Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 sierpnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Błądzenie na scenie
[Jerzy Jarocki „Błądzenie” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Spośród 47 sztuk opartych na tekstach Witolda Gombrowicza, które pokazano w Polsce i za granicą w ramach Roku Gombrowicza, za najlepsze uważa się „Błądzenie” w reżyserii Jerzego Jarockiego. Spektakl zmontowany z fragmentów twórczości pisarza to rzetelny wykład o autorze „Trans-Atlantyku” i tasiemcowaty przegląd jego utworów jednocześnie.

Paweł Sasko

Błądzenie na scenie
[Jerzy Jarocki „Błądzenie” - recenzja]

Spośród 47 sztuk opartych na tekstach Witolda Gombrowicza, które pokazano w Polsce i za granicą w ramach Roku Gombrowicza, za najlepsze uważa się „Błądzenie” w reżyserii Jerzego Jarockiego. Spektakl zmontowany z fragmentów twórczości pisarza to rzetelny wykład o autorze „Trans-Atlantyku” i tasiemcowaty przegląd jego utworów jednocześnie.
Jarocki zjadł zęby na dziełach Gombrowicza; trudno o innego polskiego reżysera, który równie dobrze zna twórczość autora „Ferdydurke”. Poza tym to wybitny inscenizator dramatu – dzięki niemu na scenach w Polsce zaczęto wystawiać Różewicza, Mrożka i Witkacego. Reżyser przez 50 lat trenował, by podołać pracy nad „Błądzeniem”, pomyślanym jako portret samego Gombrowicza.
Scenariusz sztuki składa się z fragmentów „Dzienników”, nieopublikowanej „Operetki” oraz skrawków dokumentów z tomu „Gombrowicz w Europie”, przekornie omijając centrum twórczości pisarza na korzyść rzadziej wystawianych dzieł. Reżyser pracował nad tekstem sztuki przez dwa lata; w efekcie udało mu się umiejętnie połączyć życie prywatne artysty z jego twórczością. Sztuka składa się z trzech części, których akcja osadzona jest w Małoszycach, Buenos Aires i Vence. Każdy z etapów to okres ważny i burzliwy w życiu pisarza, co wyraźnie widać na scenie dzięki tytanicznej pracy reżysera. Jarocki z dzieł Gombrowicza zrobił dobrze pasujące puzzle, które razem utworzyły ciekawą mozaikę.
Młody Gombrowicz (Marcin Przybylski), dojrzały (Mariusz Bonaszewski) i stary (Jan Englert) prowadzą widzów meandrami twórczości artysty. Wszystko zaczyna się od tekstów z tomu „Bakakaj”, a kolejno następują zmyślnie dopasowane urywki „Ferdydurke”, „Iwony, księżniczki Burgunda”, „Operetki”, a nawet „Przewodnika po filozofii w sześć godzin i kwadrans”. W tym zestawie wydaje się brakować „Ślubu”, jednak widzowie nieźle znający twórczość Gombrowicza dostrzegą, że układ scen z różnych sztuk jest odwzorowaniem struktury „Ślubu”. Wszystko spaja obfity komentarz artysty zaczerpnięty z „Dzienników”.
Bohaterem i tematem „Błądzenia” jest sam Gombrowicz, który pojawia się w trzech osobach. Są one symbolami kolejnych okresów życia pisarza, które Jarocki wprowadził, posługując się słynnym fragmentem „Dziennika” – Gombrowicz, wracając z Argentyny do Europy, na morzu przeżywa konfrontację z samym sobą płynącym do Argentyny 24 lata wcześniej. W ten sposób reżyser porusza kwestię kluczową dla całej twórczości pisarza – problem stwarzania siebie i kolejne poszukiwania nowej formy to właśnie tytułowe błądzenie.
Scenariusz Jarockiego broni się doskonale w pierwszych dwóch częściach spektaklu, gdy podłożem są sztuki Gombrowicza. W części trzeciej natomiast dominują dokumenty i sztuka zamienia się w memoriał o ostatnich latach życia pisarza, z romantycznym wątkiem ślubu i aktorami deklamującymi aparty na uboczu. W świetle poprzednich scen zakończenie wypada blado: ni przypiął, ni wypiął.
Za błyskotliwym reżyserem nieco nie nadążają aktorzy, którym Jarocki, w czasie prawie czterogodzinnego spektaklu, daje ostro popalić. Wielu występuje w kilku różnych rolach i co najmniej paru zupełnie sobie nie radzi. Świetnie wypada Łukasz Lewandowski w roli Miętusa i Cyryla, nie najgorszy jest Ignacy Gogolewski jako Konstanty, król Ignacy i Hrabia. Z pełnym wątpliwości, dojrzałym Gombrowiczem sprawnie poradził sobie Mariusz Bonaszewski, a Jan Englert, zgodnie z oczekiwaniami, wypadł dość przyzwoicie jako Witold III i najstarszy, zmęczony już Gombrowicz. Wypożyczona z Teatru Dramatycznego Małgorzata Kożuchowska jako Alicja z „Dziewictwa”, Albertynka z „Operetki” i żona pisarza, Rita Gombrowicz, wypadła dość przeciętnie (choć jej występ ma lepsze momenty). Pozostali aktorzy, mimo że jest ich cały tabun, nie pokazali zbyt wiele. Warto docenić skromną, ale precyzyjnie dopasowaną scenografię –
Fot. Stefan Okołowicz</br>www.narodowy.pl
Fot. Stefan Okołowicz
www.narodowy.pl
zwłaszcza, że część sztuki rozgrywa się na widowni, co świetnie pasuje do Gombrowiczowskich zmagań z formą.
„Błądzenie” to sztuka, której nie trzeba polecać. Za zachętę powinno wystarczyć nazwisko reżysera i temat spektaklu. Mimo że jest to widowisko wymagające intelektualnie i wytrzymałościowo (cztery godziny z dwoma antraktami), warto poświęcić jeden wieczór, by dowiedzieć się, dlaczego to właśnie inscenizację Jarockiego nagrodzono Feliksem Warszawskim.
koniec
5 lipca 2009

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Fot. za zygmunthubner.pl

Ulisses: Everyman, czyli rzecz o inscenizacji Zygmunta Hübnera
Paweł Kozłowski

30 VIII 2015

„Ulisses”, monumentalna powieść Jamesa Joyce’a, w 1970 roku została wyreżyserowana przez Zygmunta Hübnera i wystawiona na deskach gdańskiego Teatru Wybrzeże.

więcej »

Scena za ciasna na Lód
Karolina „Nem” Cisowska

3 V 2014

Wystawienie „Lodu” Jacka Dukaja na scenie wydawało się pomysłem tak szalonym, trudnym w realizacji i niezrozumiałym, że oczywiste było, iż sama ciekawość przyciągnie do teatru na Woli w Warszawie widzów zarówno z obozu fantastycznego, jak i mainstreamowego. I sama ciekawość została zaspokojona.

więcej »

O monologach romantyków
Miłosz Cybowski

13 IV 2014

Jak dowodzą „Towiańczycy. Królowie chmur” Jolanty Janiczak, na temat polskiego romantyzmu, polskich wieszczów i ich życia można powiedzieć bardzo dużo. Szkoda tylko, że wystawiony na deskach Teatru Starego w Krakowie spektakl w reżyserii Wiktora Rubina wygląda raczej jak nieskoordynowany monolog.

więcej »

Polecamy

Wielka historia i jeszcze większa nie-historia

Miejsca, które warto odwiedzić:

Wielka historia i jeszcze większa nie-historia
— Wojciech Gołąbowski

Palisada nad Olzą
— Wojciech Gołąbowski

Małysz w drewnie i czekoladzie
— Wojciech Gołąbowski

Jurajskie Betlejemowo
— Wojciech Gołąbowski

Co dwa młyny to nie jeden
— Wojciech Gołąbowski

Dziewczyna z końskim ogonem w garści
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Skrawek Japonii na ziemi oświęcimskiej
— Wojciech Gołąbowski

Osiemset lat w 4½ godziny
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Fauna i flora morska na Podbeskidziu
— Wojciech Gołąbowski

Tajemnice wschodniej strony Wisły
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zobacz też

Tegoż autora

Zakalec z ambicjami
— Paweł Sasko

Końskie mordy
— Paweł Sasko

Dziwy nad dziwami
— Paweł Sasko

Coś na spanie
— Paweł Sasko

Lewe jądro Szatana
— Paweł Sasko

Z miłości do pędzli
— Paweł Sasko

Tęsknię, Lizaczku
— Paweł Sasko

Zmiana warty w Baśniogrodzie
— Paweł Sasko

Tylko dla fanatyków
— Paweł Sasko

Pogoń za zwłokami
— Paweł Sasko

Wkrótce

zobacz na mapie »

W trakcie

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.