Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

Bertolt Brecht
‹Piekarnia›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPiekarnia
Teatr Stary Teatr
AutorBertolt Brecht
ReżyseriaWojciech Klemm
PrzekładMonika Muskała
MuzykaDominik Strycharski
ScenografiaMascha Mazur
ChoreografiaEfrat Stempler
KostiumyJulia Kornacka
ObsadaMałgorzata Gałkowska, Błażej Peszek, Beata Paluch
Data premiery20 września 2008

„Piekarnia”, czyli jak rodzi się faszyzm
[Bertolt Brecht „Piekarnia” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Piekarnia” według Brechta na Scenie Kameralnej krakowskiego Teatru Starego pokazuje uniwersum, które drży w posadach i domaga się rewolucji. W tym świecie nie ma ideologii, ponieważ jeszcze nikt jej nie stworzył, nikt nie wpadł na to, że warto. Agresja kotłuje się bez ładu i składu, szamoce w chaosie – zarówno na społecznym „dole”, jak i na „górze”. Nie ma tu walki klas, nikt nie wskazał konkretnego wroga. Jest za to ruch, dynamika i chaos.

Paweł Piejko

„Piekarnia”, czyli jak rodzi się faszyzm
[Bertolt Brecht „Piekarnia” - recenzja]

„Piekarnia” według Brechta na Scenie Kameralnej krakowskiego Teatru Starego pokazuje uniwersum, które drży w posadach i domaga się rewolucji. W tym świecie nie ma ideologii, ponieważ jeszcze nikt jej nie stworzył, nikt nie wpadł na to, że warto. Agresja kotłuje się bez ładu i składu, szamoce w chaosie – zarówno na społecznym „dole”, jak i na „górze”. Nie ma tu walki klas, nikt nie wskazał konkretnego wroga. Jest za to ruch, dynamika i chaos.

Bertolt Brecht
‹Piekarnia›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPiekarnia
Teatr Stary Teatr
AutorBertolt Brecht
ReżyseriaWojciech Klemm
PrzekładMonika Muskała
MuzykaDominik Strycharski
ScenografiaMascha Mazur
ChoreografiaEfrat Stempler
KostiumyJulia Kornacka
ObsadaMałgorzata Gałkowska, Błażej Peszek, Beata Paluch
Data premiery20 września 2008
W kontekście trwającego finansowego kryzysu „Piekarnia” być może zyska dla niejednego widza na aktualności. Takie rozwiązanie jednak wydaje się pewnie zbyt proste i oczywiste. A „Piekarnia” w reżyserii Wojtka Klemma nie należy do sztuk oczywistych. Zapewne jednak współczesny kontekst nadaje tej sztuce pewnego interesującego smaczku: społecznikowski Brecht wystawiany w dobie finansowego kryzysu! Ach, cóż za ironia twórców! Nie to jednak w tej sztuce wybija się na plan pierwszy.
„Piekarnia” to nieukończony dramat Bertolta Brechta z lat 30., zrekonstruowany w latach 60. Reżyserią spektaklu zajął się Wojciech Klemm, zaś do wystawienia na deskach Sceny Kameralnej krakowskiego Teatru Starego „Piekarnię” przygotował Igor Stokfiszewski. To nazwisko kojarzone z lewicową „Krytyką Polityczną” dodaje spektaklowi kolejnego smaczku, prócz wspomnianego „kryzysu”. Doszukiwanie się lewicowych podtekstów w „Piekarni” przychodzi więc naturalnie. Nad „Piekarnią” trudno przejść do porządku dziennego. Trudno wzruszyć ramionami i zachować obojętność. Ale nie jest to spowodowane ładunkiem lewicowej ideologii, której można się w sztuce doszukiwać.
W „Piekarni” poznajemy historię wdowy Queck, matki czworga dzieci, która z wolna traci wszystko i stacza się na dno. Od 20 lat mieszkała i pracowała u Meiningera, właściciela tytułowej piekarni. Agent Flamm podnosi piekarzowi czynsz i ten nie ma czym zapłacić za zamówione od handlarza drewno. Decyduje się więc zwolnić wdowę, odpowiedzialną za zamówienie drewna, której zostaje ów ładunek – iluzoryczne bogactwo, którego nie potrafi spieniężyć. Wdowa w swej biedzie i nędzy otaczana jest przez szwendających się wokół bezrobotnych, młodych ludzi, silnych fizycznie, sprawnych i piekielnie sfrustrowanych. Zapewne to głównie o nich jest ta sztuka.
Spektakl Wojtka Klemma jest niezwykle dynamiczny, pełen ruchu, bieganiny i krzyków. Na scenie panuje scenograficzny bałagan, nagromadzono ogromną liczbę rekwizytów, które walają się tu i ówdzie, niczym przypadkowe śmieci. Po środku kręci się wielka, piętrowa budowla, symbolizująca piekarnię, lecz w istocie przypominająca tandetne, peerelowskie domki letniskowe z dykty. Z jednej strony sceny umiejscowiono trzyosobowy zespół grający muzykę rockową, z drugiej zaś stół, przy którym nieustannie biesiaduje elita, która z dystansu przygląda się wydarzeniom. Scena jest nieustannie pełna ludzi, gwaru, ruchu, pełna słów.
Czy „Piekarnia” Wojtka Klemma, która w istocie wyszła spod pióra lewicowego ideologa, może być pozbawiona ideologii? Czy faktycznie, jak pisał Łukasz Drewniak w Dzienniku: „teatr pożarł ideologię”? Nie do końca. Piekarnia to czas „Big Bang”, wielki wybuch dopiero się zaczyna, ten proces narasta. Co będzie jego kolejnym etapem? Wszak to lata 30., więc być może wstąpienie młodych bezrobotnych do SS i oddanie się w objęcia atrakcyjnej ideologii? A może nie… Tego bowiem z „Piekarni” już się nie dowiemy.
koniec
20 lutego 2009

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Fot. za zygmunthubner.pl

Ulisses: Everyman, czyli rzecz o inscenizacji Zygmunta Hübnera
Paweł Kozłowski

30 VIII 2015

„Ulisses”, monumentalna powieść Jamesa Joyce’a, w 1970 roku została wyreżyserowana przez Zygmunta Hübnera i wystawiona na deskach gdańskiego Teatru Wybrzeże.

więcej »

Scena za ciasna na Lód
Karolina „Nem” Cisowska

3 V 2014

Wystawienie „Lodu” Jacka Dukaja na scenie wydawało się pomysłem tak szalonym, trudnym w realizacji i niezrozumiałym, że oczywiste było, iż sama ciekawość przyciągnie do teatru na Woli w Warszawie widzów zarówno z obozu fantastycznego, jak i mainstreamowego. I sama ciekawość została zaspokojona.

więcej »

O monologach romantyków
Miłosz Cybowski

13 IV 2014

Jak dowodzą „Towiańczycy. Królowie chmur” Jolanty Janiczak, na temat polskiego romantyzmu, polskich wieszczów i ich życia można powiedzieć bardzo dużo. Szkoda tylko, że wystawiony na deskach Teatru Starego w Krakowie spektakl w reżyserii Wiktora Rubina wygląda raczej jak nieskoordynowany monolog.

więcej »

Polecamy

Wielka historia i jeszcze większa nie-historia

Miejsca, które warto odwiedzić:

Wielka historia i jeszcze większa nie-historia
— Wojciech Gołąbowski

Palisada nad Olzą
— Wojciech Gołąbowski

Małysz w drewnie i czekoladzie
— Wojciech Gołąbowski

Jurajskie Betlejemowo
— Wojciech Gołąbowski

Co dwa młyny to nie jeden
— Wojciech Gołąbowski

Dziewczyna z końskim ogonem w garści
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Skrawek Japonii na ziemi oświęcimskiej
— Wojciech Gołąbowski

Osiemset lat w 4½ godziny
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Fauna i flora morska na Podbeskidziu
— Wojciech Gołąbowski

Tajemnice wschodniej strony Wisły
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zobacz też

Tegoż twórcy

Klęska „Baala”
— Michał Hernes

Do granic wytrzymałości
— Paweł Piejko

W trakcie

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.