Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 7 kwietnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Jacek Getner
‹Klinika dobrej śmierci›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKlinika dobrej śmierci
Teatr Teatr BARAKAH
AutorJacek Getner
ReżyseriaAna Nowicka
MuzykaKrzysztof Figurski
KostiumyJoanna Ciepielewska
ObsadaJan Mancewicz, Piotr Jędrzejek, Karol Zapała, Krzysztof Prystupa
Data premiery11 października 2008

Topor i eutanazja w żydowskiej łaźni na stojąco
[Jacek Getner „Klinika dobrej śmierci” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Roland Topor, eutanazja, żydowska łaźnia rytualna – czy jest coś, co mogłoby to wszystko połączyć? Otóż tak – „Klinika dobrej śmierci” – spektakl w reżyserii Any Nowickiej. Ta premiera w sobotę 11 października zainaugurowała działalność nowej sceny teatru BARAKAH w krakowskim klubie Face 2 Face. Jeśli jednak Topor, tematyka oraz miejsce – żydowska łaźnia – dają nadzieję na kameralną, poruszającą sztukę – to niesłusznie. „Klinika” z teatrem niezależnym i swobodą twórczą ma niewiele wspólnego.

Paweł Piejko

Topor i eutanazja w żydowskiej łaźni na stojąco
[Jacek Getner „Klinika dobrej śmierci” - recenzja]

Roland Topor, eutanazja, żydowska łaźnia rytualna – czy jest coś, co mogłoby to wszystko połączyć? Otóż tak – „Klinika dobrej śmierci” – spektakl w reżyserii Any Nowickiej. Ta premiera w sobotę 11 października zainaugurowała działalność nowej sceny teatru BARAKAH w krakowskim klubie Face 2 Face. Jeśli jednak Topor, tematyka oraz miejsce – żydowska łaźnia – dają nadzieję na kameralną, poruszającą sztukę – to niesłusznie. „Klinika” z teatrem niezależnym i swobodą twórczą ma niewiele wspólnego.

Jacek Getner
‹Klinika dobrej śmierci›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKlinika dobrej śmierci
Teatr Teatr BARAKAH
AutorJacek Getner
ReżyseriaAna Nowicka
MuzykaKrzysztof Figurski
KostiumyJoanna Ciepielewska
ObsadaJan Mancewicz, Piotr Jędrzejek, Karol Zapała, Krzysztof Prystupa
Data premiery11 października 2008
„Klinika dobrej śmierci” jest oparta na scenariuszu Jacka Getnera, który zwyciężył w konkursie Toporniada 2008, ogłoszonym przez teatr BARAKAH. Historia niewątpliwie jest inspirowana tekstami francuskiego mistrza makabreski, choć dosłownych cytatów raczej w niej brak. Do Topora nawiązuje najbardziej poprzez klimat i tematykę. Miejscem akcji jest bowiem klinika dobrej śmierci, która „pomaga łatwo i przyjemnie pozbyć się zbędnego balastu życia”. Krótko mówiąc, jest to miejsce, w którym przeprowadza się eutanazję na wszystkich chętnych. Co więcej, na biletach na spektakl, zamiast numerów miejsc, widnieją liczby w okolicach 6000. Wkrótce dowiemy się, że chodzi o numerek w kolejce do „zabiegu”. Numer śmierci. „Kto z państwa następny?” – pyta pielęgniarka, uśmiechając się ciepło.
Fabuła „Kliniki” nie należy do skomplikowanych. Do surrealistycznej placówki przybywa dziennikarz – entuzjasta eutanazji, który pragnie napisać o niej artykuł i w tym celu zagaduje „pacjentów”. Z jednej strony postaci stawiane są przed niełatwymi problemami i wyborami, z drugiej zaś są zbyt odrealnione, by im uwierzyć. Każdy z bohaterów jest przerysowany, komediowy, niepoważny, niczym wyjęty z sitcomu à la „Miodowe lata”. Dotyczy to zwłaszcza ordynatora szpitala, który krzyczy z całych sił, nie wiedzieć czemu, i biega po scenie, udając szalonego. Jakie są jego pobudki – nie sposób odgadnąć. Eutanazja w przebraniu groteskowego kabaretu mogła być trawestacją na miarę Gombrowiczowskiej „Operetki” – podejmować próbę zamknięcia w sobie dramatu i patosu, zarazem „nie naruszając świętej głupoty”. Tymczasem wychodzi z tego niewiele, w wersji Any Nowickiej to połączenie nie do końca funkcjonuje, chwilami sprawia wrażenie wymuszonego i kontrowersyjnego na siłę. Trzeba jednak dodać, że znakomicie wypada „automatyczna pielęgniarka” grana przez Krzysztofa Prystupę – zestaw „queerowych” gestów i ruchów w połączeniu z owym automatyzmem wypada co najmniej zabawnie, a być może nawet przekonująco.
Niestety, po 15 minutach niewiele wnoszących i na dobrą sprawę mało śmiesznych dialogów zaczynamy z utęsknieniem wyczekiwać jakiejś kulminacji czy suspensu, który na szczęście pojawia się i jest spektakularny, ratując wręcz całą historię. Warto więc poczekać na ów punkt kulminacyjny. Wówczas z ekranu zawieszonego na scenie przemówi Krzysztof Globisz, dowiemy się także kilku interesujących faktów z życia „entuzjasty eutanazji” oraz poznamy pewne szczegóły funkcjonowania kliniki.
Dla mnie to jednak zbyt mało, a może oczekiwałem zbyt wiele? Ani tam kontrowersji, ani bardziej spektakularnej makabreski, ani poruszenia, ani niekonwencjonalnych rozwiązań. W zamian spektakl oferuje groteskową, telewizyjną rewię, która coś chciałaby przekazać na temat eutanazji, lecz chyba na dobrą sprawę nie wie co. A że absurd jest ucieczką łatwą, mówi o eutanazji w sposób, który nie porusza – ani zwolennika, ani przeciwnika tej formy „leczenia”. Pozostali zaś najpewniej wzruszą ramionami i zapomną. Mam wrażenie, że nie taki był cel Any Nowickiej, gdy wybierała tematykę czy miejsce spektaklu.
Tym niemniej, jeśli ktoś ma ochotę na doznania teatralne wyniesione poza standardowy teatr, „Klinika dobrej śmierci” oferuje wartościową alternatywę. Spektakl będzie grany w klubie Face 2 Face co najmniej do grudnia. Zapewne jest także szansa, że na kolejnych spektaklach pomieszczenie nie będzie pękało w szwach tak jak na premierze, gdyż oglądanie sztuki na stojąco nie należy do rzeczy przyjemnych.
koniec
16 października 2008

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Fot. za zygmunthubner.pl

Ulisses: Everyman, czyli rzecz o inscenizacji Zygmunta Hübnera
Paweł Kozłowski

30 VIII 2015

„Ulisses”, monumentalna powieść Jamesa Joyce’a, w 1970 roku została wyreżyserowana przez Zygmunta Hübnera i wystawiona na deskach gdańskiego Teatru Wybrzeże.

więcej »

Scena za ciasna na Lód
Karolina „Nem” Cisowska

3 V 2014

Wystawienie „Lodu” Jacka Dukaja na scenie wydawało się pomysłem tak szalonym, trudnym w realizacji i niezrozumiałym, że oczywiste było, iż sama ciekawość przyciągnie do teatru na Woli w Warszawie widzów zarówno z obozu fantastycznego, jak i mainstreamowego. I sama ciekawość została zaspokojona.

więcej »

O monologach romantyków
Miłosz Cybowski

13 IV 2014

Jak dowodzą „Towiańczycy. Królowie chmur” Jolanty Janiczak, na temat polskiego romantyzmu, polskich wieszczów i ich życia można powiedzieć bardzo dużo. Szkoda tylko, że wystawiony na deskach Teatru Starego w Krakowie spektakl w reżyserii Wiktora Rubina wygląda raczej jak nieskoordynowany monolog.

więcej »

Polecamy

Wielka historia i jeszcze większa nie-historia

Miejsca, które warto odwiedzić:

Wielka historia i jeszcze większa nie-historia
— Wojciech Gołąbowski

Palisada nad Olzą
— Wojciech Gołąbowski

Małysz w drewnie i czekoladzie
— Wojciech Gołąbowski

Jurajskie Betlejemowo
— Wojciech Gołąbowski

Co dwa młyny to nie jeden
— Wojciech Gołąbowski

Dziewczyna z końskim ogonem w garści
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Skrawek Japonii na ziemi oświęcimskiej
— Wojciech Gołąbowski

Osiemset lat w 4½ godziny
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Fauna i flora morska na Podbeskidziu
— Wojciech Gołąbowski

Tajemnice wschodniej strony Wisły
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.