Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 października 2019
w Esensji w Esensjopedii

Kobieta niekobieca, artystka niebezpieczna

Esensja.pl
Esensja.pl
Dorota Buczkowska robi bomby, pokazuje dwuznaczne i niepokojące sytuacje, oswaja z bólem. Zapisem tej działalności jest projekt „Znieczulenie”, który niedawno można było oglądać w Małej Przestrzeni katowickiej galerii BWA. Wbrew swojej nazwie wystawa raczej zmuszała do myślenia, niż uspokajała.

Magda Jurowicz

Kobieta niekobieca, artystka niebezpieczna

Dorota Buczkowska robi bomby, pokazuje dwuznaczne i niepokojące sytuacje, oswaja z bólem. Zapisem tej działalności jest projekt „Znieczulenie”, który niedawno można było oglądać w Małej Przestrzeni katowickiej galerii BWA. Wbrew swojej nazwie wystawa raczej zmuszała do myślenia, niż uspokajała.
„Oswajanie” – 2004, wideo, bez dźwięku, 1 min</br>Fot. BWA Katowice
„Oswajanie” – 2004, wideo, bez dźwięku, 1 min
Fot. BWA Katowice
Wydawałoby się, że w XXI wieku artystki nie są już niczym dziwnym czy bulwersującym. Jak się jednak okazuje, wciąż muszą walczyć o należne im miejsce w męskim – z reguły – świecie sztuki, swobodę wypowiedzi oraz zaistnienie w świadomości krytyków i miłośników malarstwa, rzeźby czy innych form działalności twórczej. Te problemy to istota cyklu „Replikantki”1).
Na „Znieczulenie” składają się cztery filmy wideo oraz stos małych, niedokończonych bomb. Największe wrażenie robi „Lilith” (2009) – może dlatego, że wyświetlana jest w osobnym, ciemnym pomieszczeniu, może ze względu na tematykę. To, co jest w filmie pewne: pusta przestrzeń, rudowłosa, blada kobieta w czarnym trykocie i fioletowych pończochach, tajemniczy mężczyzna pojawiający się przy niej od czasu do czasu, śmiechy zza kadru. Reszta jest tylko interpretacją: czy mężczyzna całuje kobietę, delikatnie dotyka i pieści, czy też może gwałci? Czy kobiecie ta sytuacja odpowiada (jak mitycznej Lilith), czy też może jest ofiarą wydarzeń? Rozmyty obraz i niepokojące dźwięki, niedopasowane do danej sceny, jeszcze bardziej wszystko gmatwają. Autorka nie zostawiła nam żadnych wskazówek, więc sami musimy stworzyć własną interpretację. Mnie to czterominutowe wideo kojarzy się z klubową imprezą. Klimat (stroboskopy zniekształcające obraz, muzyka, tłum) i dziewczyny: lubiące tańczyć albo szukające dodatkowych wrażeń, jak przygodny seks. Tu też nic nie jest do końca jasne – czy dziewczyna wyjdzie z nieznajomym mężczyzną, bo sama chce, czy też dlatego, że on upił ją do nieprzytomności.
Trochę wytrącona z równowagi, wracam obejrzeć pozostałe prace. Najpierw „Oswajanie” – minutowy film powstały w 2004 roku. Początek jest uspokajający – na ekranie pojawiają się stopione ze sobą kryształki lodu. Wydają się tkwić w miejscu, ale gdy dobrze się przyjrzeć, można zobaczyć, że – pod wpływem powietrza – falują i topią się, odsłaniając tu i ówdzie stonowane czerwonawe plamy. Zafascynowana kryształkami, nie zauważam, co zakrywały. Dopiero po zakończeniu filmu uświadamiam sobie, że patrzyłam na rozmrażający się w przyspieszonym tempie kawałek mięsa.
 „Interror” – 2008, wideo, ok. 55 min</br>Fot. BWA Katowice
„Interror” – 2008, wideo, ok. 55 min
Fot. BWA Katowice
Kolejny film nie rzuca się w oczy – jest wyświetlany na wąskiej bocznej ścianie. Mimo to ten krótki (1,5 minuty) obraz powoduje przyspieszone bicie mojego serca. Dlaczego? Kojarzy mi się z pobieraniem krwi, po którym zawsze mdleję. Tutaj nie pokazano akurat tego zabiegu – widać kawałek ciała (zapewne ręki) i zbliżającą się do niego strzykawkę – podobną do insulinowej. Wyraźnie pokazane, powolne ukłucie, zamazanie obrazu do czerwonej kropli krwi, wyostrzenie i pokazanie miejsca, gdzie igła weszła w ciało. I tak trzykrotnie. Na końcu obraz znów się rozmazuje i wreszcie przechodzi w biel.
„Interror” to najdłuższy film z całej wystawy – jego obejrzenie zajmuje prawie godzinę. Pewnie dlatego, że pokazuje dokładnie „chałupniczą” produkcję bomb. Nie jestem chemikiem ani specjalistą od środków wybuchowych, więc nie opiszę tego, co robiła artystka. Mnie rzuciło się w oczy jedno: szczupła kobieta ubrana w dżinsy i różową bluzkę, z włosami zawiązanymi w węzeł, przypominała raczej aptekarkę skupioną na przygotowaniu lekarstw niż potencjalnego zamachowca. Istotne jest to, że artystka nigdy nie kończyła swoich bomb. Czy tak naprawdę nie chciała krzywdzić innych? Czy chciała pokazać, że dziś każdy z nas może może wyprodukować własną bombę? Trudno dociec, jakie intencje miała Buczkowska. Efekty jej pracy – prochowo-parafinowe kule mieszczące się w dłoni – ułożono w stos przy ścianie galerii. Patrząc na nie, nie wpadłoby mi na myśl, że to nieukończone bomby, pomyślałabym raczej, że mogłyby one ozdobić na przykład dom.
Prace Doroty Buczkowskiej pokazują, jak zmieniła się płeć piękna. Panie przestały kojarzyć się jedynie z ciepłem i czułością, coraz częściej są żołnierzami, prezesami wielkich korporacji czy nawet terrorystkami (choćby ostatni zamach w rosyjskim metrze). Artystki coraz częściej poruszają się w tematyce zarezerwowanej dotąd dla mężczyzn (ból, cierpienie, przemoc, krew). Czy to dobrze, czy źle? Okaże się w przyszłości.
koniec
3 maja 2010
1)„Tytuł przewrotnie nawiązuje do cyborgów, które z założenia spełniają podrzędną, drugoplanową rolę. Replikantki odwracają się przeciwko systemowi, który je stworzył, generując nieznane wartości i rewolucyjny potencjał. Rozsadzają ramy patriarchalnego systemu, opierając swoje działania na poszukiwaniu tożsamości, miejsca i sposobów, jakie kobieta mogłaby wykorzystać do wyrażenia siebie, wyjścia z narzuconej jej roli. Indywidualne sposoby widzenia stają się jedyną miarą prawdziwości ich odpowiedzi”.
/materiały prasowe galerii/

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Moją matką była kula dyskotekowa<br/>Fot. Agnieszka ‘Achika’ Szady

Noc Kultury 2019 w Lublinie – fotorelacja
Agnieszka ‘Achika’ Szady

18 VII 2019

Prezentujemy fotorelację z bardzo małego wycinka Nocy Kultury – małego, bo gdyby chcieć odwiedzić i sfotografować wszystkie atrakcje, reporter musiałby istnieć w kilku osobach.

więcej »

Wspomnienie o Maćku
Paweł Laudański

4 VI 2019

To była końcówka lat osiemdziesiątych – 1988, choć raczej 1989 rok. Warszawa, Empik przy ul. Dąbrowskiego. Spotkanie poświęcone polskiej fantastyce socjologicznej, mającej najlepsze lata już za sobą, choć wtedy niewielu pewnie zdawało sobie z tego sprawę. Wśród prowadzących – On, redaktor działu prozy polskiej w miesięczniku „Fantastyka”, pisma, które zdobywało się wtedy spod lady, i to pomimo nakładu oscylującego w okolicy 150 tysięcy sztuk. Maciej Parowski, jeden z idoli mojej młodości.

więcej »

Ten dziwny wiek XIX: Trudne początki
Miłosz Cybowski

23 II 2019

Za początek Wielkiej Emigracji uważa się przybycie anonimowego polskiego żołnierza do Paryża w październiku 1831. Rozpoznany przez Francuzów, pozostał on w centrum spontanicznej manifestacji, która tylko dowiodła francuskiej sympatii dla Polski.

więcej »

Polecamy

Wielka historia i jeszcze większa nie-historia

Miejsca, które warto odwiedzić:

Wielka historia i jeszcze większa nie-historia
— Wojciech Gołąbowski

Palisada nad Olzą
— Wojciech Gołąbowski

Małysz w drewnie i czekoladzie
— Wojciech Gołąbowski

Jurajskie Betlejemowo
— Wojciech Gołąbowski

Co dwa młyny to nie jeden
— Wojciech Gołąbowski

Dziewczyna z końskim ogonem w garści
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Skrawek Japonii na ziemi oświęcimskiej
— Wojciech Gołąbowski

Osiemset lat w 4½ godziny
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Fauna i flora morska na Podbeskidziu
— Wojciech Gołąbowski

Tajemnice wschodniej strony Wisły
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zobacz też

W trakcie

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.