Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

Gzina

DzieMsession – trzyosobowa spółka autorska (Ewa Dziewulska, Antoni Mierzwiński, Ryszard Dziewulski) działająca w Przemyślu od kilku lat. Mamy na swoim koncie piosenki, bajki oraz wiele pięciowierszy, które można znaleźć w trzech broszurach. W przygotowaniu są dwie kolejne.

DzieMsession

Gzina

DzieMsession – trzyosobowa spółka autorska (Ewa Dziewulska, Antoni Mierzwiński, Ryszard Dziewulski) działająca w Przemyślu od kilku lat. Mamy na swoim koncie piosenki, bajki oraz wiele pięciowierszy, które można znaleźć w trzech broszurach. W przygotowaniu są dwie kolejne.
DzieMsession
DzieMsession
Latem, w zgryźliwą wdawszy się kłótnię,
sponiewierały gzy się okrutnie,
giez gza podźgiwał i lżył go grzmocąc -
- drżał koński tyłek pod gzią przemocą.
Sporu przedmiotem stała się gzina,
czyli samica, vel - gzia dziewczyna.
Podłej urody była ta mała,
ale mieszała... i zamieszała.
Krętą się życia szwendała ścieżką,
stąd też niejeden był jej koleżką.
Kręty zadała kwestii tej wątek -
- spróbujmy jednak znaleźć początek...
... Kiedy spowija mgła końskie tyłki
mogą poranne powstać pomyłki;
tu się na gzinę giez zdesperował,
tudzież zajadle ją konsumował.
Rzecz nie w tym jednak jak się bawili,
lecz co poczęli, gdy to czynili. -
- Gziątko kwilące smutny pysk miało,
jadło zaś wszystko, wszystkim też srało.
- Wątek niesmaczny, ale, niestety,
w tej opowieści ważne są bzdety.
Słuszność miał zatem ten, kto rzekł tyle:
"Szszęsiem ulotne jeno są chwyle."
Dziwne są ścieżki przypadkowości,
bowiem w przyrodzie nie ma litości,
tak też zmieniają się priorytety,
gdy ktoś wydala złote monety...
- "Cóżeś ty jadło?" - padło pytanie -
- "Kto ci serwował drugie śniadanie?"
Gziątko - kretynek - nic nie wiedziało,
gdzieś cośtam jadło... i czymśtam srało...
- "Nicem nie jadło!" - odrzekło w stresie -
- "Trochem węszyło w wielkim biznesie...
tużem skubnęło... tamżem possało...
nieźlem się przy tym nazapieprzało,
nie wiem, gdzie byłom, bom przecież głupie!
Wiem, że skończyłom na końskiej dupie!"
... I tu historia zapętla treści:
"cash" stał się sprawą wielkiej boleści.
Raptem się zgłasza chmara tatusiów,
każdy z nocniczkiem (niby na siusiu...),
każdy z ogromną paką "pampersów" -
- to jest historia bez precedensu,
to jest historia wręcz wzruszająca,
bo jeden tatuś drugiego trąca,
bo każdy bardziej chce być tatusiem
oraz przyswoić gzinę z dzidziusiem.
Gziątko-kretynek, gzinka-kretynka
i chór tatusiów - niezła rodzinka!
- "Ciągniemy losy!" - wyrwał się z tłumu
wątły lecz piękny przebłysk rozumu.
W gronie tak zacnym brak kapelusza
raczej nikogo zbytnio nie wzrusza,
więc symbolicznie, z dreszczem ryzyka,
losy ciągnięto prosto z nocnika.
Rzecz nie w tym jednak, kto wygrał bójkę,
lecz kto z nich wszystkich najmniej był wujkiem,
lecz kto był prawym gzim kreatorem,
a nie losowym uzurpatorem.
Zatem w zgryźliwą wdawszy się kłótnię
poniewierały gzy się okrutnie.
Inni - zwęszywszy, że gdzieś się grzmocą -
przyszli powalczyć... nieważne o co.
I znów, gdy wojna o damę wszczęta,
końska pojawia się "komponenta".
(Bowiem batalia się rozgrywała
na pewnej części końskiego ciała)
Koń, który dotąd stał niewzruszony,
nagle się ocknął czymś pobudzony
i jak nie sieknie w zadek ogonem!...
...Ulga... ucichło... - wszystko skończone.
Dziwne są ścieżki przypadkowości,
bowiem w przyrodzie nie ma miłości -
- Nikt się nie przejął gęstym gzim trupem
wyściełającym gdzieś końską dupę.
Bo koński ogon ślepy jest przecież
i nie on jeden na pięknym świecie -
nazajutrz w konia piorun uderzył,
choć przecież wcale w niego nie mierzył...
- "Ale co z resztą?" - niejeden spyta -
"Czy bohaterka takoż ubita?"...
Otóż, gdy wszyscy sczeźli w cholerę,
gzina zrobiła wielką karierę.
Ewa Dziewulska
koniec
1 listopada 2003

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Weekendowa Bezsensja: Wszystko, czego nigdy nie chcielibyście wiedzieć o… Esensji (24)
Agnieszka ‘Achika’ Szady

22 IV 2018

W dzisiejszym odcinku koncentrujemy się na przetrwaniu. Co można, gdy nie można, ale i tak trzeba... A w ramach bonusu Kapowniczek z Polconu 2015.

więcej »

Weekendowa Bezsensja: Wszystko, czego nigdy nie chcielibyście wiedzieć o… Esensji (23)
Agnieszka ‘Achika’ Szady

30 VII 2017

W dzisiejszym odcinku dowiemy się o zagrożeniach, jakie czyhają na biednych, bezbronnych nowych redaktorów Esensji, a także o reklamach i spamie, jakie czyhają na starych, doświadczonych redaktorów Esensji.
Starych oczywiście tylko stażem.

więcej »

Weekendowa Bezsensja: Wszystko, czego nigdy nie chcielibyście wiedzieć o… Esensji (22)
Agnieszka ‘Achika’ Szady

5 III 2017

O tworzeniu wielkich rankingów, łączeniu pracy redakcyjnej z życiem towarzyskim i o tym, czy powinno się w recenzjach pisać o sobie – czyli kolejna edycja esensyjnego kapowniczka. Zgodnie z nową świecką tradycją – z kotami.

więcej »

Polecamy

Wielka historia i jeszcze większa nie-historia

Miejsca, które warto odwiedzić:

Wielka historia i jeszcze większa nie-historia
— Wojciech Gołąbowski

Palisada nad Olzą
— Wojciech Gołąbowski

Małysz w drewnie i czekoladzie
— Wojciech Gołąbowski

Jurajskie Betlejemowo
— Wojciech Gołąbowski

Co dwa młyny to nie jeden
— Wojciech Gołąbowski

Dziewczyna z końskim ogonem w garści
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Skrawek Japonii na ziemi oświęcimskiej
— Wojciech Gołąbowski

Osiemset lat w 4½ godziny
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Fauna i flora morska na Podbeskidziu
— Wojciech Gołąbowski

Tajemnice wschodniej strony Wisły
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zobacz też

Tegoż autora

Pseudolimeryki lokalne
— DzieMsession

Pseudolimeryki
— DzieMsession

W trakcie

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.