Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 29 marca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Maciej Wojtyszko
‹Całe życie głupi›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCałe życie głupi
Teatr Teatr im. Juliusza Słowackiego
AutorMaciej Wojtyszko
ReżyseriaMaciej Wojtyszko
ScenografiaPaweł Dobrzycki
ChoreografiaWitold Jurewicz, Kamila Jankowska
KostiumyDorota Roqueplo
ObsadaBartek Kasprzykowski, Tomasz Międzik, Natalia Strzelecka, Małgorzata Ząbkowska, Lidia Bogaczówna
Data premiery21 września 2007

Duch Bałuckiego w podwójnym cudzysłowie
[Maciej Wojtyszko „Całe życie głupi” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Scenę od publiczności oddziela dwumetrowej szerokości pas błota, przez który przerzucono kilka drewnianych kładek. W pewnym momencie jedna z aktorek, odziana w śnieżnobiałą suknię, upada na plecy wprost w środek brązowej brei. Chwilę później podnosi się… zupełnie czysta. Wśród widzów pomruk niezadowolenia: „jakieś czyste to błoto!”. Maciej Wojtyszko triumfuje? Koncepcja zadziałała? Metateatr, autorefleksja, umowność wzięta w podwójny cudzysłów – czy takie było założenie twórcy spektaklu „Całe życie głupi”? Chyba jednak nie do końca.

Paweł Piejko

Duch Bałuckiego w podwójnym cudzysłowie
[Maciej Wojtyszko „Całe życie głupi” - recenzja]

Scenę od publiczności oddziela dwumetrowej szerokości pas błota, przez który przerzucono kilka drewnianych kładek. W pewnym momencie jedna z aktorek, odziana w śnieżnobiałą suknię, upada na plecy wprost w środek brązowej brei. Chwilę później podnosi się… zupełnie czysta. Wśród widzów pomruk niezadowolenia: „jakieś czyste to błoto!”. Maciej Wojtyszko triumfuje? Koncepcja zadziałała? Metateatr, autorefleksja, umowność wzięta w podwójny cudzysłów – czy takie było założenie twórcy spektaklu „Całe życie głupi”? Chyba jednak nie do końca.

Maciej Wojtyszko
‹Całe życie głupi›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCałe życie głupi
Teatr Teatr im. Juliusza Słowackiego
AutorMaciej Wojtyszko
ReżyseriaMaciej Wojtyszko
ScenografiaPaweł Dobrzycki
ChoreografiaWitold Jurewicz, Kamila Jankowska
KostiumyDorota Roqueplo
ObsadaBartek Kasprzykowski, Tomasz Międzik, Natalia Strzelecka, Małgorzata Ząbkowska, Lidia Bogaczówna
Data premiery21 września 2007
Istnieje pewien odwieczny problem dotyczący biografii filmowych i teatralnych. Życie ludzkie to zwykle szmat czasu i choćby było niezwykle fascynujące, nie sposób pokazać go w całości. Maciej Wojtyszko, reżyser spektaklu i autor sztuki „Całe życie głupi”, postanowił pokazać wyrywkowe momenty z ciekawego żywota Michała Bałuckiego – znanego XIX-wiecznego krakowskiego autora komedyjek i powieści oraz, jak dowiadujemy się ze sztuki, biesiadnej pieśni „Góralu, czy ci nie żal?”. I właśnie biesiadny charakter spektaklu Wojtyszki przeważa (a nie ów autotematyczny charakter), co znacznie zubaża sztukę. Podobny skutek ma pobieżny jedynie przegląd wydarzeń z życia Bałuckiego. Wszak można było ukazać tylko jeden, wybrany epizod.
„Całe życie głupi” przypomina znane z telewizji publicznej benefisy i biesiady w rodzaju „Kopydłowa”, w których niewybredne żarty i prostackie skeczyki oraz wpadające w ucho piosenki mieszają się z chwilami pseudolirycznej zadumy. W przypadku „Całe życie głupi” pojawia się pewien problem, bowiem ten benefis jest niespójny. Niby jest to farsa: „a w farsie to tylko chwila”, brzmi ostatnia kwestia głównego bohatera, tuż przed popełnieniem samobójstwa. Niby żarty poziomem nie wykraczają poza Wojtyszkowe „Miodowe lata”. („Chcesz czarną kawę?” „Czarną, czarną, a jaką? Żółtą?” – publiczność ryczy ze śmiechu). A jednak pewne fragmenty mówiące o naturze sztuki, twórców i środowiska teatralnego, każące zadumać się nad umownością teatru oraz nieszczęsnym, przegranym bohaterem, który bezskutecznie próbował dostosować się do zmieniających się czasów, zaprzeczają biesiadnemu charakterowi spektaklu.
Wojtyszko podjął jednak kilka dobrych decyzji realizacyjnych. Przede wszystkim „rozdwoił” postać Bałuckiego na starego i młodego. Stary Bałucki (znakomity Tomasz Międzik) obserwuje siebie za młodu, komentuje i dopowiada fakty, pomagając widzom zrozumieć, o kim (i o czym) jest ta sztuka. (Bogiem a prawdą – Michał Bałucki nie jest postacią szeroko znaną). Koncept ten funkcjonuje dobrze, lecz niestety kończy się w momencie, gdy Bałucki jest już stary – wówczas komentator znika. Inny z ciekawych zabiegów to ów wspomniany metateatr – wplecenie w opowieść fragmentów sztuk autorstwa Bałuckiego, które są dopowiedzeniem i komentarzem poprzedzających je wydarzeń. Cieszy także mnogość znanych postaci pojawiających się na scenie, jak Koźmian, Rydel czy Orzeszkowa. Poza Międzikiem niezwykle przekonująco wypada Marcin Kuźmiński grający rolę Wincentego Rapackiego. Zresztą nie sposób czegokolwiek zarzucić aktorom Wojtyszki – są do bólu poprawni, znakomici warsztatowo, lecz niewiele ponad to.
Zatem o czym jest sztuka „Całe życie głupi”? O średnim pisarzu i małym człowieku, który pragnął być wielki, ale mu nie wyszło i nie potrafiąc się z tym pogodzić, pod wpływem impulsu „palnął sobie w łeb”. Problemem jednak jest nie do końca określona grupa odbiorców, do których Wojtyszko kieruje swój spektakl. Amatorzy dwójkowych benefisów nie pragną raczej wysłuchiwać gorzkich, autorefleksyjnych wynurzeń twórcy na temat natury sztuki, którą uprawia. Z kolei osoby, dla których tekst kultury znaczy coś więcej niż wypełniacz pomiędzy jednym blokiem reklamowym a drugim, farsowy aspekt sztuki „Całe życie głupi”, prostackie żarty i absurdalnie długie piosenki mogą zniechęcić lub po prostu znudzić. Niewątpliwie jednak dzięki Wojtyszce postać Michała Bałuckiego po stu latach ożywa i powraca niczym duch XIX-wiecznego Krakowa, z ironią puszczający oko do dzisiejszych mieszkańców tego miasta.




koniec
31 stycznia 2008

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Fot. za zygmunthubner.pl

Ulisses: Everyman, czyli rzecz o inscenizacji Zygmunta Hübnera
Paweł Kozłowski

30 VIII 2015

„Ulisses”, monumentalna powieść Jamesa Joyce’a, w 1970 roku została wyreżyserowana przez Zygmunta Hübnera i wystawiona na deskach gdańskiego Teatru Wybrzeże.

więcej »

Scena za ciasna na Lód
Karolina „Nem” Cisowska

3 V 2014

Wystawienie „Lodu” Jacka Dukaja na scenie wydawało się pomysłem tak szalonym, trudnym w realizacji i niezrozumiałym, że oczywiste było, iż sama ciekawość przyciągnie do teatru na Woli w Warszawie widzów zarówno z obozu fantastycznego, jak i mainstreamowego. I sama ciekawość została zaspokojona.

więcej »

O monologach romantyków
Miłosz Cybowski

13 IV 2014

Jak dowodzą „Towiańczycy. Królowie chmur” Jolanty Janiczak, na temat polskiego romantyzmu, polskich wieszczów i ich życia można powiedzieć bardzo dużo. Szkoda tylko, że wystawiony na deskach Teatru Starego w Krakowie spektakl w reżyserii Wiktora Rubina wygląda raczej jak nieskoordynowany monolog.

więcej »

Polecamy

Wielka historia i jeszcze większa nie-historia

Miejsca, które warto odwiedzić:

Wielka historia i jeszcze większa nie-historia
— Wojciech Gołąbowski

Palisada nad Olzą
— Wojciech Gołąbowski

Małysz w drewnie i czekoladzie
— Wojciech Gołąbowski

Jurajskie Betlejemowo
— Wojciech Gołąbowski

Co dwa młyny to nie jeden
— Wojciech Gołąbowski

Dziewczyna z końskim ogonem w garści
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Skrawek Japonii na ziemi oświęcimskiej
— Wojciech Gołąbowski

Osiemset lat w 4½ godziny
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Fauna i flora morska na Podbeskidziu
— Wojciech Gołąbowski

Tajemnice wschodniej strony Wisły
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zobacz też

Tegoż twórcy

Ubogi kompromis
— Patrycja Rojek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.