Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

Marta Guśniowska
‹Śpiąca Królewna›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŚpiąca Królewna
Teatr Teatr Dzieci Zagłębia
AutorMarta Guśniowska
ReżyseriaIreneusz Maciejowski
MuzykaPiotr Klimek
ScenografiaMichał Golubowski
ChoreografiaArkadiusz Buszko

Mała Esensja: Zaangażowanie czasem nie wystarcza
[Marta Guśniowska „Śpiąca Królewna” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Aktorom Teatru Dzieci Zagłębia z Będzina trudno odmówić zaangażowania w przedstawianie dziejów Śpiącej Królewny. W wystawianym w Chorzowie spektaklu o takim właśnie tytule szwankowało natomiast parę innych elementów.

Wojciech Gołąbowski

Mała Esensja: Zaangażowanie czasem nie wystarcza
[Marta Guśniowska „Śpiąca Królewna” - recenzja]

Aktorom Teatru Dzieci Zagłębia z Będzina trudno odmówić zaangażowania w przedstawianie dziejów Śpiącej Królewny. W wystawianym w Chorzowie spektaklu o takim właśnie tytule szwankowało natomiast parę innych elementów.

Marta Guśniowska
‹Śpiąca Królewna›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŚpiąca Królewna
Teatr Teatr Dzieci Zagłębia
AutorMarta Guśniowska
ReżyseriaIreneusz Maciejowski
MuzykaPiotr Klimek
ScenografiaMichał Golubowski
ChoreografiaArkadiusz Buszko
Wszyscy znamy tę baśń, prawda? Darujmy więc sobie streszczanie fabuły, przechodząc od razu do sposobu jej przedstawiania. Spektakl Teatru Dzieci Zagłębia łączy w sobie elementy gry czysto aktorskiej, kukiełkowej oraz mieszanej. Królewnę, jeszcze nie śpiącą, poznajemy początkowo po wrzaskliwym płaczu noworodka, schowanego w wózku, bawionego przez Nianię (aktorka) oraz Trębacza (aktor). Król – nerwus i pierdoła – oraz dbająca tylko o swą urodę (i niskokaloryczność tortu) królowa są elementem mieszanym: częściowo aktorskim, częściowo lalkowym, co szczególnie uwidacznia się w drugiej części przedstawienia, czy wychodzą zza murów zamku i przechadzają się po scenie, „noszeni” na tronach przez olbrzymów. Z kolei dobre wróżki (w postaci zwierząt) oraz lud w osobie dresiarza (!), ślepego staruszka i przygłuchej staruszki są już czysto kukiełkowe, poruszane i odzywające się głosami niewidocznych zza scenografii aktorów. Łącznie w ten czy inny sposób występuje ich dziewięcioro.
Wspomnieliśmy o narodzinach królewny, przejdźmy więc dalej. Jak głosił pojawiający się napis, „1 rok później” była już ona niemowlęciem, bawiącym się królewskim berłem. „9 lat później” oraz „16 lat później” (czyli, jak wynika z podstaw arytmetyki, w dwudzieste szóste, a nie szesnaste urodziny!) – już dojrzałą panną, przechodząc z postaci mieszanej (aktorsko-lalkowej) do aktorskiej. Aktorski też był i królewicz, który pojawił się – oczywiście – na koniec.
Niektóre postacie pojawiały się w sposób niecodzienny – schodząc po schodach widowni. Oczywiście, dla „wyjadaczy” teatralnych żadna to nowość, ale dla zebranych na sali dzieci było to zaiste Przeżycie.
Fot. www.teatr.bedzin.pl
Fot. www.teatr.bedzin.pl
W ten sposób w ogóle spektakl się rozpoczął: przejściem wśród publiczności Trębacza. Zabieg był później jeszcze kilkukrotnie powtarzany, między innymi w celu poszukiwań królewny (w które zebrane dzieci bez proszenia głęboko się zaangażowały) w dniu jej 16 urodzin – postacie wyszły dwoma głównymi wyjściami, a zadowolona z żartu Królewna po chwili wślizgnęła się bocznymi drzwiami. Interakcja aktorów (zwłaszcza wspomnianego herolda) z publicznością z pewnością zasługuje na pochwałę.
Na naganę z kolei zasłużyła praca realizatorów dźwięku. Aktorzy-postacie nosili mikrofony nagłowne, ale słychać ich było głównie dzięki donośnym głosom (charakterystyczny, przenikliwy chichot Niani w mig uspokajał zbyt rozbrykaną publiczność). Królewny oraz Królewicza, zwłaszcza pod koniec przedstawienia, gdy pełne wrażeń dzieci zaczynały mocno angażować się w fabułę, słychać nie było prawie wcale. Trudno jednak tu winić wyłącznie techników, skoro sami młodzi aktorzy ani nie potrafili zapanować nad salą, ani nie chcieli w umiejętny sposób odczekać chwili z wyrecytowaniem swych kwestii.
Fot. www.teatr.bedzin.pl
Fot. www.teatr.bedzin.pl
Skąd wziął się ten szum pod koniec spektaklu? Można wskazać kilka przyczyn. Jedną z nich był rozwiewający się dym „stuletniego snu”, opadający właśnie na widownię (efekt pirotechniczny, jak widać, zbędny, a wręcz szkodliwy). Drugą – troska dzieci o Królewnę, która po obudzeniu się usiadła na skraju głębokiej dziury w scenie (do tej pory skrzętnie omijanej przez wszystkich aktorów) – po co obniżono ów fragment sceny, pozostaje dla mnie zagadką1). Czy można do tych przyczyn dorzucić też podział sztuki na dwie półgodzinne części z 10 minutową przerwą – to jest już kwestia dyskusyjna.
Dyskusyjne były również postmodernistyczne kostiumy i wtręty do dialogów. Królewna nie dość, że nie miała korony, to w ogóle nie wyglądała jak Królewna – raczej jak współczesna rozkapryszona nastolatka. A Królewicza, gdyby się na żądanie królewskiej pary nie przedstawił, chyba nie rozpoznałby nikt: ubranego w trampki, szorty i koszulkę piłkarską. Królowa, jak wspomniałem, pilnowała by tort był niskokaloryczny – nie było to jednak jedyne „przymrużenie oka” do zebranych na sali dorosłych. Były i lepsze, ale… jak to z dobrymi żartami bywa, szybko wyleciały z głowy. Były więc fragmenty, podczas których śmiały się dzieci, były i takie, gdy rechotali dorośli. Czy uznać to za brak zdecydowania scenarzysty/reżysera czy też za umiejętność zadowolenia i jednych, i drugich, będzie zależeć od tego, jak się komu spektakl spodoba. Z pewnością nie mogła się podobać wystająca zza muru scenografii blond fryzura jednej z animatorek bohaterów kukiełkowych.
Fot. www.teatr.bedzin.pl
Fot. www.teatr.bedzin.pl
„Śpiąca Królewna” otrzymała I miejsce w plebiscycie na najciekawszy spektakl Festiwalu Teatrów dla Dzieci (Kraków 2009). Jest wystawiana przez Teatr Dzieci Zagłębia nie tylko gościnnie, ale przede wszystkim we własnej siedzibie. Myślę, że w warunkach „domowych” większość wymienionych mankamentów znika – pewnie gdybym oglądał przedstawienie w Będzinie, poza arytmetyką nie miałbym się do czego przyczepić. Doceńcie więc, proszę, że oto ja, Ślązak, zapraszam widzów… do Zagłębia.
koniec
4 czerwca 2009
1)Przed spektaklem i w jego przerwie wiele dzieci podchodziło z opiekunami do sceny i zaglądało w dół owej dziury, więc większość z nich zdawało sobie sprawę, jakie to niebezpiecznie. Gdy więc herold w pewnym momencie przeszedł szeroką na ledwie stopę „krawędzią nad przepaścią” (odgradzającą „dziurę” od obniżenia dla widowni)…

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Fot. za zygmunthubner.pl

Ulisses: Everyman, czyli rzecz o inscenizacji Zygmunta Hübnera
Paweł Kozłowski

30 VIII 2015

„Ulisses”, monumentalna powieść Jamesa Joyce’a, w 1970 roku została wyreżyserowana przez Zygmunta Hübnera i wystawiona na deskach gdańskiego Teatru Wybrzeże.

więcej »

Scena za ciasna na Lód
Karolina „Nem” Cisowska

3 V 2014

Wystawienie „Lodu” Jacka Dukaja na scenie wydawało się pomysłem tak szalonym, trudnym w realizacji i niezrozumiałym, że oczywiste było, iż sama ciekawość przyciągnie do teatru na Woli w Warszawie widzów zarówno z obozu fantastycznego, jak i mainstreamowego. I sama ciekawość została zaspokojona.

więcej »

O monologach romantyków
Miłosz Cybowski

13 IV 2014

Jak dowodzą „Towiańczycy. Królowie chmur” Jolanty Janiczak, na temat polskiego romantyzmu, polskich wieszczów i ich życia można powiedzieć bardzo dużo. Szkoda tylko, że wystawiony na deskach Teatru Starego w Krakowie spektakl w reżyserii Wiktora Rubina wygląda raczej jak nieskoordynowany monolog.

więcej »

Polecamy

Wielka historia i jeszcze większa nie-historia

Miejsca, które warto odwiedzić:

Wielka historia i jeszcze większa nie-historia
— Wojciech Gołąbowski

Palisada nad Olzą
— Wojciech Gołąbowski

Małysz w drewnie i czekoladzie
— Wojciech Gołąbowski

Jurajskie Betlejemowo
— Wojciech Gołąbowski

Co dwa młyny to nie jeden
— Wojciech Gołąbowski

Dziewczyna z końskim ogonem w garści
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Skrawek Japonii na ziemi oświęcimskiej
— Wojciech Gołąbowski

Osiemset lat w 4½ godziny
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Fauna i flora morska na Podbeskidziu
— Wojciech Gołąbowski

Tajemnice wschodniej strony Wisły
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zobacz też

Z tego cyklu

Przyjaźń i ochrona środowiska
— Marcin Mroziuk

Bukiet godzien podziwu
— Marcin Mroziuk

Wiedza nie musi być nudna
— Joanna Kapica-Curzytek

Magia, która zmienia świat
— Joanna Kapica-Curzytek

Idziemy do lekarza
— Joanna Kapica-Curzytek

Pochwała różnorodności
— Joanna Kapica-Curzytek

Tajemnica Maestra
— Marcin Mroziuk

Mamy psa!
— Joanna Kapica-Curzytek

Historia na wesoło
— Marcin Mroziuk

Wielka przygoda małych przedmiotów
— Joanna Kapica-Curzytek

Tegoż autora

Z drugiej strony sutanny
— Wojciech Gołąbowski

Krótko o książkach: Nie jedzcie bajkowych kucyków
— Wojciech Gołąbowski

Przeczytaj to jeszcze raz: A Śląsk wciąż nieznany…
— Wojciech Gołąbowski

Przeczytaj to jeszcze raz: Detektywi wiecznie żywi
— Wojciech Gołąbowski

Kadr, który…: Z kategorii „cytaty”
— Wojciech Gołąbowski

Kadr, który…: …i nie zawaham się…
— Wojciech Gołąbowski

Kadr, który…: Pytania ważne i ważniejsze
— Wojciech Gołąbowski

Z armaty w rycerza
— Wojciech Gołąbowski

Kadr, który…: Nie wyobrażaj sobie!
— Wojciech Gołąbowski

Mankamenty rekompensowane grywalnością
— Wojciech Gołąbowski

W trakcie

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.