Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

Euro 2004: Ach, co to był za mecz!

„Mecz stulecia!”, „Najbardziej emocjonujący spektakl w historii!”, „Boskie spotkanie pierwszego stopnia!”, grzmią nagłówki tabloidów ze wszystkich kontynentów. Piłkarska reprezentacja reżyserów z Hollywood zmierzyła się z drużyną reżyserów z Europy w meczu, który rozegrano na stadionie Esensjoneiro w Internetio.

Piotr Dobry

Euro 2004: Ach, co to był za mecz!

„Mecz stulecia!”, „Najbardziej emocjonujący spektakl w historii!”, „Boskie spotkanie pierwszego stopnia!”, grzmią nagłówki tabloidów ze wszystkich kontynentów. Piłkarska reprezentacja reżyserów z Hollywood zmierzyła się z drużyną reżyserów z Europy w meczu, który rozegrano na stadionie Esensjoneiro w Internetio.
Przedmeczowe oczekiwania obu drużyn były równie wygórowane. – Wygramy ten mecz. Hollywood jest bez szans. Po naszej stronie jest tradycja i kultura, po ich tylko znane nazwiska. Wpuścimy ich w kanał tak mocno, że zostaną po nich tylko popioły. Dla nas to jak polowanie na muchy – dowodził trener Europy Andrzej Wajda. – Od pierwszej minuty zaciśniemy na przeciwniku szczęki. Jestem święcie przekonany, że na naszych twarzach zagości uśmiech triumfu, zaś na ich jedynie kolor purpury – nie pozostawał dłużny trener Hollywood Steven Spielberg. Zgodni byli tylko w jednym. – To gra o wielką stawkę. Oficjalnie oświadczam, że w razie przegranej zgolę brodę i zrobię „Listę Schindlera 2” – kpił Spielberg. – To być albo nie być na arenie światowej. Jeśli przegramy, podam się do dymisji. Wykluczam jednakże taką możliwość. To będzie starcie człowieka z żelaza z panną nikt – przyrównywał Wajda. – Pokażemy europejską klasę. Od razu po wygranym meczu zabieram się za równoległą realizację „Legendy o św. Aleksym” i „Rozmowy Mistrza Polikarpa ze Śmiercią”.
Takie buńczuczne kwestie padały na konferencji prasowej. A ile bramek padło podczas meczu? Kto wygrał? Zapraszamy na relację z tego niezwykłego spotkania.
Składy wyjściowe obu drużyn
EUROPA
Pedro Almodovar (bramkarz)
Lars von Trier (obrońca)
Andrzej Jakimowski (obrońca)
David Mackenzie (obrońca)
Aki Kaurismaki (obrońca)
Paul Greengrass (pomocnik)
Guy Ritchie (pomocnik)
Danis Tanovic (pomocnik)
Danny Boyle (pomocnik)
Peter Mullan (napastnik)
Andriej Zwiagincew (napastnik)
HOLLYWOOD
Thomas McCarthy (bramkarz)
Antoine Fuqua (obrońca)
Cameron Crowe (obrońca)
Ron Howard (obrońca)
Steven Soderbergh (obrońca)
Joel Coen (pomocnik)
Stephen Sommers (pomocnik)
Bryan Singer (pomocnik)
Sam Raimi (pomocnik)
David Fincher (napastnik)
Michael Bay (napastnik)
Sędziował Fernando Meirelles (Brazylia).
50.000 kibiców zgromadziło się tego wieczoru na trybunach stadionu Esensjoneiro. Piłkarze wyszli na murawę. Tradycyjnie zaczęto od hymnów obu drużyn. Dla Europy zaśpiewał zespół Ich Troje. Dla Hollywood – Śpiewający Detektyw. Rozpoczął się show!
Pierwszy gol padł już w 2 min. – znakomity rajd lewym skrzydłem przeprowadził Ritchie, dośrodkował do Greengrassa, a ten uderzył z 8 m lekko po ziemi, ale jak się okazało skutecznie. Trochę zaspał przy tej akcji McCarthy, który zachował się niczym dróżnik nie opuszczający rogatki na czas – piłka była na wyciagnięcie ręki. Punkt dla Europy był już jednak faktem, dotrzymał słowa Greengrass, który przed meczem butnie zapowiadał zgotowanie przeciwnikom „krwawej niedzieli”.
Ekipa Hollywoodu natychmiast rzuciła się do odrabiania strat. Na efekt nie trzeba było długo czekać – w 5 min. po dalekim wybiciu przez McCarthy’ego piłkę przejął Bay i z 30 m (!) urządził Europejczykom armageddon – po wysokim lobie futbolówka z impetem równym bombie spadającej na Pearl Harbor wpadła tuż pod poprzeczką do bramki. Almodovar był bez szans.
Dwie minuty później niespodziewanie potężnym strzałem z 21 m próbował wyrównać porachunki Ritchie, ale ten przekręt mu nie wyszedł – piłka trafiła w słupek.
Hollywood odpowiedziało akcją, po której mogła paść trzecia bramka – w 11 min. po podaniu Singera Joel Coen nie wykorzystał świetnej okazji trafiając wprost w jednego z obrońców. – Joel, to było śmiertelnie proste! – zawył podrygujący nerwowo przy linii boiska Spielberg. Sytuacja szybko się zemściła. Atak przypuścił Mullan mijając bez problemu Coena (który zachował się jak „człowiek, którego nie było”), dośrodkował w pole karne i po pięknej główce Zwiagincewa Europa prowadziła w 17 min. 2 : 1.
Podbudowani Europejczycy poczynali sobie coraz śmielej, mieli mnóstwo dogodnych sytuacji, ale kolejna bramka padła dopiero 28 minut później. Coen z okrucieństwem nie do przyjęcia sfaulował w polu karnym Tanovica, za co otrzymał czerwoną kartkę, a jedenastkę wykorzystał Danny Boyle. Na przerwę drużyna Hollywoodu schodziła z marsowymi minami, stratna o jednego zawodnika i przegrywająca 3 : 1.
Zaraz po przerwie rzucili się jednak szturmem do ofensywy. Po zagraniu Sommersa w pole karne w dogodnej sytuacji do strzału znalazł się Raimi. Próbował mu przeszkodzić Jakimowski, ale nieszczęśliwie oślepiony słońcem zmrużył oczy i przewrócił się o własne nogi. Nic już nie mogło zatrzymać Raimiego, plan był prosty – przymierzyć i wystrzelić jak Spider-man siecią z nadgarstka – co też pomocnik grający na co dzień w klubie EvilDead uczynił, w 47 min. niwelując przewagę Europy do jednej bramki.
Zaledwie minutę później wydarzyło się coś, co zszokowało wszystkich kibiców, szczególnie licznie zgromadzone na widowni siostry magdalenki wyglądały jak kobiety na skraju załamania nerwowego. Pedro Almodovar nieoczekiwanie wybiegł z bramki, rzucił się na Finchera i zaczął go całować! Ten nie pozostał dłużny, mocnym ciosem w szczękę powalił przeciwnika na murawę i z okrzykiem „fight club! zrobię z ciebie mydło!” począł go okładać pięściami po twarzy. Sędzia zareagował błyskawicznie – obaj zawodnicy zobaczyli czerwone kartoniki i wśród gwizdów publiczności zeszli z boiska.
Almodovara zastąpił rezerwowy bramkarz Wolfgang Becker i gra została wznowiona. W 54 min. jak Grinch święta ukradł Howard piłkę Kaurismakiemu, jak Apollo 13 wzbił się w powietrze nad von Trierem i strzałem pięknym co najmniej jak umysł Nasha zdobył wyrównującą bramkę. – Gracie jak idioci, jakbyście tańczyli w ciemnościach! – wydzierał się zza bocznej linii pod adresem obrońców Wajda. – Po cholerę mi taki człowiek bez przeszłości i przyszłości – warczał na Kaurismakiego. – Przełam lepiej tę falę, albo wracaj do Dogville! – krzyczał do von Triera.
Poskutkowało. W 59 min. falę obrony Hollywoodu przełamał jednak nie von Trier ani też żaden inny zawodnik Europy, tylko Fuqua, który niefortunnym podaniem do McCarthy’ego strzelił samobója. – To był twój dzień próby, ale królem Arturem to ty nie jesteś! – uszczypliwie zaatakował zawodnika Spielberg. Po tych słowach posłał go na ławkę, wprowadzając w jego miejsce Clinta Eastwooda. Zmieniony został także wyjątkowo niedysponowany w tym spotkaniu McCarthy – na bramce zastąpił go Danny DeVito.
Nie była to fortunna decyzja. DeVito dwoił się i troił, ale już w 63 min. został pokonany przez Zwiagincewa. W 70 min. na 6 : 3 podwyższył Mackenzie i wydawało się, że nic już nie pomoże grającej w dziewięciu drużynie Hollywoodu.
Bohater spotkania Clint Eastwood na przedmeczowym treningu
Bohater spotkania Clint Eastwood na przedmeczowym treningu
I wtedy wydarzył się cud. Władzę absolutną przejął ten, po którym spodziewano się najmniej – siedemdziesięcioczteroletni Clint Eastwood. W 82 min. na linii ognia Eastwooda znalazł się Becker i – goodbye, Lenin! – cudowny strzał z woleja prosto w lewe górne okienko był nie do obrony. W 85 min. po dośrodkowaniu Singera z rzutu wolnego Eastwood ponownie umieścił piłkę w siatce. Trzy minuty później z rzutu karnego dośrodkowywał Sommers, Eastwood główkował i... gooooooooool! – hollywoodzcy kibice oszaleli! Dwie minuty przed końcem spotkania było 6 : 6, a wszystko dzięki geniuszowi człowieka, który tamtego wieczoru pokazał całemu światu, co znaczy gra bez przebaczenia.
Europejskich piłkarzy całkowicie zamurowało. Nie wierzyli własnym oczom. Załamany trener Wajda już nie był tak pewny siebie. Już wiedział, że tego spotkania nie wygrają, toteż krzyknął do zawodników, by skupili się najmocniej jak potrafią na defensywie i grali na remis, by chociaż zachować twarz.
Na próżno. W 90 min. Eastwood po raz czwarty udowodnił, kto tu jest dobry, a kto zły i brzydki. Udowodnił, że napis „tylko dla orłów”, który miał na koszulce, nie był jedynie pustym sloganem. – Zagraj dla mnie Misty! – wydarł się rozradowany Spielberg, gdy Eastwood mijając szalonym zrywem kolejnych przeciwników wbiegł na pole karne. Kopnięta z siłą magnum piłka uderzyła w Beckera, który... wpadł wraz z nią do bramki! Sekundę później sędzia odgwizdał koniec meczu. Niewiarygodne, ale prawdziwe – Hollywood wygrywa z Europą 7 : 6!!!
Euforii jaka wybuchła w tym momencie nie da się opisać. Pamiętamy co się wydarzyło w Madison County, ale to, co się wydarzyło na stadionie Esensjoneiro, przeszło wszelkie pojęcie! W takiej chwili jak ta nawet komentatorom trudno zachować bezstronność. Radujmy się więc. Raz, że było nam dane oglądać najwspanialszy spaghetti western w dziejach. No a dwa, że Wajda obiecał nic już nie kręcić!
koniec
28 czerwca 2004

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Weekendowa Bezsensja: Wszystko, czego nigdy nie chcielibyście wiedzieć o… Esensji (24)
Agnieszka ‘Achika’ Szady

22 IV 2018

W dzisiejszym odcinku koncentrujemy się na przetrwaniu. Co można, gdy nie można, ale i tak trzeba... A w ramach bonusu Kapowniczek z Polconu 2015.

więcej »

Weekendowa Bezsensja: Wszystko, czego nigdy nie chcielibyście wiedzieć o… Esensji (23)
Agnieszka ‘Achika’ Szady

30 VII 2017

W dzisiejszym odcinku dowiemy się o zagrożeniach, jakie czyhają na biednych, bezbronnych nowych redaktorów Esensji, a także o reklamach i spamie, jakie czyhają na starych, doświadczonych redaktorów Esensji.
Starych oczywiście tylko stażem.

więcej »

Weekendowa Bezsensja: Wszystko, czego nigdy nie chcielibyście wiedzieć o… Esensji (22)
Agnieszka ‘Achika’ Szady

5 III 2017

O tworzeniu wielkich rankingów, łączeniu pracy redakcyjnej z życiem towarzyskim i o tym, czy powinno się w recenzjach pisać o sobie – czyli kolejna edycja esensyjnego kapowniczka. Zgodnie z nową świecką tradycją – z kotami.

więcej »

Polecamy

Wielka historia i jeszcze większa nie-historia

Miejsca, które warto odwiedzić:

Wielka historia i jeszcze większa nie-historia
— Wojciech Gołąbowski

Palisada nad Olzą
— Wojciech Gołąbowski

Małysz w drewnie i czekoladzie
— Wojciech Gołąbowski

Jurajskie Betlejemowo
— Wojciech Gołąbowski

Co dwa młyny to nie jeden
— Wojciech Gołąbowski

Dziewczyna z końskim ogonem w garści
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Skrawek Japonii na ziemi oświęcimskiej
— Wojciech Gołąbowski

Osiemset lat w 4½ godziny
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Fauna i flora morska na Podbeskidziu
— Wojciech Gołąbowski

Tajemnice wschodniej strony Wisły
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zobacz też

W trakcie

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.