Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 stycznia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Droga na Księżyc, część 1 – Rakiety (2)

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 3 »
Część druga krótkiej historii podróży na Księżyc pokazująca, że wszystko zaczęło się w nazistowskich Niemczech…

Jakub Gałka

Droga na Księżyc, część 1 – Rakiety (2)

Część druga krótkiej historii podróży na Księżyc pokazująca, że wszystko zaczęło się w nazistowskich Niemczech…
RAKIETY W II WOJNIE ŚWIATOWEJ

Wernher Magnus Maximilian Freiherr von Braun (1912-1977; Freiherr to nazwisko rodowe wywodzące się z dawnego tytułu arystokratycznego) – niemiecki inżynier rakietowy, specjalista od astronautyki; twórca bojowej rakiety balistycznej V-2 używanej w czasie II wojny światowej; w 1945 r. wyemigrował do USA, gdzie stał się twarzą amerykańskiego programu rakietowo-kosmicznego; stworzył m.in. rakiety Redstone, Jupiter-C i Juno; nadzorował budowę rakiety księżycowej Saturn V; twórca wydziału technicznego na uniwersytecie w Huntsville; ze względu na nazistowską przeszłość rzucającą cień na jego dokonania kontrowersyjny bohater amerykańskiej opinii publicznej; odznaczony National Medal of Science, jego imieniem nazwano krater na Księżycu

Siergiej Pawłowicz Korolow (1907-1966; nazwisko transkrybowane czasem jako Korolew lub Koroliow) – ukraiński inżynier, specjalista w dziedzinie techniki rakietowej i astronautyki, konstruktor; twórca m.in. pierwszej balistycznej rakiety międzykontynentalnej R-7 i jej wersji służących do lotów w kosmos; autor sukcesów Sputnika, Wostoka i Woschoda, określany enigmatycznie jako „naczelny (lub główny) konstruktor”; za życia mało znany (jego działalność i nazwisko były utajnione), po śmierci wielokrotnie odznaczony bohater ZSRR, na jego cześć nazwano kratery na Marsie i Księżycu oraz kometę; jego nazwisko nosi też największe przedsiębiorstwo rosyjskiego przemysłu kosmicznego RKK Energia oraz 100-tysięczne miasto przemysłowe pod Moskwą

Rakiety w III Rzeszy
Pocisk V-1
Pocisk V-1
Nazistowskie Niemcy mogły zbudować pierwszą rakietę międzykontynentalną już w roku 1945. Była to też szansa (10 lat wcześniej, niż nastąpiło to w rzeczywistości) na osiągnięcie orbity i wystrzelenie sztucznego satelity. Pokazuje to, jak rozwiniętą technologią dysponował ten kraj w latach 30. i 40. XX wieku oraz – co ważniejsze – jak wielka była jego determinacja i potrzeba technologicznego rozwoju. Takich warunków zabrakło Goddardowi, pracującemu w czasie kryzysu ekonomicznego, oraz Ciołkowskiemu, w czasach którego słabnący carat nie interesował się nowinkami technologicznymi. Również po wojnie USA i Rosja, wyniszczone konfliktem, nie chciały wikłać się w niepewne technologie i korzystały z dokonań nazistów, nie wprowadzając znaczących zmian. Natomiast III Rzesza znalazła się w warunkach sprzyjających innowacjom – rozwój techniki rakietowej ułatwiał fakt, że pomimo zakazu posiadania sił lotniczych traktat wersalski, regulujący stan armii niemieckiej po I wojnie światowej, nie wspominał o rakietach jako potencjalnej broni. Inne państwa rozwojem tej dziedziny zupełnie się nie interesowały, stawiając na lotnictwo. W późniejszych latach rozwój napędzały nie tylko „wrodzona” agresywność i ekspansywność nazizmu, ale przede wszystkim zagrożenie porażką po pierwszych przegranych bitwach w 1943 r.
Historia rakiet w III Rzeszy związana jest nierozłącznie z wybitnym niemieckim naukowcem Wernherem von Braunem – bezsprzecznie jednej z najważniejszych postaci w opowieści o podboju kosmosu. W roku 1930 do prac w VfR przyłączył się 18-letni von Braun, prawdopodobnie zafascynowany pracami Obertha i eksperymentami Valiera oraz von Opla. W tym samym czasie armia wyłożyła 5 tys. reichsmarek (ok. 15 tys. USD dzisiaj) na Raketenflugplatz, ale niezadowolona z wyników stworzyła własną bazę do badań nad rakietami w Kummersdorfie (25 km na południe od Berlina). Entuzjastom z VfR udały się starty amatorskich rakiet Mirak i Repulsor, zajmowali się też planowaniem przyszłego podboju kosmosu – np. w 1931 r. von Braun wraz z amerykańskim studentem medycyny poddał myszy działaniu nagłych przyspieszeń i dużych przeciążeń w domowej konstrukcji wirówce (te doświadczenia można nazwać pierwszymi eksperymentami z dziedziny medycyny kosmicznej). Jednak gdy w 1932 r. armia znów zainteresowała się pracami VfR, po raz kolejny się zawiodła – rakiet skonstruowanych za wojskowe dotacje nie udało się wystrzelić.
V-2
V-2
W armii wciąż jednak istniały stronnictwa zainteresowane rozwojem rakiet. Tendencja ta widoczna była już od dawna, gdyż niektórzy wojskowi marzyli o nowym „dziale paryskim” (długolufowe działo kalibru 210 mm, zwane też „działem cesarza Wilhelma”, robiące w 1918 r. wrażenie ostrzałem Paryża z bezpiecznej odległości 130 km). W entuzjastycznym podejściu przodował m.in. kapitan doktor Walter Dornberger, odpowiedzialny w wojsku za konstrukcję rakiet i mianowany w 1931 r. szefem Kummersdorfu. Przełomem było przejęcie władzy przez nazistów, którzy w 1933 r. zwiększyli budżet na badania rakietowe do 10 mln RM (ok. 49 mln USD dzisiaj). Spora część entuzjastów z rozwiązanego w 1934 r. (z powodu nieopłacania rachunków) znalazła zatrudnienie w Departamencie Uzbrojenia Armii, odpowiadającym za badania rakietowe. Wernher von Braun zgłosił się do Kummersdorfu, gdzie spodziewał się większych nakładów, a tym samym możliwości rozwoju, już w 1932 r.
Pierwsza próba rakiety zbudowanej przez von Brauna pod auspicjami Reichswehry odbyła się w roku 1933. Rakieta o nazwie kodowej A-1 była pierwszą z serii Aggregat – kolejne były ulepszane i wystrzeliwane w latach 1934-1937. Rakiety serii A wprowadziły wiele innowacji, m.in. stabilizację żyroskopową, łopatki dyszy wylotowej, system nawigacji i płetwokształtne usterzenie, które na stałe przyjęły się w tych konstrukcjach. W grudniu 1934 r. udany start dwóch bliźniaczych rakiet A-2 zwiększył zainteresowanie wojskowych decydentów, którzy wsparli von Brauna i Dornbergera kwotą 6 mln RM (ok. 37 mln USD dzisiaj). Hitlerowcy prezentowali w tym zakresie podejście odmienne niż Republika Weimarska – nie dość, że nie szczędzili pieniędzy na zbrojenia, to w przypadku nowinek prezentowali ślepy entuzjazm, charakterystyczny dla ludzi przekonanych o swej wielkości i misji dziejowej. Marzenia o broni cudownej, a jednocześnie taniej i łatwej w masowej produkcji, zamieniały się w pewność, zwłaszcza że równolegle prowadzono także inne innowacyjne projekty, np. pocisku odrzutowego – odwiecznego konkurenta rakiet balistycznych.1)
W międzyczasie zespół z Kummersdorfu realizował też zlecenia od Luftwaffe na silniki rakietowe do samolotów, co zaowocowało nie tylko przypływem gotówki – w sumie ośrodek dysponował kwotą ok. 800 tys. RM (ok. 5 mln USD dzisiaj) rocznie, ale również dalszą współpracą. W roku 1937 w Nordhausen (w górach Harzu, obecny land Turyngia) powstała fabryka rakiet zatrudniająca 12 tysięcy pracowników, a w Peenemünde na wyspie Uznam – poligon startowy i Wojskowy Ośrodek Badawczy, wspólny dla Wehrmachtu i Luftwaffe (w 1939 r., gdy Luftwaffe wycofało się ze współfinansowania rakiet Dornbergera, nastąpił podział na tzw. Peenemünde-Wschód, czyli Ośrodek Wojskowy Peenemünde, w którym armia pracowała nad rakietą V-2, oraz Peenemünde-Zachód, czyli Jednostkę Eksperymentalną Luftwaffe, gdzie lotnictwo rozwijało pocisk V-1). Przeniosła się do niego większość zespołu z Kummersdorfu, w sumie ok. 90 osób.
Przez pięć lat od udanego wystrzelenia rakiety A-2, mimo milionów marek utopionych w programie, żaden start nie był w pełni udany z powodu problemów technicznych. W końcu, w październiku 1939 r., odbył się udany start rakiety A-5 – bezpośredniego protoplasty V-2 – testującego m.in. system sterowania lotem po trajektorii balistycznej. Zespół znów jednak popadł w kłopoty finansowe – tym razem Hitler stwierdził, że wojna toczy się po jego myśli i potrzebuje większej ilości broni konwencjonalnej, a nowym technologiom, których wdrożenie zajęłoby więcej niż rok, obciął fundusze. Nawet fiasko bombowców Luftwaffe w bitwie o Anglię nie dało Dornbergerowi karty przetargowej, gdyż Führer już myślał o marszu na wschód. Wojska lądowe utrzymały program rakietowy tylko dzięki przerzucaniu funduszy z innych projektów i kwalifikowaniu robotników (ok. 4000) jako żołnierzy frontowych.
Pierwszy udany start – choć zakończony eksplozją w powietrzu – rakiety Aggregat-4, później znanej jako V-2 (nazwa nadana przez propagandę Goebbelsa po atakach na Londyn będących odpowiedzią na naloty dywanowe aliantów – V od Vergeltungswaffe, czyli „broń odwetowa”), przeprowadzono w czerwcu 1942 r. Do próby całkowicie udanej doszło 3 października tego samego roku: dzięki nowemu silnikowi o ciągu 250 kN, 17-krotnie potężniejszemu od dotychczasowych, rakieta osiągnęła prędkość 5500 km/h, wysokość ponad 80 km (co oznaczało wyjście poza atmosferę2)) i przeniosła tonę ładunku wybuchowego na dystans 200 km. Naukowców wciąż jednak nękały problemy techniczne – przez najbliższych kilkanaście miesięcy współczynnik udanych startów wynosił zaledwie 20%.
V-2
V-2
Tymczasem wojna przybierała dla Niemiec zły obrót i dowództwo zaczęło rozpaczliwie chwytać się wszelkich sposobów na uratowanie sytuacji, w tym nowinek technicznych. W lipcu 1943 r., po spotkaniu zespołu Dornbergera z Führerem, rakietom nadano najwyższy priorytet, a w Peenemünde uruchomiono linię montażową. Nalot aliancki w sierpniu 1943 r. zastopował budowę nowej broni jedynie na krótko – już we wrześniu rozpoczęła się masowa produkcja rakiet. V-2 była nie tylko wielkim skokiem technologicznym, ale też olbrzymim przedsięwzięciem wojska i administracji niemieckiej. Szacuje się, że program kosztował przynajmniej 2 mld ówczesnych dolarów (ok. 25 mld USD dzisiaj), a w jego ramach w ciągu siedmiu miesięcy 1944 r. zbudowano ponad 6400 rakiet przy jednostkowej cenie zaledwie ok. 17 tys. USD (ok. 250 tys. USD dzisiaj) – tak niski koszt osiągnięto oczywiście przede wszystkim dzięki wykorzystywaniu niewolniczej pracy więźniów.
Pierwszą uzbrojoną rakietę odpalono w stronę aliantów we wrześniu 1944 r. W sumie w walce wystrzelono ich ponad 3 tys., w tym ok. 1300 na Londyn (ok. 2700 bezpośrednich ofiar) i 1600 na Antwerpię. Mimo że – podobnie jak brytyjski radar czy amerykańska bomba atomowa – rakieta V-2 była cudem techniki i znaczącym konsumentem budżetu wojennego, nie wpłynęła znacząco na losy konfliktu.3)
Jeszcze zanim zakończyła się wojna, von Braun zbudował potężniejszą wersję V-2 – rakietę balistyczną A-9 (aby wykorzystać absolutny priorytet nadany pracom nad A-4, projekt funkcjonował pod nazwą A-4b), która dzięki skrzydłom spłaszczającym trajektorię lotu w ostatniej fazie miała posiadać większy zasięg. Przeprowadzono trzy starty, w tym całkowicie udany 24 stycznia 1945 r., gdy rakieta osiągnęła wysokość 90 km i odległość 80 km, nawet mimo urwanych skrzydeł. Konstruktor planował kolejne rakiety, które mogłyby wznieść się ponad atmosferę i osiągnąć prędkość wystarczającą na orbitowanie, m.in. dwustopniowy pocisk A-9/A-10, który miał osiągać 5 tys. km (a więc umożliwić np. bombardowania Nowego Jorku z wybrzeży Europy – rozważano zresztą kilka wariantów rakietowego ataku na USA, np. wystrzeliwanie V-2 z łodzi podwodnych, na których budowę stocznia w Szczecinie dostała nawet próbny kontrakt). Ten teoretyczny prekursor międzykontynentalnych rakiet ICBM4) nigdy nie wyszedł poza deski kreślarskie, podobnie zresztą jak projekty czysto kosmiczne, z których von Braun nigdy nie zrezygnował (planował np. wiązki silników A-11 i A-12, które mogłyby wynieść rakietę A-9 wraz ze statkiem o wadze 30 ton na orbitę).
Alianci dowiedzieli się o rakietach V-2 już w listopadzie 1939 r., ale nie potraktowano tych informacji do końca poważnie. Za realne zagrożenie uznano rakiety wiosną 1943 r., gdy Anglicy zdobyli pierwsze zdjęcia. Oczywiście dążenie do zniszczenia niemieckich rakiet było działaniem czysto prewencyjnym, gdyż realnych możliwości pocisków balistycznych nie znano (dopiero rok później, po ostrzale Londynu, okazało się, że nie jest to broń, której należy się obawiać). W 1943 r. rząd brytyjski zdobył dane o ośrodku w Peenemünde i zaplanował na noc z 17 na 18 sierpnia operację „Hydra”, w której blisko 500 samolotów zbombardowało Peenemünde 1600 tonami materiałów wybuchowych. Rezultaty były jednak znikome, podobnie jak kolejne naloty rok później (w 1943 r. zniszczeń doznała głównie infrastruktura mieszkalna, a z ponad 700 zabitych większość stanowili robotnicy przymusowi; nalot w 1944 r. wypadł jeszcze słabiej). Po ataku Niemcy przenieśli zakłady w głąb Rzeszy, najważniejszy – o enigmatycznej nazwie Zakłady Centralne sp. z o.o. (Mittelwerk) – tworząc w tunelach kopalnianych koło Nordhausen. W tym samym roku zbudowano też obóz koncentracyjny Mittlebau-Dora, zasilający Mittelwerk siłą roboczą, oraz poligony, które umieszczono we wsi Blizna na południu Polski i w Borach Tucholskich.
Seria Aggregat
Seria Aggregat
W roku 1945, w obliczu praktycznie gotowej technologii nuklearnej (pierwszy udany test bomby atomowej przeprowadzono w lipcu), dostrzeżono potencjał drzemiący w V-2 – dopiero w parze z głowicą jądrową rakieta stawała się cudowną bronią. W związku z tym alianci dążyli do przejęcia niemieckiej techniki rakietowej, natomiast świadomi przegranej naziści albo wypełniali zalecenia Hitlera i stosując wariację taktyki spalonej ziemi, starali się za wszelką cenę – łącznie z morderstwami naukowców – nie dopuścić, by ich nowoczesny arsenał wpadł w ręce wroga, albo traktowali go jako kartę przetargową dla własnego wykupu z nieuchronnej niewoli.
Wczesną wiosną 1945 r., gdy Sowieci byli już 160 km od Peenemünde, zespół naukowców wraz z dokumentacją pod strażą SS przetransportowano w Alpy (nie wiadomo, czy esesmani mieli naukowców bronić, czy rozstrzelać). Jednak 2 maja von Braunowi z kilkorgiem towarzyszy udało się uciec, przekroczyć Alpy i w Austrii poddać się żołnierzom amerykańskim (tuż przed przekazaniem tej części kraju do strefy sowieckiej). Von Braun wolał być kolaborantem i wciąż pracować nad rakietami, niż mieszkać w zniszczonym kraju, albo – co gorsza – zostać oskarżonym o zbrodnie w obozie Dora.5) Amerykanie dobrze wiedzieli, kto wpadł im w ręce – nazwisko von Brauna figurowało na czele tzw. czarnej listy, obejmującej niemieckich naukowców i inżynierów pożądanych do przesłuchania (opartej na przechwyconej niemieckiej liście wartościowych naukowców).US Army skonfiskowała 400 ton sprzętu i 36 ton dokumentacji (ponoć przejście od kartki papieru do gotowej V-2 wymagało ok 65 tys. dokumentów i planów), a we wrześniu 1945 r., w ramach operacji „Spinacz”, przewieziono do ośrodka w Nowym Meksyku 127 osób z zespołu von Brauna oraz elementy 60 rakiet.
Do angielskich priorytetów raczej nie należała praca nad rakietami, więc gdy Brytyjczycy otrzymali od Amerykanów części V-2 i dokumentację, wyraźnie widać było, że brakuje im zaplecza i wiedzy. Mimo skompletowania 400 wagonów części i zatrudnieniu ponad 3 tys. techników, udało im się wystrzelić zaledwie trzy V-2. Wielka Brytania nie wznowiła później badań nad rakietami przez blisko dekadę. Natomiast radzieccy szpiedzy już od roku 1937 obserwowali niemieckie próby rakietowe, regularnie zdając raporty docierające do najwyższych władz. Technologia atomowa jeszcze bardziej zmotywowała Rosjan do działania; wiedzieli oni, że bez środków przenoszenia sama bomba nie zda się na wiele. We wrześniu 1945 r. do Berlina przybyła rosyjska komisja. Udało jej się skompletować część dokumentacji i sprzętu (chociaż zdobycz była dużo uboższa niż Amerykanów) oraz zwerbować do współpracy niemieckich inżynierów niższych szczebli, którzy albo nie byli uwzględnieni w operacji „Spinacz”, albo odmówili wyjazdu do USA.
1 2 3 »

Komentarze

19 II 2010   14:01:23

Dlaczego najmadrzejsi ludzie konstruują cos co sie obraca przeciw ludzkości.Czy na te badania sa najwieksze pieniądze i największy popyt? Tak-odpowiadam bez namysłu.Bo chodzi o to ,że zastraszony człowiek jest uległy i nie trzeba mu długo tłumaczyc KTO TU RZĄDZI. Taki cholerny świat.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Pożegnania 2018 (4)
Jarosław Loretz

11 I 2019

Nadszedł czas na podsumowanie strat szeroko pojętej popkultury w 2018 roku. Dziś miesiące październik-grudzień.

więcej »

Pożegnania 2018 (3)
Jarosław Loretz

10 I 2019

Nadszedł czas na podsumowanie strat szeroko pojętej popkultury w 2018 roku. Dziś miesiące lipiec-wrzesień.

więcej »
Fot. Sławek, wikipedia.org

Pożegnania 2018 (2)
Jarosław Loretz

9 I 2019

Nadszedł czas na podsumowanie strat szeroko pojętej popkultury w 2018 roku. Dziś miesiące kwiecień-czerwiec.

więcej »

Polecamy

Wielka historia i jeszcze większa nie-historia

Miejsca, które warto odwiedzić:

Wielka historia i jeszcze większa nie-historia
— Wojciech Gołąbowski

Palisada nad Olzą
— Wojciech Gołąbowski

Małysz w drewnie i czekoladzie
— Wojciech Gołąbowski

Jurajskie Betlejemowo
— Wojciech Gołąbowski

Co dwa młyny to nie jeden
— Wojciech Gołąbowski

Dziewczyna z końskim ogonem w garści
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Skrawek Japonii na ziemi oświęcimskiej
— Wojciech Gołąbowski

Osiemset lat w 4½ godziny
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Fauna i flora morska na Podbeskidziu
— Wojciech Gołąbowski

Tajemnice wschodniej strony Wisły
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zobacz też

Tegoż autora

Więcej wszystkiego co błyszczy, buczy i wybucha?
— Miłosz Cybowski, Jakub Gałka, Wojciech Gołąbowski, Adam Kordaś, Michał Kubalski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Nieprawdziwi detektywi
— Jakub Gałka

O tych, co z kosmosu
— Paweł Ciołkiewicz, Jakub Gałka, Jacek Jaciubek, Adam Kordaś, Michał Kubalski, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Wszyscy za jednego
— Jakub Gałka

Pacjent zmarł, po czym wstał jako zombie
— Adam Kordaś, Michał Kubalski, Jakub Gałka, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jarosław Robak, Beatrycze Nowicka, Łukasz Bodurka

Chodzi o dobre historie i ciekawych bohaterów
— Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jakub Gałka, Kamil Witek, Konrad Wągrowski, Michał Kubalski

Porażki i sukcesy 2013, czyli filmowe podsumowanie roku
— Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr Dobry, Ewa Drab, Grzegorz Fortuna, Jakub Gałka, Krzysztof Spór, Małgorzata Steciak, Konrad Wągrowski

Przygody drugoplanowe
— Jakub Gałka

Ranking, który spadł na Ziemię
— Sebastian Chosiński, Artur Chruściel, Jakub Gałka, Jacek Jaciubek, Michał Kubalski, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Esensja ogląda: Wrzesień 2013 (2)
— Sebastian Chosiński, Jakub Gałka, Jarosław Loretz

Wkrótce

zobacz na mapie »

W trakcie

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.