Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 4 lipca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Michael Bennett
‹A Chorus Line›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułA Chorus Line
Teatr Teatr Muzyczny „Capitol”
AutorMichael Bennett
ReżyseriaMitzi Hamilton
PrzekładTymon Tymański
MuzykaMarvin Hamlisch
ScenografiaRobin Wagner
ChoreografiaMitzi Hamilton
KostiumyTheoni V. Aldredge
ObsadaEwelina Adamska, Agnieszka Oryńska, Łukasz Wójcik
Data premiery3 października 2008

Masz talent?
[Michael Bennett „A Chorus Line” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Ciekawie ogląda się „A Chorus Line” w reżyserii Mitzi Hamilton w czasach, gdy panuje moda na programy pokroju „Mam talent” czy przeróżne reality show. Różnica jest jednak taka, że w tym przypadku publiczność przygląda się przedstawieniu stylizowanemu na casting.

Michał Hernes

Masz talent?
[Michael Bennett „A Chorus Line” - recenzja]

Ciekawie ogląda się „A Chorus Line” w reżyserii Mitzi Hamilton w czasach, gdy panuje moda na programy pokroju „Mam talent” czy przeróżne reality show. Różnica jest jednak taka, że w tym przypadku publiczność przygląda się przedstawieniu stylizowanemu na casting.

Michael Bennett
‹A Chorus Line›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułA Chorus Line
Teatr Teatr Muzyczny „Capitol”
AutorMichael Bennett
ReżyseriaMitzi Hamilton
PrzekładTymon Tymański
MuzykaMarvin Hamlisch
ScenografiaRobin Wagner
ChoreografiaMitzi Hamilton
KostiumyTheoni V. Aldredge
ObsadaEwelina Adamska, Agnieszka Oryńska, Łukasz Wójcik
Data premiery3 października 2008
„A Chorus Line” to legendarny musical, który po raz pierwszy wystawiono na scenie off-Broadwayu w 1975 roku. Rok później nagrodzono go Pulizterem, ale nie brakowało też całej masy innych nagród, z dziewięcioma statuetkami Tony na czele. Od tej pory został wystawiony między innymi na londyńskim West Endzie, w Sydney i Belgradzie, ale dopiero w 2008 roku doczekał się polskiej prapremiery we wrocławskim Teatrze Muzycznym „Capitol”. Wyreżyserowała go Mitzi Hamilton, która swego czasu grała u reżysera pierwszej wersji tego przeboju, Michaela Bennetta.
Wielu krytyków uważa, że w jej spektaklu aktorom przydałoby się więcej luzu. Dodatkowo często myliły im się kroki albo po prostu mieli problemy z dykcją. To prawda, ale moim zdaniem paradoksalnie stało się to jednym z jego największych atutów. Pokazano bowiem casting od kuchni i ludzi pod presją. Kochających taniec, a przede wszystkim marzących o sławie i pieniądzach. Zrobią więc wszystko, by dostać angaż i nie należy się dziwić, że kosztuje ich to sporo nerwów. I że czasem na siłę próbują wcielać w życie swoje marzenia. Prowadzący selekcję reżyser zmusza tancerzy do tego, żeby się przed nim otworzyli i powiedzieli całą prawdę na swój temat. W pewnym momencie pyta jedną z kandydatek: „Jesteś przekonana, że masz talent?”. Nie stylizuje się bynajmniej na Kubę Wojewódzkiego, nadano mu ludzką twarz, pytając przy tym o to, czy warto dla sztuki poświęcić chociażby miłość.
Oczywiście mogliby się trafić lepsi kandydaci do tanecznego show, ale widocznie nie w każdym momencie jest to możliwe. Niewykluczone, że kiedy „A Chorus Line” za kilka lat znowu zostanie wystawione w Polsce, to zagrają w nim wybitniejsi aktorzy i tancerze z gracją łączący aktorskie i taneczne umiejętności. Z obecnej ekipy najlepiej według mnie spisała się Agnieszka Oryńska. Inni nie zawsze godnie dotrzymywali jej kroku. Warto przy okazji odnotować, że choć same piosenki zdecydowanie lepiej brzmią po angielsku, to Tymon Tymański dobrze poradził sobie z ich przekładem na polski.
Co ciekawe, publiczność bardzo pozytywnie reagowała na wszelkie błędy czy fałszowanie wykonawców. Zanim zaś ktokolwiek kogokolwiek za coś skrytykuje, niech wcześniej pomyśli, o czym marzył bądź marzy. I czy zdarzyło mu się podjąć próbę wcielenia tego w życie z równie wielką pasją i poświęceniem. I właśnie za tę pasję daję musicalowi taką, a nie inną ocenę. Trochę w myśl zasady „nie matura, lecz chęć szczera…”, ale i tak z wielkim uznaniem i szacunkiem. Na pewno bardziej mnie to przekonało niż sztuczna i naciągana „Boska”, której nie potrafiła uratować nawet tak wybitna aktorka jak Krystyna Janda.
W musicalu zabrakło mi tylko jednego – pociągnięcia wątku ludzi, którzy odpadli: ich płaczu, chwil zwątpienia i refleksji nad tym co dalej. Zamiast przegranych w finale zobaczyłem bowiem wygranych. Widok, zważywszy na cały trud, niewątpliwie krzepiący, ale mimo wszystko spodziewałem się, że do samego końca będę mógł obserwować także drugą stronę medalu. Nie zmienia to faktu, że polecam „A Chorus Line” i mam nadzieję, że inne teatry wezmą przykład z wrocławskiego Teatru Muzycznego „Capitol”.
koniec
21 października 2008

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Fot. za zygmunthubner.pl

Ulisses: Everyman, czyli rzecz o inscenizacji Zygmunta Hübnera
Paweł Kozłowski

30 VIII 2015

„Ulisses”, monumentalna powieść Jamesa Joyce’a, w 1970 roku została wyreżyserowana przez Zygmunta Hübnera i wystawiona na deskach gdańskiego Teatru Wybrzeże.

więcej »

Scena za ciasna na Lód
Karolina „Nem” Cisowska

3 V 2014

Wystawienie „Lodu” Jacka Dukaja na scenie wydawało się pomysłem tak szalonym, trudnym w realizacji i niezrozumiałym, że oczywiste było, iż sama ciekawość przyciągnie do teatru na Woli w Warszawie widzów zarówno z obozu fantastycznego, jak i mainstreamowego. I sama ciekawość została zaspokojona.

więcej »

O monologach romantyków
Miłosz Cybowski

13 IV 2014

Jak dowodzą „Towiańczycy. Królowie chmur” Jolanty Janiczak, na temat polskiego romantyzmu, polskich wieszczów i ich życia można powiedzieć bardzo dużo. Szkoda tylko, że wystawiony na deskach Teatru Starego w Krakowie spektakl w reżyserii Wiktora Rubina wygląda raczej jak nieskoordynowany monolog.

więcej »

Polecamy

Wielka historia i jeszcze większa nie-historia

Miejsca, które warto odwiedzić:

Wielka historia i jeszcze większa nie-historia
— Wojciech Gołąbowski

Palisada nad Olzą
— Wojciech Gołąbowski

Małysz w drewnie i czekoladzie
— Wojciech Gołąbowski

Jurajskie Betlejemowo
— Wojciech Gołąbowski

Co dwa młyny to nie jeden
— Wojciech Gołąbowski

Dziewczyna z końskim ogonem w garści
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Skrawek Japonii na ziemi oświęcimskiej
— Wojciech Gołąbowski

Osiemset lat w 4½ godziny
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Fauna i flora morska na Podbeskidziu
— Wojciech Gołąbowski

Tajemnice wschodniej strony Wisły
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zobacz też

Tegoż autora

„Interstellar” jak marmolada pomarańczowa
— Michał Hernes

Tina, królowa talk show
— Michał Hernes

„Operetka” jest naga
— Michał Hernes

Grzech nie zobaczyć
— Michał Hernes

Klęska „Baala”
— Michał Hernes

Bluesowa trylogia
— Michał Hernes

Politycznie poprawne poprawianie
— Michał Hernes

Sens życia według Cohena
— Michał Hernes

Tysiące pojedynczych słów
— Michał Hernes

Kur…, to nie ten koncert!
— Michał Hernes

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.