami grodu, tylko przodkowie Germanów posługujący się językiem starogermańskim. Wprawdzie czytelnik nie dowiaduje się w końcu, jakie są dowody za taką interpretacją, ale pytanie pozostaje. Kto naprawdę był twórcą Biskupina? Prasłowianie, Pragermanie czy Ilirowie? Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba cofnąć się w czasie do schyłkowych lat PRL-u.
„Wielka pomyłka” archeologów
Tkactwo</br>Fot. www.polska.pl
Tkactwo
Fot. www.polska.pl
W cytowanym artykule Stanisławski pisze między innymi: „Kurczowe trzymanie się mitu prasłowiańskich ziem nie ma innego uzasadnienia niż niechęć starych archeologów do przyznania, że 50 lat temu popełnili pomyłkę”. Diagnoza wydaje się trafna, acz nie do końca. Rzeczywiście, w pracach archeologicznych do lat 70. ubiegłego wieku przeważało przekonanie, że Biskupin zbudowali Prasłowianie. Pytanie jednak, na ile wypływało ono z prawdziwych sądów badaczy, na ile zaś z oficjalnej linii politycznej państwa. Jak pisałem we wcześniejszej części artykułu, wizerunek „prasłowiańskiego grodu” był potrzebny władzom Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej do określonych celów politycznych. Razem z upadkiem komunizmu polityczna koncepcja „prasłowiańskiego grodu” utraciła sens istnienia. Spadkobiercy starożytnych Germanów – dzisiejsi Niemcy – przestali być wrogiem, czy to prawdziwym (jak przed II wojną światową), czy też kreowanym przez władze PRL-u. Więcej, nagle okazało się że RFN, które wchłonęło NRD, jest jednym z naszych najlepszych sąsiadów. Ale utraciwszy znaczenie polityczne, Biskupin został też „zdetronizowany” przez samych archeologów.
Mapa Biskupina</br>Fot. www.muzarp.poznan.pl
Mapa Biskupina
Fot. www.muzarp.poznan.pl
Powodem był upowszechniający się wśród polskich badaczy pogląd, że Słowianie znaleźli się na dzisiejszych ziemiach Polski dopiero około VI wieku n.e. Takie poglądy można znaleźć w opublikowanej w 1979 roku pracy Kazimierza Godłowskiego „Z badań nad zagadnieniem rozprzestrzeniania się Słowian w V-VII w. n.e.”. Podobnie pisał Michał Parczewski w dziele „Początki kultury wczesnosłowiańskiej w Polsce. Krytyka i datowanie źródeł archeologicznych”, które wydane zostało w 1988 roku. Badania archeologiczne i interpretacja źródeł pisanych sprawiły, że spora część naukowców zaczęła przychylać się do zwalczanej wcześniej tzw. koncepcji allochtonistycznej, czyli – mówiąc prościej – przekonania, że Słowianie przybyli na dzisiejsze ziemie Polski ze wschodu. Skoro tak, to nie mogli oczywiście zbudować Biskupina. Przypisano go kulturze łużyckiej oficjalnie niełączonej z żadnym etnosem. Wcześniej, za czasów Józefa Kostrzewskiego, kultura łużycka równała się Prasłowianom, natomiast po wycofaniu się archeologów z etnicznej interpretacji została pozbawiona tego związku i dzisiaj jest już tylko zespołem taksonomicznym – zbiorem cech wyrobów niewiązanych z żadną ludnością.
Wypiek podpłomyków</br>Fot. zdjecia.polska.pl
Wypiek podpłomyków
Fot. zdjecia.polska.pl
Co ciekawe, po odcięciu prasłowiańskiej pępowiny Biskupina okazało się, że istnieje bardzo mało prac stricte naukowych na jego temat. Jak podaje Danuta Piotrowska, w tekstach dotyczących historii badań gród praktycznie nie istnieje. Na przykład Bogusław Gediga w „Problemach epoki brązu i wczesnej epoki żelaza w badaniach polskich archeologów w latach 1945-1997” o Biskupinie w ogóle nie wspomina. Podobnie rzecz ma się w innych pracach. Jest to konsekwencja powojennego traktowania stanowiska – z jednej strony kładziono duży nacisk na ideologiczne przedstawienie, z drugiej natomiast praktycznie zapomniano o badaniach i publikacjach naukowych. Piotrowska pisze: „w przypadku wykopalisk biskupińskich nastąpił wyjątkowo głęboki rozziew między ich znaczeniem społecznym [...] a dotyczącymi ich badaniami naukowymi w ocenie specjalistów przedmiotu”. Można więc powiedzieć, że po odcięciu warstwy ideologicznej okazało się, że na temat Biskupina wiadomo właściwie bardzo niewiele. Ot, tyle że był.
Nowa archeologia
Właśnie powodowany tym brakiem wiadomości bydgoski archeolog Janusz Ostoja-Zagórski wydał w 1991 roku artykuł pod dość skomplikowanym tytułem „Problemy organizacji halsztackich wspólnot terytorialno-gospodarczych typu biskupińskiego”. Celem autora było nowe spojrzenie na problem Biskupina – spojrzenie od strony tak zwanej nowej archeologii 1).
Plan grodu</br>Fot. www.muzarp.poznan.pl
Plan grodu
Fot. www.muzarp.poznan.pl
Artykuł Ostoi-Zagórskiego skupiał się na problemach ekonomicznych mieszkańców Biskupina i pokrewnych mu grodów. W skrócie: chodziło o sprawdzenie, czy ludność zamieszkująca gród była w stanie się wyżywić, korzystając z otaczających ją zasobów naturalnych. Autor wypracował też bardzo ciekawy model mający badać procesy zachodzące w środowisku, na które wpływali mieszkańcy Biskupina. U jego podstaw legło przekonanie, że „gospodarowanie było przez całe pradzieje i jest obecnie walką człowieka z przyrodą o wydarcie jej niezbędnych dlań środków egzystencji”. Zdaniem Ostoi-Zagórskiego na opuszczenie grodu mogło mieć wpływ wyczerpanie przez mieszkańców lokalnych źródeł żywności. Żadnego najazdu Scytów czy Germanów? Cóż za prozaiczny powód upadku grodu – skończyło się jedzenie.
Ale tekst bydgoskiego archeologa jest ciekawy jeszcze z jednego powodu. Jest pierwszym alternatywnym spojrzeniem na Biskupin w historii badań. Ostoja-Zagórski nie podważa wprawdzie ustaleń Kostrzewskiego – ba – według własnych deklaracji chce jedynie skoncentrować się „na problematyce społeczno-gospodarczej”, jednak jego artykuł stał się otwarciem furtki dla reinterpretacji Biskupina. Reinterpretacji, która kilka lat później podważyła, wydawałoby się, najbardziej oczywistą cechę grodu – jego istnienie.
Celtowie, Indianie i piramidy
Plakat IX festynu</br>Fot. www.szkoszon.republika.pl
Plakat IX festynu
Fot. www.szkoszon.republika.pl
Od 1995 roku w Biskupinie organizowane są festyny archeologiczne, najbardziej popularne w Polsce i przyciągające tysiące gości. W tym roku tematem XIV festynu będzie Japonia i samurajowie. Jak dotąd pojawili się między innymi: Rzymianie, Celtowie, mieszkańcy starożytnego Egiptu, Indianie, wikingowie... Ten (pra)kulturowy miszmasz wygląda chwilami kuriozalnie – na przykład kiedy obok siebie występują Indianie północnoamerykańscy oraz wikingowie i słowiańscy wojowie. Na licznych stoiskach częściowo wynajmowanych prywatnym osobom, a częściowo obsadzanych przez pracowników muzeum w Biskupinie obok kowali zajmujących się obróbką żelaza można spotkać garncarzy lepiących „neolityczne” garnki. Z drużynami wojów rekonstruującymi słowiańskie obyczaje sąsiadują Egipcjanie, średniowieczne wiedźmy i „prawdziwi” mieszkańcy grodu zajmujący się wypiekaniem podpłomyków. Czy zwykły zwiedzający jest w stanie cokolwiek zrozumieć w tym multikulturowym tyglu?
W numerze ósmym „Gazety Biskupińskiej” z 1997 roku można przeczytać artykuł pod tytułem „Dlaczego nie Prasłowianie?”. Autor tekstu Jacek Andrzejowski pisze: „Współczesna nauka oswoiła się już ostatecznie z myślą, że etnicznej przynależności budowniczych grodu biskupińskiego nie poznamy nigdy”. W dalszej części czytelnik może dowiedzieć się, dlaczego archeolodzy zarzucili koncepcję Prasłowian, a także że w gruncie rzeczy nie można stwierdzić, kto zbudował Biskupin. Artykuł jest w sumie streszczeniem podstawowych wiadomości na temat współczesnego stanowiska badaczy, ale też czymś jeszcze. Moim zdaniem to bardzo dobre wyjaśnienie opisanego wyżej miszmaszu kultur i epok podczas biskupińskich festynów.
Rzymianie</br>Fot. cache.virtualtourist.com
Rzymianie
Fot. cache.virtualtourist.com
Jak mówi popularne powiedzonko, przyroda nie lubi próżni. Nie wypada wprawdzie pokazywać Prasłowian, ale można zastąpić ich innymi kulturami. Opustoszały z etnicznej interpretacji Biskupin stał się miejscem, gdzie natychmiast pojawili się wikingowie, Rzymianie czy inni samurajowie. Nastąpiło zjawisko, które Jean Baudrillard określa jako hipermarket kultury. Zamiast interpretacji ideologicznej – natłok produktów, z których klient (zwiedzający) może wybrać sobie, co mu odpowiada. Zamiast chronologii Biskupina – występujące obok siebie najróżniejsze epoki, od paleolitu po nowożytność. Dla bardziej dociekliwych zostawiono muzeum, gdzie w oparciu o liniową narrację przedstawiona jest historia Biskupina i jego „łużyckich” mieszkańców. Różnica między żywymi, kolorowymi festynami a chłodnym (dosłownie i metaforycznie), ascetycznym muzeum jest porażająca. Z jednej strony hipermarket, z drugiej zaś zamrożona w gablotach nauka. Skoro zwiedzający może sobie wybierać na co ma ochotę, przypuszczam, że wybierze raczej kolorowy jarmark.
Festyny w Biskupinie są odpowiedzią kultury popularnej na pozbawienie grodu interpretacji ideologicznej. Postmodernizm w wersji pop wdarł się do pradziejów. Co na to archeolodzy?
Biskupina nie było
Walki gladiatorów; Biskupin 1996 rok</br>Fot. archiwum.wiz.pl
Walki gladiatorów; Biskupin 1996 rok
Fot. archiwum.wiz.pl
Niestety, prób objaśnienia Biskupina nie ma wiele. Po 1989 roku ukazała się tylko jedna praca proponująca alternatywne spojrzenie na dzieje grodu. Mam na myśli artykuł Andrzeja Mierzwińskiego „Zagadnienie obronności osiedli typu biskupińskiego. O potrzebie alternatywnej interpretacji”. Na sprawę można spojrzeć też z drugiej strony – tekst wprawdzie tylko jeden, ale pokazujący zupełnie rewolucyjne podejście do przedstawienia Biskupina.
Mierzwiński poszedł ścieżką wytyczoną przez Ostoję-Zagórskiego, co zresztą sam zaznacza w tekście. Jego praca jest próbą reinterpretacji znalezisk; dodajmy – reinterpretacją zupełnie nową. Oto bowiem autor stwierdza, że Biskupina, przynajmniej takiego, jaki dzisiaj jest zakorzeniony w świadomości Polaków, po prostu... nie było. Mierzwiński wprost odrzuca koncepcję grodu warownego, burzy całą rekonstrukcję i stwierdza, że to, co Kostrzewski i jego następcy uważali za pozostałości po wale obronnym, było jedynie falochronem. Biskupin był zatem zwykłym osiedlem położonym na półwyspie otoczonym wodą. Przed falami jeziora chronił go niezbyt wysoki falochron, a także „pas skrzyń, wypełnionych ziemią i uszczelnionych od zewnątrz gliną”, który „mógł też utrudniać przesiąkania wody, choć nie do końca skutecznie, o czym świadczy wyłożenie tras komunikacyjnych oraz domostw darnicami”. Innymi słowy, wielka brama, wał obronny i cały charakter warownego grodu, który znamy, to jedna wielka bzdura.
Celtowie</br>Fot. www.celtica.pl
Celtowie
Fot. www.celtica.pl
O ile, zaznacza sam Mierzwiński, koncepcja osady z falochronem jest tylko alternatywną interpretacją, o tyle w pracy znajduje się także bezkompromisowa krytyka wcześniejszego wyjaśnienia Biskupina. Jak pisze autor, nic nie przemawia za miejscem ulokowania bramy w rekonstrukcji grodu (być może w ogóle jej nie było), a wysnucie wniosków o jego warownym charakterze opiera się na bardzo wątłych przesłankach. Podczas wykopalisk nie znaleziono bowiem całej osady, a jedynie to, co znajdowało się pod wodą, czyli „fundamenty”. Wyobraźmy sobie, że po zburzeniu w czasie drugiej wojny Warszawy ktoś chciałby ją odbudować, mając do dyspozycji tylko same piwnice. Zresztą – jak wiemy – nawet po wykorzystaniu licznych dokumentów, map i wspomnień mieszkańców dzisiejsza stolica nie jest tym samym miastem, którym była przed 1945 rokiem.
Podobno koncepcja Mierzwińskiego spotkała się z nieprzychylnym przyjęciem ze strony archeologów starszej daty, dla których oczywistością było, że Biskupin został zbudowany jako gród warowny. Opublikowana w 2000 roku praca przeszła trochę bez echa – w ogóle nie wspomina o niej Danuta Piotrowska w wydanym cztery lata później artykule o historii badań i interpretacji Biskupina. Zapewne w świadomości większości Polaków, a także archeologów Biskupin pozostanie już na zawsze warownym grodem kultury łużyckiej. Przynajmniej nic nie wskazuje na to, żeby ta sytuacja miała ulec zmianie.
Koniec?
Relikty bramy</br>Fot. www.polska.pl
Relikty bramy
Fot. www.polska.pl
W tym roku na festynie archeologicznym w Biskupinie zagoszczą samurajowie, co czeka nas w przyszłych latach? UFO, Aztekowie, może Indiana Jones? Wydaje się, że popkultura zawładnęła narracją na temat grodu, a archeolodzy nie potrafią stworzyć niczego nowego od czasów interpretacji Kostrzewskiego. Próby podejmowane przez Mierzwińskiego czy – w mniejszym stopniu – Ostoję-Zagórskiego okazały się niewystarczające. Brakuje nie tylko prac analitycznych na temat materiałów archeologicznych, ale w ogóle podstawowych opracowań źródeł. Badania wykopaliskowe zostały zakończone w latach 70. i od tego czasu nie ukazały się żadne nowe znaleziska. Oficjalnie niezbadana część grodu czeka na rozwój metod badawczych. Wygląda to trochę tak, jakby Biskupin został poddany hibernacji niczym jakiś trup w oczekiwaniu na postęp medycyny. I mimo nieśmiałych prób Mierzwińskiego nie udało się go po dziś dzień odmrozić.
Na zwłokach powstała rekonstrukcja bazująca na kulturze popularnej. Biskupin jako hipermarket, gdzie popielnicę twarzową kultury pomorskiej można kupić za trzydzieści złotych, a kultowy kubek do trzymania ołówków za trzynaście, radzi sobie świetnie. Świadczą o tym tłumy turystów dosłownie oblegające gród; oto współcześni Germanie, którzy ostatecznie zdobyli i zawładnęli prahistorią. Okazuje się, że racji nie mieli ani Kostrzewski, ani Gustaf Kossinna spierający się przed wojną o etniczną przynależność Biskupina. Nie Germanie, nie Prasłowianie, nawet nie neutralni Ilirowie – dzisiejszy Biskupin należy do wycieczek szkolnych (10 zł dla wycieczek powyżej dwudziestu osób) i zorganizowanych grup. No i samurajów.
koniec
5 lipca 2008
1) Nowa archeologia (new archaeology) albo archeologia procesualna to nurt w archeologii polegający na interpretowaniu zjawisk przez pryzmat funkcji, struktury i procesów zachodzących w społeczeństwach pradziejowych. Opiera się na modernistycznym rozumieniu nauki. Zobacz też artykuł.

Bibliografia:
  • A. Abramowicz, „Historia archeologii polskiej. XIX i XX wiek”, Warszawa – Łódź 1991
  • J. Andrzejowski, „Dlaczego nie Prasłowianie?”. Artykuł ukazał się w „Gazecie Biskupińskiej” nr 8/1997
  • J. Baudrillard, „Symulakry i symulacja”, Warszawa 2005
  • D. Piotrowska, „Biskupin – ideologia – kultura”. Artykuł ukazał się w pracy zbiorowej „Archeologia kultura ideologie” pod redakcją B. Gedigi i W. Piotrowskiego, Biskupin – Wrocław 2004
  • W. Piotrowski, „50 lat badań w Biskupinie”. Artykuł ukazał się w pracy zbiorowej „Prahistoryczny gród w Biskupinie. Problematyka osiedli obronnych na początku epoki żelaza” pod redakcją J. Jaskanisa, Warszawa 1991
  • P. Stanisławski, „Prasłowianie to Germanie”. Artykuł ukazał się w gazecie „Przekrój” nr 15/3068 z dnia 11 kwietnia 2004 roku

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

10 teorii spiskowych odnośnie pandemii koronawirusa
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

22 IV 2020

Celowe działanie Amerykanów? Błąd chińskich naukowców? Wpływ promieniowania sieci 5G? A może celowe działania wymierzone w emerytów? Ja tego nie wymyśliłem. Te teorie naprawdę krążą w necie.

więcej »

Na Bieszczady nie ma rady…
Agnieszka ‘Achika’ Szady

30 III 2020

…chciałem sobie pokowboić, a tu trzeba krowy doić. Tej piosenki co prawda nie odśpiewano, za to wysłuchaliśmy wielu innych – zarówno znanych poetów (Kaczmarski, Gintrowski) jak i uczestników konkursu. Do tego można było obejrzeć wystawę malarstwa, kupić szydełkowany naszyjnik albo tomik poezji, jednym słowem – zanurzyć się w klimatach artystycznych. Było też sporo humoru i Kapowniczek Achiki został zapisany bardziej, niż na niejednym konwencie.

więcej »

Pożegnania 2019 (4/4)
Jarosław Loretz

11 I 2020

Nadszedł czas na podsumowanie strat szeroko pojętej popkultury w 2019 roku. Dziś miesiące październik-grudzień.

więcej »

Polecamy

Wielka historia i jeszcze większa nie-historia

Miejsca, które warto odwiedzić:

Wielka historia i jeszcze większa nie-historia
— Wojciech Gołąbowski

Palisada nad Olzą
— Wojciech Gołąbowski

Małysz w drewnie i czekoladzie
— Wojciech Gołąbowski

Jurajskie Betlejemowo
— Wojciech Gołąbowski

Co dwa młyny to nie jeden
— Wojciech Gołąbowski

Dziewczyna z końskim ogonem w garści
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Skrawek Japonii na ziemi oświęcimskiej
— Wojciech Gołąbowski

Osiemset lat w 4½ godziny
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Fauna i flora morska na Podbeskidziu
— Wojciech Gołąbowski

Tajemnice wschodniej strony Wisły
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.