Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 8 lipca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Bertolt Brecht
‹Versus›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułVersus
Teatr Teatr Nowy
AutorBertolt Brecht
ReżyseriaRadosław Rychcik
ChoreografiaDominika Knapik
ObsadaTomasz Szuchart, Anna Gorajska, Natalia Kalita, Tomasz Nosiński
Data premiery6 grudnia 2008

Do granic wytrzymałości
[Bertolt Brecht „Versus” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Skrajne uczucia towarzyszyły niewątpliwie Bertoltowi Brechtowi, gdy pisał „W gęstwinie miast”. Takie też uczucia towarzyszą widzom najnowszej adaptacji tego dramatu pt. „Versus”, wystawianej w krakowskim Teatrze Nowym. Nadmierna ekspresja aktorów, dłużyzny, odrealnienie, scenograficzna asceza – zdaje się, że wczesny Brecht przyklasnąłby temu, co osiągnął reżyser Radosław Rychcik.

Paweł Piejko

Do granic wytrzymałości
[Bertolt Brecht „Versus” - recenzja]

Skrajne uczucia towarzyszyły niewątpliwie Bertoltowi Brechtowi, gdy pisał „W gęstwinie miast”. Takie też uczucia towarzyszą widzom najnowszej adaptacji tego dramatu pt. „Versus”, wystawianej w krakowskim Teatrze Nowym. Nadmierna ekspresja aktorów, dłużyzny, odrealnienie, scenograficzna asceza – zdaje się, że wczesny Brecht przyklasnąłby temu, co osiągnął reżyser Radosław Rychcik.

Bertolt Brecht
‹Versus›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułVersus
Teatr Teatr Nowy
AutorBertolt Brecht
ReżyseriaRadosław Rychcik
ChoreografiaDominika Knapik
ObsadaTomasz Szuchart, Anna Gorajska, Natalia Kalita, Tomasz Nosiński
Data premiery6 grudnia 2008
„Versus” opowiedziany jest krzykiem i dziwaczną erotyką. W tej sztuce żadne słowo nie pada ot tak, bez wyrazu, każde jest skrajnie nacechowane. Każdy gest, wyraz twarzy, każda łza i ruch – wszystko jest przesadzone i nienaturalne. Spektakl jest trudny w odbiorze – wystawia na próbę cierpliwość i nerwy widza. Gra aktorska i sposób opowiadania przywodzą na myśl kino Andrzeja Żuławskiego – przejaskrawione, abstrakcyjne, pełne pasji i ekspresji, które rodzą się głównie ze słów, twarzy i ruchów aktorów.
„W gęstwinie miast” to jedna z pierwszych sztuk Bertolta Brechta. Jest ona czymś na kształt krzyku starającego się wyrazić niesprawiedliwość, ból i brak uczuć w świecie schyłku dzikiego kapitalizmu. Wszak były lata 20., w Niemczech szalała hiperinflacja i bieda, tąpnięcie wisiało w powietrzu. Tymczasem walka Schlinka i Gargi w „Versus”, choć formalnie w Chicago, odbywa się w oderwaniu od tła. Jakkolwiek negatywnie nie rozpatrywać A.D. 2008 – współczesność nijak się ma do wstrząsów lat 20. XX wieku. W oryginale Schlink to bogaty malezyjski kupiec drzewny, zaś Garga jest księgarzem. Nie wiadomo jednak, dlaczego postanowili z sobą walczyć. Zresztą u Rychcika niewiadomych jest jeszcze więcej. Prócz walczących pojawiają się tylko dwie postaci – żona Gargi Jane oraz jego siostra Marie. Trudno stwierdzić, jakie są bądź były faktyczne relacje pomiędzy postaciami w wersji „Versus”. Trudno także oprzeć się wrażeniu, że cała otoczka jest jedynie pretekstem. „Versus” tworzy bowiem własny świat, niezrozumiały, obcy, pełen ułudy i udawania. Walka staje się w nim co najwyżej mętną metaforą, być może jakąś próbą zbliżenia do drugiego człowieka. Próbą jednak nieudaną, gdyż „nieskończona samotność czyni wrogość nieosiągalnym celem”, jak zauważa Shlink.
Radosław Rychcik zdołał stworzyć świat złożony wyłącznie z ludzkich ruchów i słów oraz muzyki. Nie ma bowiem w spektaklu prawie żadnej scenografii. Czwórka spoconych, skąpo ubranych, młodych ludzi biega po scenie, skacze po sobie, tarza się, czołga, rozbiera i ubiera, wrzeszczy i płacze. Sygnały, które wysyłają, są nienaturalne, aktorzy przypominają kukły, mechanicznie wchodzą na scenę i z niej schodzą, potęgując w ten sposób uczucie braku jakiejkolwiek bliskości. W „Versus” zastosowano sporo dłużyzn, scen, które zdają się trwać w nieskończoność, czynności powtarzanych w kółko, mechanicznie, do znudzenia, do granic wytrzymałości widza.
Mało kto zna krakowski Teatr Nowy, lecz nie sposób recenzować „Versus” w oderwaniu od miejsca, w którym sztukę wystawiono. To malutki, ciasny teatrzyk, w którym aktorzy są na wyciągnięcie ręki, bliscy i ludzcy. Ich cielesność łączy się z cielesnością widza, kropelki śliny wytryskujące z krzyczących gardeł tańczą w świetle reflektorów. W takiej to scenerii poznajemy strzępy abstrakcyjnej, wykrzyczanej i niekonkretnej „walki-niewalki” Schlinka i Gargi.
koniec
14 grudnia 2008

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Fot. za zygmunthubner.pl

Ulisses: Everyman, czyli rzecz o inscenizacji Zygmunta Hübnera
Paweł Kozłowski

30 VIII 2015

„Ulisses”, monumentalna powieść Jamesa Joyce’a, w 1970 roku została wyreżyserowana przez Zygmunta Hübnera i wystawiona na deskach gdańskiego Teatru Wybrzeże.

więcej »

Scena za ciasna na Lód
Karolina „Nem” Cisowska

3 V 2014

Wystawienie „Lodu” Jacka Dukaja na scenie wydawało się pomysłem tak szalonym, trudnym w realizacji i niezrozumiałym, że oczywiste było, iż sama ciekawość przyciągnie do teatru na Woli w Warszawie widzów zarówno z obozu fantastycznego, jak i mainstreamowego. I sama ciekawość została zaspokojona.

więcej »

O monologach romantyków
Miłosz Cybowski

13 IV 2014

Jak dowodzą „Towiańczycy. Królowie chmur” Jolanty Janiczak, na temat polskiego romantyzmu, polskich wieszczów i ich życia można powiedzieć bardzo dużo. Szkoda tylko, że wystawiony na deskach Teatru Starego w Krakowie spektakl w reżyserii Wiktora Rubina wygląda raczej jak nieskoordynowany monolog.

więcej »

Polecamy

Wielka historia i jeszcze większa nie-historia

Miejsca, które warto odwiedzić:

Wielka historia i jeszcze większa nie-historia
— Wojciech Gołąbowski

Palisada nad Olzą
— Wojciech Gołąbowski

Małysz w drewnie i czekoladzie
— Wojciech Gołąbowski

Jurajskie Betlejemowo
— Wojciech Gołąbowski

Co dwa młyny to nie jeden
— Wojciech Gołąbowski

Dziewczyna z końskim ogonem w garści
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Skrawek Japonii na ziemi oświęcimskiej
— Wojciech Gołąbowski

Osiemset lat w 4½ godziny
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Fauna i flora morska na Podbeskidziu
— Wojciech Gołąbowski

Tajemnice wschodniej strony Wisły
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.